Reprezentacja Polski pokonała na chorzowskim stadionie Czechów 2:1, autorami trafień dla Polaków byli Paweł Brożek i Kuba Błaszczykowski. Podopieczni Leo Beenhakkera rozegrali udane spotkanie i uzyskali zasłużone 3 punkty.
Mecz od samego początku był bardzo ciekawy, nasi południowi sąsiedzi od razu rzucili się do ataku i już w 10. minucie mogli objąć prowadzenie, jednak Boruc zatrzymał całą akcję. Polacy dzielnie znosili szarżę rywali, którzy starali się jak najszybciej wbić piłkę do naszej bramki. Po 15 minutach ich zapał do ataku minął, a przystopowanie zaczęli wykorzystywać polscy zawodnicy, którzy coraz bardziej zagrażali bramce strzeżonej przez Cecha.
W 18. minucie Jakub Wawrzyniak znalazł się w doskonałej sytuacji do strzelenia gola, jednak po pięknym podaniu Rogera nie trafił w światło bramki. Kilka minut później Ebi Smolarek po próbie nieudanego dośrodkowania również mógł strzelić gola, jednak niechciany strzał cudem wybronił Cech.
Upragniony gol dla wszystkich Polaków padł zaś w 27. minucie, kiedy to Jakub Błaszczykowski świetnie utrzymał się przy piłce w środkowej strefie boiska i podał do wychodzącego Brożka, a ten pięknym strzałem zza pola karnego pokonał Petera Cecha.
Po stracie gola podopieczni Petra Rady postanowili zagrażać bramce Boruca tylko z kontry, co jakiś czas wyprowadzając atak.
W 43. minucie nieoczekiwania z boiska zszedł Wawrzyniak, a zastąpił go Jacek Krzynówek. Takim wynikiem zakończyła się pierwsza odsłona meczu.
W drugiej połowie Czesi ruszyli do ataku, co jednak nie przyniosło im korzyści, gdyż nasi obrońcy skutecznie przeszkadzali rywalom.
W 53. minucie ponownie nastąpiła euforia na chorzowskim stadionie; po długim rajdzie z piłką zakończonym piękną podcinką Błaszczykowski podwyższył prowadzenie. W tym momencie Czesi nie mieli już nic do stracenia i ponownie ruszyli do ataku. Już w 65. minucie Sverkos zagroził naszej bramce, jednak na szczęście dla nas nie trafił z ostrego kąta. W 70. minucie jednak to my mieliśmy szansę na 3:0, lecz obrona Cecha okazała się skuteczna.
Ataki gości zaowocowały w 87. minucie, kiedy to po dośrodkowaniu z lewej strony Fenin pokonał Boruca strzałem głową.
Takim wynikiem (2:1) zakończyło się całe spotkanie Polski – Czech.









