Podopieczni Roberto Martineza jak najbardziej zasłużenie pokonali piłkarzy z Londynu i wyraźnie dali do zrozumienia, że bardzo chcą zająć czwarte miejsce na koniec sezonu Premier League. Bramki dla piłkarzy z Liverpoolu zdobyli Naismith, Lukaku i Arteta, który zaliczył trafienie samobójcze.
Spotkanie rozgrywane na Goodison Park miało ogromną stawkę szczególnie dla gości, którzy mieli tylko cztery punkty przewagi nad gospodarzami i jeden mecz rozegrany więcej. Podopieczni Wengera zdawali sobie sprawę z takiej sytuacji i po trzech minutach mogli wyjść na prowadzenie, ale strzał Podolskiego nieznacznie minął bramkę strzeżoną przez Howarda. Riposta miejscowych była błyskawiczna, gdyż po kwadransie od pierwszego gwizdka sędziego objęli prowadzenie. Baines zagrał piłkę do Lukaku, jego strzał zdołał jeszcze odbić Szczęsny, ale był już bezsilny wobec dobitki Naismitha.

W 29. minucie bardzo mocno przycisnęli piłkarze prowadzeni przez Roberto Martineza, ale Szczęsny dwa razy bardzo dobrze obronił strzały Barkleya i Mirallasa. Pięć minut później Polak był już bez szans, po świetnej akcji i precyzyjnym uderzeniu Lukaku. W 39. minucie Howard musiał po raz pierwszy interweniować po tym, jak próbował zaskoczyć go Cazorla. Po chwili jeszcze lepiej uderzał Monreal, ale Amerykanin spisał się bez zarzutu.
Początek drugiej części gry należał do gości, ale nie potrafili oni oddać groźnego strzału na bramkę miejscowych. Gracze z Liverpoolu starali się zaś spokojnie czekać na rywala na swojej połowie, nastawiając się głównie na kontrataki. W 60. minucie zadali rywalom kolejny cios. Mirallas odebrał piłkę Sagni i zagrał ją do strzelca pierwszej bramki. Ten nie zdołał pokonać Szczęsnego, ale zrobił to pechowo interweniujący Arteta.
Francuski trener próbował jakoś reagować, ale ani Chamberlain, ani wracający po kontuzji Ramsey nie wnieśli zbyt wiele ożywienia. Gospodarze cały czas grali spokojnie i nie forsowali już zbytnio tempa. W 85. minucie „Kanonierzy” domagali się jeszcze rzutu karnego, ale sędzia nie zdecydował się na jego podyktowanie. Po chwili Howard popisał się świetną poradą po strzale Oxlade`a. W doliczonym czasie gry honorową bramkę dla gości strzelił Sanogo, ale sędzia boczny niesłusznie podniósł chorągiewkę.
Gospodarze jak najbardziej zasłużenie pokonali gości z Londynu i tracą do nich już tylko jeden punkt. Trzeba jeszcze przy tym pamiętać, że czeka ich jeszcze zaległy mecz u siebie z Crystal Palace.











