W piątkowy, październikowy wieczór zmierzyły się ze sobą kolejne drużyny narodowe w ramach eliminacji do Euro 2012. Dość słabo zagrały reprezentacje z Wielkiej Brytanii. Walia, jak i Szkocja, przegrała swoje mecze w słabym stylu. Pozytywnie zaskoczyła Czarnogóra, która wygrała ze Szwajcarią.
Cypr – Norwegia 1:2
Śródziemnomorscy gospodarze nie zaczęli dobrze tego spotkania. Już po dwóch minutach gry pierwszego gola dla Norwegii zdobył doświadczony John Arne Riise. Cypryjczycy nie zdołali odpowiedzieć na ten cios, zaś goście nie spuścili z tonu. Aktywna postawa ofensywy, w tym Johna Carewa, przełożyła się na kolejnego gola. Padł on jednak dopiero pod koniec pierwszej połowy, a strzelcem okazał się być wspomniany napastnik Aston Villi. Sytuacja odwróciła się wraz ze wznowieniem gry. Norwegowie zostali zamknięci na własnej połowie, co skończyło się bramką Okkasa w 58. minucie. Trafienie okazało się być zimnym prysznicem dla podopiecznych Olsena, którzy znów zaczęli szukać swoich szans i ostatecznie utrzymali rezultat.
Luksemburg – Białoruś 0:0
Bale i spółka tym razem zawiedli (fot. skysports.com)
Przez całą pierwszą połowę Luksemburczycy dzielnie radzili sobie z rywalami. Świadczą o tym chociażby statystyki. Gospodarze nie odbiegali tak bardzo poziomem od podopiecznych Bernda Stange’a. Do przerwy oddali pięć strzałów, z czego dwa zmierzały w światło bramki. Druga połowa również nie przyniosła goli, aczkolwiek dało się zauważyć starania chociażby Joachima. Tego wieczoru w dobrej formie byli bramkarze, zarówno Żewnow, jak i Joubert. Negatywnym bohaterem spotkania był jednak zawodnik gości. Kornilenko dopuścił się brutalnego faulu na Blaisie, w wyniku czego został usunięty z boiska w trybie natychmiastowym.
Czechy – Szkocja 1:0
Interesujący mecz miał miejsce u naszych południowych sąsiadów. W pierwszej odsłonie starcia Szkocja została całkowicie zneutralizowana przez gospodarzy, którzy oddali osiem strzałów, przy czym ich połowa była celna. Jakże wielka była to różnica w zestawieniu z podopiecznymi Leveina. W ich drużynie o jedyne, notabene nie zmierzające do bramki, uderzenie pokusił się na początku spotkania Morrison. Czesi popełniali też zdecydowanie mniej fauli. Szansę na objęcie prowadzenia mieli przed przerwą, kiedy nieco zagotowało się w polu karnym gości. W przeciągu dwóch minut Plasil egzekwował bowiem aż trzy rzuty rożne. Druga połowa wcale nie okazała się być lepsza dla przybyszów z Wysp. Wystarczy chociażby wspomnieć o tym, że Czesi łącznie egzekwowali jedenaście rzutów rożnych. Goście tego stałego fragmentu gry nie podjęli się ani razu. Olbrzymia przewaga podopiecznych Bileka po prostu musiała zaprocentować. I tak się stało, zwycięskiego gola w 70. minucie zdobył Roman Hubnik.
W tym spotkaniu nie można było wskazać faworyta innego niż wicemistrzów świata. Holendrzy przez całe spotkanie wykazywali się inicjatywą. Wyróżnić należy zwłaszcza Sneijdera oraz Huntelaara, który otworzył wynik meczu. Jak na dość łatwego rywala, gol padł stosunkowo późno, gdyż kibice z kraju tulipanów mogli zacząć się cieszyć dopiero w 38. minucie. Do przerwy utrzymało się prowadzenie gości. Dalsze losy spotkania były dość spokojne, nie obfitowały w żadne niespodzianki. Mołdawianie nie zdołali oprzeć się podopiecznym Van Marwijka. Mecz był trochę brutalny, odnotowano sporo fauli, choć sędzia nie pokazał ani jednej kartki.
