Górnik Zabrze pokonał w meczu wyjazdowym Podbeskidzie Bielsko-Biała 3:1. Głównym architektem tego zwycięstwa był strzelec dwóch bramek, Arkadiusz Milik. Napastnik Górnika miał też szansę na hat-tricka, lecz raz na przeszkodzie stanęła poprzeczka, a innym razem zabrzaninowi zabrakło zimnej krwi.
Mecz zaczął się od ataku Górnika. Już w 6. minucie Nakoulma stanął przed szansą otwarcia wyniku. Reprezentant Burkina Faso dostał świetną piłkę od Przybyskiego. Atakowany przez dwóch obrońców Podbeskidzia zdołał oddał groźny strzał, lecz Richard Zajac udowodnił, że nieprzypadkowo broni bramki zespołu z ekstraklasy. Podbeskidzie po chwili odpowiedziało strzałem Krzysztofa Króla, ale lada chwila Naloulma znów postraszył bramkarza „Górali”. Błyskawiczna akcja zabrzańskiego snajpera po raz kolejny znalazła swój koniec w rękach Zajaca.

W dalszej części meczu Górnik wciąż dominował na boisku. Zabrzanie udowodniali wszem i wobec, że ich passa meczów bez porażki nie jest dziełem przypadku. Brakowało im jedynie kropki nad i, czyli bramki, która udokumentowałaby tę przewagę. Podbeskidzie starało się kontrować, ale podopieczni Adama Nawałki rzadko dawali ku temu okazje. Wydawało się, że gol jest tyko kwestią czasu, być może nawet kwestią chwili.
To była 33. minuta. Piłkarze Górnika wykonywali rzut wolny z niebezpiecznej odległości. Wszyscy spodziewali się strzału, ale piłka powędrowała wzdłuż pola karnego w kierunku Arkadiusza Milka. Młody snajper nie zastanawiał się ani chwili, uderzył mocno na bramkę Richarda Zajaca, piłka odbiła się jeszcze od nogi jednego z obrońców, po czym wylądowała w okienku bielskiej bramki.
Po zdobyciu gola zawodnicy Górnika wciąż robili to, co do nich należy. Ani na chwilę nie odpuszczali oni przeciwnikowi, nie pozwalali im złapać oddechu, nie oddawali za darmo nawet jednego centymetra boiska. Taka gra przynosiła kolejne efekty. Niewiele brakowało, by w 36. minucie Milik po raz drugi trafił do siatki i po raz drugi uczyniłby to w wielkim stylu. Snajper Górnika świetnie przyjął długą piłkę od jednego z partnerów, po czym efektownie złożył się do strzału z powietrza i na swoje nieszczęście trafił w poprzeczkę. Szkoda, bo byłaby kolejna nominacja do bramki kolejki dla Milika.
Początek drugiej połowy toczył się pod dyktando Górnika. Już dwie minuty po wznowieniu gry Nakoulma przeprowadził z Milikiem ciekawą akcję, która została zakończona niedokładnym podaniem tego ostatniego. Chwilę później piłkarz, o którym mówi się, że jest następcą Lubańskiego, spisał się znacznie lepiej. 18-latek z łatwością przedostał się w pole karne przeciwnika, poradził tam sobie z dwójką obrońców i strzałem z powietrza posłał piłkę do siatki obok bezradnego Zajaca.











