Piłkarze Anży Machaczkała po raz trzeci z rzędu nie odnieśli zwycięstwa. Po ligowej porażce z Kubaniem Krasnodar oraz pucharowej z Dynamem Moskwa tym razem miliarderzy z Dagestanu zremisowali przed własną publicznością z Terekiem Grozny 2:2 (1:1).
Nieoczekiwanie jako pierwsi w tym meczu zaatakowali goście. Po dośrodkowaniu Lewaniego Gwazawy na bramkę Anży uderzył głową Szamil Aslidarow, ale Nukri Rewiszwili zdołał przerzucić piłkę nad poprzeczką. Jeszcze lepszą okazję na wpisanie się na listę strzelców miał Jonathan Legear. Belgijski pomocnik Tereka stał kompletnie niepilnowany na piątym metrze przed bramką Anży, jednak fatalnie spudłował. W odpowiedzi Sosłan Dżanajew w odstępie kilku sekund wybronił uderzenia Samuela Eto’o i Jucielia da Silvy.

W 8. minucie piłkarze z Groznego wyszli na prowadzenie. Świetnym podaniem z głębi pola popisał się Lewani Gwazawa, piłkę przejął Aleksandr Pawlenko, minął Agałarowa i Rewiszwiliego, po czym wpakował piłkę do pustej siatki. 180 sekund później Terek powinien strzelić drugą bramkę. Z rzutu wolnego potężnie uderzył Siergiej Omeljańczuk, piłka odbiła się od słupka, jednak dobitka Antonio Ferreiry była niecelna.
Gospodarze szybko wzięli się do pracy, czego dowodem była akcja z 14. minuty. Joao Carlos wypatrzył w polu karnym Tereka Mbarka Boussoufę, ten błyskawicznie odegrał do Samuela Eto’o, a Kameruńczyk wygrał pojedynek sam na sam z Dżanajewem, płaskim strzałem doprowadzając do wyrównania. To trzecie trafienie znakomitego napastnika w lidze rosyjskiej.
Szkoleniowiec czeczeńskiej drużyny, Isa Bajtiew, nie ukrywał irytacji nieskuteczną grą swoich podopiecznych. Zawodnicy z Groznego raz po raz marnowali doskonałe okazje na zdobycie gola. Najlepszej nie wykorzystał Jose Mauricio, uderzając niecelnie z siedmiu metrów.
Zła forma strzelecka gości mogła się na nich zemścić w 22. minucie, kiedy to Eto’o z ostrego kąta trafił wprost w interweniującego Dżanajewa. Chwilę później swojego bramkarza uratował Antonio Ferreira, który po strzałach Agałarowa i Joao Carlosa dwukrotnie wybił piłkę z linii bramkowej.
Na kolejną ciekawą akcję musieliśmy czekać do 35. minuty. Wówczas Rasim Tagirbiekow zdecydował się na strzał z około 35 metrów, a piłka w niewielkiej odległości minęła słupek bramki Tereka. Przed przerwą wynik nie uległ już zmianie.












