Od meczu z Czechami minęło już kilka dni, a mimo to zachwyty nad grą reprezentacji nie ustępują i wciąż podkreśla się magię tego wieczoru. Teraz, w obliczu kolejnego meczu eliminacji, tylko od piłkarzy zależy, czy po 90 minutach atmosfera wokół kadry będzie jeszcze lepsza.
Niestety nie wszyscy wyszli z szatni po spotkaniu przeciwko Czechom z uśmiechem na twarzy. Już w pierwszej połowie kontuzji nabawił się zawodnik Legii Warszawa, Jakub Wawrzyniak. Jak pokazały badania przeprowadzone po meczu, naciągnął on mięsień dwugłowy uda i zmuszony był opuścić zgrupowanie, by dalej leczyć się w klubie. Ta kontuzja i wakat na lewej obronie to na pewno jedyny poważny problem Beenhakkera przed spotkaniem ze Słowacją. Holender musi zadecydować, czy postawić na nieźle dysponowanego, ale prawonożnego i niedoświadczonego Wojtkowiaka (Lech Poznań), czy może dalej próbować przystosować Krzynówka, który jedyne mecze w tym sezonie gra „na kadrze”. Na dodatek, gdy zawodnik Wolfsburga zameldował się na boisku w sobotę, to w grze defensywnej wyglądał bardzo nieporadnie i często nie nadążał wracać na swoją pozycję z ataku. Z pewnością wybór Wojtkowiaka byłby sensacyjny, ale skoro w meczu z Czechami Leo Beenhakker nie bał się postawić na Wawrzyniaka, to i podobnej decyzji możemy się spodziewać tym razem.
Cieszyć musi informacja, że bohaterowie z sobotniej potyczki odpoczęli po meczu i będą w pełni sił na spotkanie w Bratysławie. Gra ofensywna oparta w dużej mierze na Błaszczykowskim, Brożku, Smolarku i Rogerze zdała trudny egzamin przebicia się przez czeską defensywę. Rafał Murawski, mimo wielu meczów w ostatnim czasie, wytrzymuje te obciążenia i powoli przekłada świetną grę w Lechu do kadry, wkracza na „poziom międzynarodowy”, o którym mówi tyle Leo Beenhakker. Nasz reprezentant z ligi ukraińskiej, Mariusz Lewandowski, mimo że stracił miejsce w Szachtarze, pokazał, że wcale nie jest tak daleko od swojej najlepszej dyspozycji z meczów poprzednich eliminacji. W sobotę na końcówkę spotkania za Pawła Brożka wszedł niesamowity Rober Lewandowski, który w niecałe pół roku z bohatera drugoligowych boisk wkroczył na europejskie salony, nic sobie nie robiąc z presji tysięcy kibiców. Jednak teraz, na trudniejszym terenie w Bratysławie, bardziej prawdopodobne, że szansę występu otrzyma Łukasz Sosin, zwłaszcza jeżeli sprawy na boisku przyjmą niekorzystny obrót dla reprezentacji Polski.
Nasi rywale ostatnie spotkanie rozegrali w San Marino i, podobnie jak Polacy, mieli wiele problemów z grą na nierównej murawie przeciwko ambitnemu, ale słabszemu rywalowi. Wygrali 3:1, ale sam selekcjoner rywali, Vladimir Weiss, podkreślał, że jedynym pozytywem były trzy zdobyte punkty. Na dodatek w głupi sposób czerwoną kartkę otrzymał jeden z jego podopiecznych i nie wystąpi on przeciwko Polsce. Mimo kiepskiej gry przeciwko San Marino, Weiss nie zdecydował się wprowadzić na boisko największej gwiazdy naszych rywali – Martina Hamsika, pomocnika z włoskiego Napoli. Obecnie największym problemem szkoleniowca Słowaków jest środek obrony, gdzie nie wystąpi ani Kratochvil, ani Martin Skrtel, który doznał kontuzji kolana w jednym z ostatnich meczów w Liverpoolu. Kibice Słowacji, mimo dobrego początku eliminacji, zdają sobie sprawę z problemów Weissa i dobrej dyspozycji Polaków. Tamtejsze media zgodnie podkreślają, że drużyna powinna skupić się na defensywie i wywalczony remis będzie uznany za sukces w kontekście całej eliminacyjnej kampanii.









