Prawdopodobnie nie ma w tym sezonie innego trenera w Hiszpanii, który byłby tak krytykowany jak Ernesto Valverde. Ba, właściwie to jego praca oraz dokonania są umniejszane już od zakończenia poprzedniej kampanii. Co więcej, ogromny krąg kibiców Barcelony doczekał się nawet własnego określenia „antyvalverdyści”. Pytanie, czy Andaluzyjczyk rzeczywiście zasługuje na tak nieprzychylne opinie.
Najczęstszym zarzutem kierowanym w stronę byłego szkoleniowca Athleticu Bilbao jest styl. A konkretniej – jego brak. I szczerze mówiąc, niełatwo jest rozstrzygnąć tę dyskusję. Dobrych wyników oraz trofeów nie brakuje, jednak sposób, w jaki są one zdobywane, wywołuje wątpliwości. Wielu kibiców wciąż tęskni za erą Guardioli, ślepo wierząc, że ona powróci, ale… nie oszukujmy się. Nic nie zdarza się dwa razy, dlatego warto odłożyć różowe okulary i sprawiedliwie przeanalizować poczynania Valverde w tym sezonie.
https://twitter.com/mariusz_sapela/status/1100712473005563904
Dominacja nad Realem Madryt
Pamiętacie pierwsze El Clasico w trenerskiej karierze Ernesto Valverde? Przygotowania do sezonu 2017/2018, sromotna porażka 1:3. A potem kolejna, 0:2. W dwumeczu o Superpuchar Hiszpanii Barcelona została zdeklasowana, a jej największe mankamenty obnażone. Nowy sternik zachłysnął się wodą już na starcie swojej przygody, ale nie na długo. „Duma Katalonii” po tym blamażu otrząsnęła się w sposób perfekcyjny, wygrywając ligę z tylko jedną porażką w przedostatniej kolejce i dokładając triumf w Copa del Rey.
Tamten dwumecz był zaliczany jeszcze do poprzedniego rozdania Luisa Enrique, dlatego nie weryfikował należycie kolejnego szkoleniowca. Katalończycy byli wtedy na etapie przebudowy i wdrażania innej filozofii, której owoce widzimy aż do dzisiaj. Przez dwa sezony Ernesto Valverde nie przegrał z Realem Madryt, a gdy przytoczymy bilans, ujrzymy zatrważający obraz – 15:4 w bramkach, cztery zwycięstwa i dwa remisy. Wniosek? Miłośnik Grecji potrafi trzymać największego rywala w garści tak jak swego czasu Pep Guardiola.
https://twitter.com/J_Krecidlo/status/1100872488257490948
Oczywiście wyniki to tylko jedna z dwóch stron medalu. Starcie w Copa zakończyło się wynikiem 3:0 dla Barcelony, jednak nie liczbami należy się sugerować. One w tym przypadku dały złudzenie, które zakryło rzeczywisty obraz. „Królewscy” byli drużyną lepszą, fakt, ale nie wyrachowaną. Zatem zabrakło im tego, co kluczowe w dekalogu Valverde. Ostatni ligowy mecz odsłonił natomiast inne oblicze Andaluzyjczyka, czyli to… geniusza, który rozpracował taktykę Solariego oraz perfekcyjnie przygotował zespół w defensywie.











