Inter Mediolan przegrał w spotkaniu 14. kolejki ligi włoskiej przed własną publicznością z Udinese Calcio 0:1. Strzelcem jedynego gola był Mauricio Isla, który wykorzystał podanie Floro-Floresa. W ostatnich dziesięciu minutach rozjemca spotkania podyktował dwa rzuty karne, jednak ani Di Natale, ani też Pazzini nie zdołali zamienić stałych fragmentów gry na gole.
W meczu na szczycie 14. kolejki Serie A Inter Mediolan podejmował na Stadio Giuseppe Meazza wicelidera Udinese Calcio. W zespole gości najmocniejszym ogniwem zdawał się Antonio Di Natale, który ma już na swoim koncie dziewięć goli w obecnych rozgrywkach. Zespół z Lombardii podchodził jednak do rywalizacji ligowej ze spokojem, mając w pamięci poprzednie spotkania ze swoimi sobotnimi rywalami – na ostatnie 10 konfrontacji z „Zebrette” pięciokrotnie wygrywał Inter, cztery razy padł remis i tylko raz powody do radości mieli piłkarze z Udine.

Pierwsi do ofensywy ruszyli zawodnicy gospodarzy. Już w 4. minucie gry przed szansą pokonania bramkarza rywali stanął napastnik „Nerazzurrich”, Giampaolo Pazzinni. Uderzenie reprezentanta Włoch minęło światło bramki i gola kibice zgromadzeni na stadionie nie ujrzeli. Odpowiedź przyjezdnych miała miejsce jeszcze w pierwszym kwadransie spotkania. Za sprawą Gabriela Torje w spore tarapaty mogli wpaść podopieczni Claudio Ranieriego, jednak po bardzo ładnym uderzeniu Rumuna futbolówka nie znalazła drogi do bramki i wynik w dalszym ciągu brzmiał 0:0.
Kolejne fragmenty spotkania były pokazem walki w środkowej strefie boiska, gdzie przewaga w posiadaniu piłki była po stronie 18-krotnego mistrza Włoch. Na dobrą sprawę nie dało to jednak znamiennych efektów, ponieważ jedyną klarowną okazję do wyprowadzenia swojego zespołu na prowadzenie w tym czasie miał w 30. minucie Thiago Motta. Brazylijczyk jednak fatalnie przestrzelił i cała akcja spełzła na niczym.
W ostatnich piętnastu minutach pierwszej połowy miały miejsce przebłyski w obu drużynach. Aczkolwiek nie ma co ukrywać, iż spotkanie na stadionie w Mediolanie nie zachwycało. Sytuacji było jak na lekarstwo, a gdy już się pojawiały, to na bakier z celnością byli między innymi Milito po stronie Interu i Di Natale po stronie gości.
W drugiej odsłonie tempo gry nie uległo poprawie. Były oczywiście momenty, które sprawiały dobre wrażenie. Jednak nie dały one goli. Swoich sił, aby pokonać Julio Cesara, próbował raz po raz najskuteczniejszy napastnik „Friulani”, Di Natale, lecz piłkarzowi brakowało precyzji. Mediolańczycy wyglądali na tle swojego rywala tak jakby bezbramkowy remis był dla nich dobrym rezultatem. Zdecydowanie nie odpowiadało to jednak drużynie z północno-wschodniego skraju Niziny Weneckiej. Efektem tego było trafienie z 73. minuty spotkania. Kapitalnym podaniem popisał się wprowadzony po przerwie Antonio Floro-Flores, a formalności dopełnił Mauricio Isla, który tym samym dał jednobramkowe prowadzenie Udinese.












