W niedzielne popołudnie doszło do sytuacji wręcz niespotykanej na piłkarskich boiskach. W meczu Bayer – Borussia wyrzucony na trybuny trener gospodarzy, Roger Schmidt, nie chciał dostosować się do orzeczenia arbitra. W efekcie sędzia, Felix Zwayer, postanowił zejść do szatni. Kim jest rozjemca, który po dziś dzień pozostaje na ustach kibiców? Jak rozwijała się jego kariera sędziowska? Dowiecie się tego, czytając poniższy tekst.
Felix Zwayer urodził się 19 maja 1981 roku w Berlinie. Bardzo wcześnie rozpoczął przygodę z gwizdkiem. Już w 2004 roku, w wieku 23 lat, został włączony w poczet arbitrów niemieckiego związku piłki nożnej. Rok później jego kariera znalazła się na zakręcie, a wydawało się, że może to być jej koniec.
Berlińczyk znalazł się w kręgu osób zamieszanych w aferę związaną z ustawianiem meczów u bukmacherów przy pomocy chorwackiej mafii. Był on wielokrotnie sędzią liniowym w spotkaniach, które prowadził Robert Hoyzer (za udział w aferze został karnie zawieszony na 2,5 roku, kilka lat później wrócił do futbolu, zajmował po tym niechlubnym epizodzie m.in. stanowisko dyrektora technicznego w stołecznym Berliner AK). W maju 2004 roku przed rywalizacją SV Wuppertal z amatorskim zespołem Werderu przyjął od wspomnianego wcześniej Hoyzera 300 euro, w zamian za to miał podejmować korzystne decyzje dla drużyny gospodarzy (SV Wuppertal).
Dlaczego więc młody sędzia ze stolicy uniknął srogiej kary? Głównie ze względu na to, że poszedł na współpracę z organami ścigania i był jednym ze świadków podczas procesu. Zwayer został ostatecznie zawieszony tylko na pół roku, a jesienią 2006 roku mógł wrócić do swojej największej pasji – biegania z gwizdkiem po murawie.
Zaczął prowadzić mecze juniorów, niższych lig, a także był asystentem podczas kilkunastu spotkań w 2. Bundeslidze. W błyskawicznym tempie czynił postępy, już po roku awansował na zaplecze jako arbiter główny, a po dwóch latach wszedł do zaszczytnego grona arbitrów z elity.
Kto pomógł mu najbardziej w dojściu na szczyt? Felix Zwayer bez zająknięcia się wskazał jedną osobę – Volkera Rotha. Były niemiecki arbiter (starsi kibice mogą pamiętać go z 1986 roku, kiedy w Guadalajarze prowadził pamiętny mecz Polska – Brazylia 0:4) przez wiele lat był szefem sędziów w federacji. – On zawsze we mnie wierzył i ufał w 100%. Jestem za to mu bardzo wdzięczny – tak wypowiedział się o swoim mentorze.
Pamiętny dla polskich kibiców mecz Polska – Brazylia. Spotkanie które sędziował Volker Roth były szef niemieckich sędziów i mentor Zwayera
15 sierpnia 2009 roku berlińczyk po raz pierwszy prowadził mecz w Bundeslidze. Debiut zaliczył w Dolnej Saksonii, gdzie Hannover – z Jackiem Krzynówkiem w wyjściowej jedenastce – rywalizował z Mainz, ekipą którą dopiero po raz drugi prowadził Thomas Tuchel, dzisiejszy trener dortmundzkiej Borussii. Debiutant spisał się niemal idealnie. Nie było widać po nim tremy związanej z tym wydarzeniem, a wisienką na torcie była nota 2 w „Kickerze”.