Albania – Bośnia i Hercegowina 1:1
Wydawać się może, że skoro drużyny nie są najwyżej klasy, to przeciętny może być również i mecz. Jak jednak okazało chociażby w zeszłej kolejce, nic bardziej mylnego. Do 21. minuty obie drużyny nie oddały strzałów, nie licząc słabej próby Pjanicia z rzutu wolnego. Wtedy to jednak wynik spotkania otworzył Ibisević. Gospodarze próbowali odpowiedzieć, lecz do pewnego czasu czynili to bezskutecznie. W drużynie Bośni i Hercegowiny wyjątkowo mało widoczny był Edin Dzeko. Gol wyrównujący dla Albańczyków został zdobyty dopiero w doliczonym czasie gry pierwszej połowy. Lokalnych kibiców uszczęśliwił Duro. Stan gry utrzymał się aż do końca spotkania. Pod koniec przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę próbowali jeszcze goście, lecz zabrakło im skuteczności.
Austria – Azerbejdżan 3:0
Vucinić dał zwycięstwo Czarnogórze (fot. calcioline.com)
Gospodarze ubiegłych mistrzostw Europy mecz rozpoczęli w dobrym stylu. Jako że tym razem grali oni u siebie, a ich rywalem był dość słaby Azerbejdżan, jasne było, kto jest faworytem spotkania. I faktycznie, aspiracje podopiecznych Constantiniego potwierdził już w 3. minucie Sebastian Prödl. Austriacy całkowicie zdominowali pole gry w pierwszej połowie i oddali pięć razy więcej celnych strzałów. Po przerwie poszli za ciosem, gdyż prowadzenie podwyższył Arnautović. Sytuacja znów się trochę uspokoiła, po czym gospodarze dalej szukali swoich szans. Zdołali zdobyć trzeciego gola, a konkretnie uczynił to wspomniany strzelec drugiej bramki, w dodatku tuż przed końcem, w 2. minucie doliczonego czasu gry.
Serbia – Estonia 1:3
W kolejnym spotkaniu wystąpili uczestnicy tegorocznego mundialu. Mimo że do przerwy utrzymał się bezbramkowy remis, zgromadzeni kibice nie mogli narzekać na emocje. W końcu w całym meczu oddano bardzo dużo strzałów. Widoczna była dobra postawa gospodarzy, wyróżnić można było chociażby pomocnika Juventusu, Milosa Krasicia. Styl gry mimo wszystko nie satysfakcjonował Vladimira Petrovicia, który w przerwie meczu przeprowadził dwie zmiany. Boisko opuścił ostatnio rzadko grający w Liverpoolu Jovanović, a na murawę wszedł Zoran Tosić. W drugiej odsłonie spotkania obserwatorzy wreszcie doczekali się bramek. Jednak gol Kuzmanovicia z 60. minuty szybko został zneutralizowany przez wyrównanie Kinka, które nastąpiło 180 sekund później. Wielką radość zagwarantował gościom Konstantin Wasiljew, który jakiś czas później pokonał broniącego Stojkovicia. Tuż przed końcem decydujący cios zadali sobie jednak sami Serbowie, którzy mają prawo czuć się rozczarowani. Samobójczą bramkę zdobył bowiem Luković.
Walia – Bułgaria 0:1
Reprezentacja Walii zagrała bez swojego kapitana, leczącego uraz, Craiga Bellamy’ego. Zamiast niego opaskę przybrał Ashley Williams, obrońca Swansea City. Od pierwszej minuty zagrał będący w całkiem niezłej formie zawodnik Tottenhamu, Gareth Bale. Lepsze wrażenie sprawiała ekipa Bułgarii, która w pierwszej połowie zneutralizowała poczynania rywala. Podopieczni Briana Flynna ze swoją grą nie mieli za wiele do powiedzenia. Bramka wisiała w powietrzu i w końcu padła, aczkolwiek w drugiej odsłonie spotkania. Szczęśliwym zawodnikiem okazał się być Popow. Do ostatniego gwizdka sytuacja nie uległa zmianie, a jeszcze na koniec spotkania, po brutalnym faulu na Rangełowie, wyrzucony z boiska został Gunter.
