Po wspaniałym tygodniu z Ligą Mistrzów nadszedł czas powrotu na ligowe podwórka. W ten weekend w angielskiej piłce dziać miało się bardzo dużo. Kilka spotkań zapowiadało się naprawdę hitowo. Jednym z takich meczów z pewnością określić można derby Merseyside. Liverpool podejmował na własnym stadionie Everton. Anfield Road czekało na przyjazd gwiazd światowego formatu. Na pierwszy plan wysuwali się na pewno Mohamed Salah oraz James Rodriguez. Liverpool fatalnie wspominał pierwsze ligowe spotkanie z Evertonem w tym sezonie. To w tym meczu Virgil van Dijk doznał makabrycznie wyglądającej kontuzji. Holendra od tego czasu na boisku nie widzieliśmy i pewnie w tym sezonie nie zobaczymy. Cierpi na tym Premier League, a najbardziej defensywa zespołu Kloppa. Nieobecności w Liverpoolu byliśmy pewni w każdej formacji. Niemiecki menedżer nie mógł skorzystać z Gomeza, Fabinho czy Joty, który robił furorę na początku sezonu.
Z takimi problemami nie musiał walczyć Carlo Ancelotti. Włoski menedżer z podstawowych zawodników nie mógł skorzystać jedynie z Yerrego Miny. Ostatni raz ekipa z Goodison Park z Liverpoolem wygrała w 2010 roku. 11 lat oczekiwania. Podopieczni Carlo Ancelottiego przyjechali podnieść w końcu z murawy trzy punkty w derbach. Forma obu zespołów była trudna do odgadnięcia. Gospodarze przegrali ostatnie trzy mecze na własnym stadionie, a w Lidze Mistrzów udało im się pokonać na wyjeździe RB Lipsk 0:2. Everton z kolei wygrał cztery z pięciu ostatnich wyjazdowych spotkań. Mecz zapowiadał się co najmniej tak samo pasjonująco jak pierwsze derby w tym sezonie.
Błysk geniuszu
Piorunujący początek spotkania zafundowała nam obrona Liverpoolu wspólnie z duetem James Rodriguez–Richarlison. Fenomenalne wejście w spotkanie Kolumbijczyka mogło zwiastować same dobre rzeczy dla zespołu gości. James przypomniał sobie o swoich podaniach prostopadłych do Cristiano Ronaldo z sezonu 2014/2015. Popisał się doskonałą asystą już w 3. minucie spotkania. Kolumbijczyk posłał cudownego, wymierzonego pasa do Brazylijczyka i poprowadził swój zespół do prowadzenia, 1:0 dla Evertonu. Kibice klubu z Goodison Park mogli pierwszy raz podskoczyć z radości. Lewonożny magik pokazał swoją moc. Była to czwarta asysta Jamesa w rozgrywkach Premier League w tym sezonie.











