W hicie 7. kolejki tureckiej SüperLig Fenerbahce Stambuł nie dał szans lokalnemu przeciwnikowi – Besiktasowi. Gospodarze znokautowali odwiecznego rywala, wygrywając 3:0.
Popis Fenerbahce rozpoczął się w 13. minucie spotkania. Wówczas Moussa Sow w niecodzienny sposób pokonał Allana McGregora. Senegalczyk stał tyłem do bramki, kiedy Erkin zagrał piłkę głową w jego kierunku. Napastnik gospodarzy nie zastanawiał się długo i niemal natychmiastow uderzył na bramkę efektowną przewrotką. Sow zupełnie zaskoczył szkockiego golkipera, który nie zdążył w porę się zorientować, co się dzieje. Bramka godna powtórnego obejrzenia.
Jeszcze zanim pierwsza połowa dobiegła końca, Fenerbahce zdołało podwyższyć wynik spotkania na 2:0. Tym razem w roli głównej wystąpił Gokhan Gonul, który zamienił na bramkę podanie od Dirka Kuyta. Gonul dostał świetne podanie od byłego piłkarza Liverpoolu i w pełnym biegu wpadł w pole karne, po czym oddał piorunujący strzał na bramkę McGregora. Szkot nie miał absolutnie żadnych szans na interwencję. Bramka nie była może tak efektowna jak poprzednia, ale tempo, w jakim piłkarze gospodarzy rozegrali tę akcję, musiało robić wrażenie.
Niecały kwadrans po wznowieniu gry było już po meczu. Najpierw Besiktas stracił zawodnika, a konkretnie Veli Kavlaka, który zobaczył czerwoną kartkę. Chwilę później było już 3:0, a na ustach licznie zgromadzonych kibiców w Stambule był ponownie Gokhan Gonul. 27-letni pomocnik wykazał się największym sprytem w polu karnym po stałym fragmencie gry i celnym strzałem dał swojej drużynie prowadzenie 3:0.
Besiktas był na kolanach i nic nie wskazywało na to, że może się z nich podnieść. Wręcz przeciwnie, Fenerbahce wciąż dążyło do podwyższenia wyniku, jakby za wszelką cenę chciało upokorzyć odwiecznego rywala. Ostatecznie skończyło się na wyniku 3:0, co może upokorzeniem nie jest, ale na pewno da do myślenia władzom Besiktasu Stambuł.










