Sezon 2015/2016 Premier League zbliża się ku końcowi, zatem już za chwilę, już za momencik ogromna fala podsumowań zaleje nas na niemal każdym portalu piłkarskim. Z pewnością sporo uwagi poświęcimy rewelacyjnemu Leicester, zachwytom nad Vardym i Mahrezem, a także wielkimi przegranymi rozgrywek. Ale zanim to nastąpi, warto również przyjrzeć się poczynaniom naszych bramkarzy.
Przyznajemy bez bólu, nasze rozważania nad wątkiem golkiperów Swansea i Bournemouth sprowokowała rzecz, na którą ostatnio się natknęliśmy. Otóż, lekko zdziwieni, a nawet zaniepokojeni, zdaliśmy sobie sprawę, że nasi rodacy królują w klasyfikacji zawodników z największą liczbą zawalonych bramek. Nie tylko samych bramkarzy, ale i np. obrońców. Obaj w tej rubryce, wraz z Simonem Mingolet, przewodzą, mając na sumieniu po cztery gole.

Nie ukrywajmy, trochę nas to zmartwiło. Czy jednak problem jest poważny? Spójrzmy na to szerzej.
Dużo cięższe warunki
Już na wstępie w pewnym stopniu Fabiańskiego i Boruca wypada usprawiedliwić. Dla obydwu nie był to łatwy sezon. Po bardzo dobrych ubiegłorocznych rozgrywkach z pewnością Łukasz podwyższył sobie znacząco poprzeczkę. Niestety dla niego, cały ten sezon w wykonaniu „Łabędzi” należy po prostu spisać na straty. Niewiele brakowało, a walijski przedstawiciel Premier League wyleciałby z rozgrywek do Championship. Statystyki Fabiańskiego się pogorszyły, gdyż zwyczajnie całej drużynie przestało wiele rzeczy wychodzić.

Boruc z kolei, jak i jego koledzy musiał zmierzyć się z nowym wyzwaniem. Bournemouth w przedsezonowych prognozowano raczej trudną walkę o utrzymanie, tymczasem ten cel podopieczni Eddie’go Howe’a zrealizowali bez większych problemów. I na pewno część zasług Boruc może sobie wpisać do CV.
Powiecie, dlaczego o tym piszemy? To przecież w żadnym stopniu nie tłumaczy tych baboli.
Racja, ale pozwala spojrzeć na ich grę w nieco odmiennej perspektywie.
Kiedy bowiem zetkniemy te realia i spojrzymy na kilka innych statystyk, pozycja reprezentantów kadry Adama Nawałki wyda nam się odrobinę jaśniejsza.
Klasyfikacja Czystych Kont
Owszem, w tym rankingu pozycja Fabiańskiego spadła z 13. meczów bez straconej bramki do 9. Ale z drugiej strony Polak w dalszym ciągu mieści się w czołowej dziesiątce ligi, wyprzedzając m.in. Courtois czy Adriana. Artur Boruc w tym sezonie nie musiał wyjmować piłki z siatki siedmiokrotnie, co daje mu obecnie 12. lokatę. Umówmy się zatem, nie jest najgorzej, Polacy plasują się w środku tabeli. A trzeba jeszcze zaznaczyć, że Fabiański jako jedyny obok Kaspra Schmeichela z Leicester wystąpił we wszystkich meczach ligowych w tym sezonie.