Czarnogóra – Szwajcaria 1:0
Przed tym spotkaniem wydawać się mogło, że Czarnogóra nie będzie miała nic do powiedzenia. Zresztą Szwajcarzy nieraz pozytywnie zaskoczyli, vide chociażby mecz z Hiszpanią podczas mundialu. Ich przewaga była widoczna, aczkolwiek gospodarze dzielnie się bronili, chociaż niewiele stworzyli w ofensywie. Poprawę miało zwiastować wejście Kascelana po przerwie. Zawodnik ten znany jest z występów w Jagiellonii Białystok. Co ciekawe, sytuacja po drugiej połowie wyglądała o wiele lepiej, a to ze względu na zaskakującego gola dla Czarnogóry. W 67. minucie decydujący cios zadał Mirko Vucinić, na co dzień napastnik AS Roma. Wynik utrzymał się do końca spotkania i trzeba szczerze powiedzieć, że gospodarze ku uciesze lokalnych kibiców zaskoczyli na plus.
W piątkowy, październikowy wieczór zmierzyły się ze sobą kolejne drużyny narodowe w ramach eliminacji do Euro 2012. Dość słabo zagrały reprezentacje z Wielkiej Brytanii. Walia, jak i Szkocja, przegrała swoje mecze w słabym stylu. Pozytywnie zaskoczyła Czarnogóra, która wygrała ze Szwajcarią.
Cypr – Norwegia 1:2
Śródziemnomorscy gospodarze nie zaczęli dobrze tego spotkania. Już po dwóch minutach gry pierwszego gola dla Norwegii zdobył doświadczony John Arne Riise. Cypryjczycy nie zdołali odpowiedzieć na ten cios, zaś goście nie spuścili z tonu. Aktywna postawa ofensywy, w tym Johna Carewa, przełożyła się na kolejnego gola. Padł on jednak dopiero pod koniec pierwszej połowy, a strzelcem okazał się być wspomniany napastnik Aston Villi. Sytuacja odwróciła się wraz ze wznowieniem gry. Norwegowie zostali zamknięci na własnej połowie, co skończyło się bramką Okkasa w 58. minucie. Trafienie okazało się być zimnym prysznicem dla podopiecznych Olsena, którzy znów zaczęli szukać swoich szans i ostatecznie utrzymali rezultat.
Luksemburg – Białoruś 0:0
Bale i spółka tym razem zawiedli (fot. skysports.com)
Przez całą pierwszą połowę Luksemburczycy dzielnie radzili sobie z rywalami. Świadczą o tym chociażby statystyki. Gospodarze nie odbiegali tak bardzo poziomem od podopiecznych Bernda Stange’a. Do przerwy oddali pięć strzałów, z czego dwa zmierzały w światło bramki. Druga połowa również nie przyniosła goli, aczkolwiek dało się zauważyć starania chociażby Joachima. Tego wieczoru w dobrej formie byli bramkarze, zarówno Żewnow, jak i Joubert. Negatywnym bohaterem spotkania był jednak zawodnik gości. Kornilenko dopuścił się brutalnego faulu na Blaisie, w wyniku czego został usunięty z boiska w trybie natychmiastowym.
