Jak nie huknęło, jak nie gruchnęło, jak nie grzmotnęło… W minioną sobotę ładunek wybuchowy o nazwie „Erik Exposito V1” uległ takiej autodetonacji, że wieść o tym wydarzeniu dosłownie w ciągu kilku sekund dotarła aż do Hiszpanii. Ci natomiast, którzy wszystko widzieli na własne oczy, po dziś nie dowierzają. I oczywiście przeżyli, ale oniemieli z wrażenia, bo krytykowany niewypał okazał się skuteczną bronią sporego kalibru. Pytanie tylko, czy to była pojedyncza anomalia, czy bardziej zapowiedź tego, co czeka kolejnych rywali Śląska Wrocław?
– Nie zdziwię się, jeśli Hiszpan będzie w obecnym sezonie królem strzelców ekstraklasy – powiedział Wojciech Kowalczyk w najnowszej odsłonie Ligi Minus. I o ile z wieloma opiniami byłego reprezentanta Polski trudno nie polemizować, o tyle akurat w tym przypadku należy się poważnie zastanowić. Bo coś w tym jest! Erik Exposito (co prawda na przestrzeni jednego meczu, ale) pokazał całą paletę swoich umiejętności. Instynkt killera, siła fizyczna, potężne uderzenie głową, ciężka praca w zdobywaniu przestrzeni dla kolegów. Wszystko to, co w Hiszpanie może być najlepsze, w końcu połączyło się w całość i dało nadzwyczajne efekty. Hattrick, a w konsekwencji tytuł piłkarza dziewiątej kolejki PKO Ekstraklasa. To nie lada nobilitacja, która napastnika Śląska może wnieść na jeszcze wyższy poziom.
Czy to początek serii?
Ten, kto ogląda mecze Śląska Wrocław w obecnym sezonie, raczej z łatwością potrafiłby wskazać najsłabszy punkt zespołu Vitezslava Lavicki. Bo patrząc ogólnie, nie ma innej drużyny w ekstraklasie, która rozgrywałaby mecz po meczu na tym samym, dobrym (a niekiedy świetnym!) pułapie. Problem jednak zaczyna objawiać się wtedy, gdy trzeba strzelać. I to strzelać więcej, kiedy przeciwnik doprowadza do remisu, a rywalizacja na murawie przypomina igranie na ostrzu noża. Wówczas potrzebny jest golleador z prawdziwego zdarzenia, którego w kilku kolejkach wrocławianom brakowało. Najświeższym przykładem jest starcie z Górnikiem Zabrze (0:0), a innym choćby to z Legią Warszawa (0:0) czy Pogonią Szczecin (1:1) i Lechią Gdańsk (1:1).











