Ekstraklasa jak zwykle nie zawiodła w ostatniej kolejce sezonu zasadniczego. Przez dobre dwie godziny wszyscy zaprawieni w bojach kibice siedzieli z kalkulatorami w dłoniach, oczekując kultowego już dzwonka, który zmieniał wirtualną tabelę ligową niczym obracający się kalejdoskop. Teraz wiemy już wszystko, oto dziesięć najważniejszych wniosków po 30. kolejce Ekstraklasy. 1) Warto grać fair
Podbeskidzie Bielsko-Biała rzutem na taśmę awansowało do górnej ósemki po domowym zwycięstwie 2:0 nad Termaliką Bruk-Betem Nieciecza. Jakby tego było mało, Lechia Gdańsk, ostatecznie siódma w tabeli po sezonie zasadniczym, takim samym wynikiem wygrała z Ruchem Chorzów, co oznaczało, że zarówno bilans meczów bezpośrednich, jak i bilans bramek był dla obu zespołów identyczny. W klasyfikacji fair play wyżej plasują się podopieczni Roberta Podolińskiego i właśnie dlatego to oni jako ósma drużyna zapewnili już sobie utrzymanie w ekstraklasie.
2) Lechia zabiła Ruch „zielonym stolikiem”
Gdyby nie cofnięta „Biało-zielonym” kara odjęcia jednego punktu, o miejscach w tabeli przy sobotnich wynikach decydowałaby tak zwana „mała tabela” pomiędzy Lechią, Ruchem i Podbeskidziem. W tej wygraliby gdańszczanie – tutaj więc status quo, drudzy jednak byliby „Niebiescy”, bielszczanie zajęliby w niej najniższe miejsce. Stało się więc to, czego obawiali się niemal wszyscy – o układzie tabeli w dużej mierze zadecydował „zielony stolik”.
3) Jagiellonia, w takiej formie, wita się z I ligą
Jeśli dyspozycja podlaskiego klubu, a zwłaszcza forma obrońców, nie ulegnie w najbliższych tygodniach znaczącej poprawie, podopieczni Michała Probierza po najlepszym sezonie w historii będą musieli pogodzić się z widmem spadku z ekstraklasy. Jedyne, co może pocieszyć białostoczan, to tak naprawdę fakt, że…













