Everton wygrał na własnym stadionie z Southampton FC 2:1 (1:0) w meczu 19. kolejki Premier League. „The Toffees” dzięki zwycięstwu wskoczyli na czwarte miejsce. „Święci” nadal zajmują bezpieczną lokatę w środku tabeli.
Mecz nie obfitował w sytuacje bramkowe. Większość wypracowywali sobie gospodarze, którzy przez cały czas dominowali. Na przerwę schodzili z jednobramkowym prowadzeniem. Kapitalny strzał z dystansu Ramireza spowodował, że kibice na Goodison Park czuli się zaniepokojeni, bo ich drużyna mimo wyraźnej przewagi remisowała. Chwilę później kolejną bramkę w sezonie zdobył Romelu Lukaku i zapewnił zwycięstwo Evertonowi.

Już w 5. minucie Barkley stanął przed szansą, by dać Evertonowi prowadzenie. Jego trudne uderzenie z dystansu złapał jednak Davis. Cztery minuty później było już 1:0. Seamus Coleman wbiegł z piłką w pole karne gości niczym nóż w masło i pewnie uderzył w kierunku dalszego słupka, nie dając szans bramkarzowi. Przez resztę pierwszej części gry Everton przeważał, a „Święci” sporadycznie zbliżali się do pola karnego miejscowych. Żaden zespół nie potrafił jednak wypracować sobie sytuacji strzeleckiej i zawodnicy schodzili do szatni przy jednobramkowym prowadzeniu „The Toffees”.
Druga połowa rozpoczęła się od kolejnych ataków gospodarzy. W 54. minucie Lukaku rozegrał piłkę z Oviedo, jednak młody Belg nie trafił w bramkę w dobrej sytuacji. Na 20 minut przed końcem niespodziewanie to przyjezdni zdołali wyrównać. Kapitalnym strzałem z dystansu popisał się Gaston Ramirez. Potężne uderzenie Urugwajczyka niemal przebiło siatkę, a bramkarz Evertonu zdołał ledwie odprowadzić piłkę wzrokiem. Trzy minuty kibice zgromadzeni na Goodison Park znów cieszyli się z prowadzenia swojej drużyny. Lukaku pewnym strzałem po ziemi zdobył gola. Ta bramka mocno zadziałała na młodego napastnika, który grał z jeszcze większym animuszem. Najpierw w 80. minucie zdecydował się na strzał zza pola karnego, ale futbolówka minimalnie pofrunęła nad poprzeczką. Minutę przed końcem regulaminowego czasu gry Belg dostał podanie w polu karnym i bez zastanowienia uderzył z pierwszej piłki, lecz kapitalnym refleksem popisał się Davis. Do końca spotkania wynik się nie zmienił i Everton mógł się cieszyć z kolejnych trzech punktów.











