Rewelacyjne widowisko, szczególnie w pierwszej części spotkania, zgotowali nam dziś zawodnicy Juventusu! „Bianconeri” rozgromili Romę aż 4:0 i w żadnym momencie rywalizacji nie było wątpliwości, kto zgarnie trzy. Bohaterem meczu bezsprzecznie został Arturo Vidal, strzelec dwóch pierwszych bramek dla „Juve”.

W ostatnim spotkaniu 34. kolejki Serie A byliśmy świadkami wielkiego hitu. Rywalizacja pomiędzy Juventusem a Romą mogła wiele wyjaśnić w układzie tabeli na kilka tygodni przed zakończeniem rozgrywek. Wiadomo już, że kolejną stratę punktów zanotował Milan, stąd też „Juve” miało znakomitą okazję do ucieczki na trzy punkty. Podopieczni Conte złapali ostatnio widoczną zwyżkę formy, wygrywają mecz za meczem, ale piłkarze z Rzymu z pewnością łatwo trzech punktów nie oddadzą. „La Maggica” może bowiem zbliżyć się znacząco do trzeciej pozycji, dającej grę w przyszłorocznej Lidze Mistrzów. Jak deklarują przed meczem goście, chcą oni być pierwszą drużyną, która w tym sezonie zwycięży „Starą Damę”. Zapowiada się więc niezwykłe widowisko na Juventus Stadium.
No i proszę! Cóż za rozpoczęcie! Nieprawdopodobny Juventus już w 4. minucie spotkania objął prowadzenie! Wspaniała trójkowa akcja: Vucinić – De Ceglie – Vidal, i Chilijczyk nie daje szans Stekelenburgowi. Ależ zrobił się nam mecz! Cztery minuty później znów Vidal i znów bramka! Tym razem pomocnik fenomenalnie uderzył z 16. metra i po raz kolejny holenderski golkiper Romy pozostał bez szans. Cudowna atmosfera na Juventus Stadium… W 11. minucie swojej szansy szukał Vucinić, ale tym razem Stekelenburg spisał się już dobrze. Roma po tych szybko straconych golach wydawała się zagubiona, ale trudno się temu dziwić. „Juve” zaś bardzo komfortowo wychodziło z defensywy pod bramkę gości. Po kwadransie gry gospodarze trochę odpuścili, za to więcej piłką zaczęła grać Roma. W 18. minucie z dystansu uderzał Gago, ale nie mógł tym zaskoczyć Buffona. Bardzo blisko podwyższenia rezultatu na 3:0 był Chiellini w 21. minucie. Włoch strzelał głową po rzucie wolnym, ale źle się złożył i futbolówka przeszła nad poprzeczką.












