Za nami kolejny weekend pełen ogromnych emocji oraz wzruszeń. W ciągu trzech długich i spokojnych dni wydarzyły się rzeczy ważne i ważniejsze. To był głównie czas dla naszych piłkarzy zmieniających klubowe barwy, a niekoniecznie dla zawodników, którzy tych barw bronią. Oko na kadrowiczów, walczących o biało-czerwony honor, pora zacząć.
Bramkarze
To nie były udane dwa dni dla naszych kadrowych golkiperów. A w zasadzie dla naszego kadrowego golkipera. Spośród: Szczęsnego, Boruca i Fabiańskiego zagrał jedynie ten ostatni i to na bardzo żałosnym poziomie. Pięć bramek i sromotna porażka z zespołem Chelsea nie daje powodu do optymizmu, tym bardziej że dla Fabiańskiego nie jest to taka pierwsza wpadka w lidze. „Fabian” wydaje się coraz mniej pewnym punktem w szeregach „Łabędzi” i jeśli nie dojdzie do widocznej poprawy, może zostać odesłany w odstawkę z pozostałymi graczami formacji defensywnej.
Wiele wskazuje na to, że Szczęsny na dłużej przykleił się do ławki rezerwowych. Podczas ważnego spotkania z Manchesterem City Arsene Wenger nie miał wątpliwości, na kogo postawić w tym meczu. Ospina po raz kolejny udowadnia, że nie jest zwykłym pozerem i zręcznie potrafi łapać futbolówki na światowym poziomie. Dla Wojtka nie są to łatwe tygodnie, lecz z pewnością bardzo bogate w doświadczenia, które pokażą mu, że w niektórych wypadkach warto trzymać język za zębami.
Obrońcy

A w zasadzie obrońca. Marcin Wasilewski znów wyszedł w podstawowym składzie Leicester, znów był jedną z najjaśniejszych postaci „Lisów” i znów wrócił, wraz z kolegami, na ścieżkę porażek. Po trzech spotkaniach bez przegranej przyszedł czas na blamaż ze Stoke 0:1. Na pierwszą bramkę Polaka w Premier League z pewnością będziemy musieli jeszcze poczekać, a przynajmniej do 31 stycznia, lecz nie oznacza to, że nie widnieje w protokole sędziowskim. Znany z twardej gry „Wasyl” już w pierwszej połowie został odnotowany w notesiku pana arbitra w kolumnie „yellow card”. Dla krakowianina to czwarta taka kara w sezonie.



















