Essien na mundial nie pojechał, lecz mimo to nieustannie wspiera swoją reprezentację. Chociaż zawodnik Chelsea jest kluczowym zawodnikiem „The Black Stars”, to nawet bez niego radzi ona sobie zaskakująco dobrze.
Ghana może dokonać rzeczy zdumiewającej. Stoi ona bowiem przed szansą historycznego awansu do półfinału. Jak dotąd żadna drużyna z Czarnego Lądu nie dotarła tak daleko podczas finałów mistrzostw świata. W obliczu absencji gracza takiego formatu jak Essien – byłoby to naprawdę wielkie osiągnięcie.
Sam zawodnik głęboko wierzy w sukces drużyny. – Rozmawiałem z Appiahem, Muntarim i kilkoma innymi piłkarzami. Będę jeszcze do nich dzwonił i pisał, żeby życzyć im powodzenia i powiedzieć, że jestem razem z nimi. Będą zaciekle walczyć z Urugwajczykami. Mecz obejrzę w domu, w gronie przyjaciół, lecz sercem będę właśnie z nimi. Wielu ludzi nie dawało im szans w starciu z USA, ale taka sama sytuacja będzie w spotkaniu z Urugwajem. Stać ich jednak na triumf.
Essien doznał kontuzji podczas Pucharu Narodów Afryki, która wykluczyła go z reszty sezonu i z mundialu właśnie. Piłkarz dodał, że owszem żałuje, iż nie gra razem z reprezentacją. Mimo to jest dumny, że to właśnie jego kraj dotarł najdalej spośród wszystkich afrykańskich drużyn.