Czechy – Szkocja 1:0
Interesujący mecz miał miejsce u naszych południowych sąsiadów. W pierwszej odsłonie starcia Szkocja została całkowicie zneutralizowana przez gospodarzy, którzy oddali osiem strzałów, przy czym ich połowa była celna. Jakże wielka była to różnica w zestawieniu z podopiecznymi Leveina. W ich drużynie o jedyne, notabene nie zmierzające do bramki, uderzenie pokusił się na początku spotkania Morrison. Czesi popełniali też zdecydowanie mniej fauli. Szansę na objęcie prowadzenia mieli przed przerwą, kiedy nieco zagotowało się w polu karnym gości. W przeciągu dwóch minut Plasil egzekwował bowiem aż trzy rzuty rożne. Druga połowa wcale nie okazała się być lepsza dla przybyszów z Wysp. Wystarczy chociażby wspomnieć o tym, że Czesi łącznie egzekwowali jedenaście rzutów rożnych. Goście tego stałego fragmentu gry nie podjęli się ani razu. Olbrzymia przewaga podopiecznych Bileka po prostu musiała zaprocentować. I tak się stało, zwycięskiego gola w 70. minucie zdobył Roman Hubnik.
Mołdawia – Holandia 0:1
W tym spotkaniu nie można było wskazać faworyta innego niż wicemistrzów świata. Holendrzy przez całe spotkanie wykazywali się inicjatywą. Wyróżnić należy zwłaszcza Sneijdera oraz Huntelaara, który otworzył wynik meczu. Jak na dość łatwego rywala, gol padł stosunkowo późno, gdyż kibice z kraju tulipanów mogli zacząć się cieszyć dopiero w 38. minucie. Do przerwy utrzymało się prowadzenie gości. Dalsze losy spotkania były dość spokojne, nie obfitowały w żadne niespodzianki. Mołdawianie nie zdołali oprzeć się podopiecznym Van Marwijka. Mecz był trochę brutalny, odnotowano sporo fauli, choć sędzia nie pokazał ani jednej kartki.
Albania – Bośnia i Hercegowina 1:1
Wydawać się może, że skoro drużyny nie są najwyżej klasy, to przeciętny może być również i mecz. Jak jednak okazało chociażby w zeszłej kolejce, nic bardziej mylnego. Do 21. minuty obie drużyny nie oddały strzałów, nie licząc słabej próby Pjanicia z rzutu wolnego. Wtedy to jednak wynik spotkania otworzył Ibisević. Gospodarze próbowali odpowiedzieć, lecz do pewnego czasu czynili to bezskutecznie. W drużynie Bośni i Hercegowiny wyjątkowo mało widoczny był Edin Dzeko. Gol wyrównujący dla Albańczyków został zdobyty dopiero w doliczonym czasie gry pierwszej połowy. Lokalnych kibiców uszczęśliwił Duro. Stan gry utrzymał się aż do końca spotkania. Pod koniec przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę próbowali jeszcze goście, lecz zabrakło im skuteczności.
Austria – Azerbejdżan 3:0
Vucinić dał zwycięstwo Czarnogórze (fot. calcioline.com)
Gospodarze ubiegłych mistrzostw Europy mecz rozpoczęli w dobrym stylu. Jako że tym razem grali oni u siebie, a ich rywalem był dość słaby Azerbejdżan, jasne było, kto jest faworytem spotkania. I faktycznie, aspiracje podopiecznych Constantiniego potwierdził już w 3. minucie Sebastian Prödl. Austriacy całkowicie zdominowali pole gry w pierwszej połowie i oddali pięć razy więcej celnych strzałów. Po przerwie poszli za ciosem, gdyż prowadzenie podwyższył Arnautović. Sytuacja znów się trochę uspokoiła, po czym gospodarze dalej szukali swoich szans. Zdołali zdobyć trzeciego gola, a konkretnie uczynił to wspomniany strzelec drugiej bramki, w dodatku tuż przed końcem, w 2. minucie doliczonego czasu gry.
Serbia – Estonia 1:3
W kolejnym spotkaniu wystąpili uczestnicy tegorocznego mundialu. Mimo że do przerwy utrzymał się bezbramkowy remis, zgromadzeni kibice nie mogli narzekać na emocje. W końcu w całym meczu oddano bardzo dużo strzałów. Widoczna była dobra postawa gospodarzy, wyróżnić można było chociażby pomocnika Juventusu, Milosa Krasicia. Styl gry mimo wszystko nie satysfakcjonował Vladimira Petrovicia, który w przerwie meczu przeprowadził dwie zmiany. Boisko opuścił ostatnio rzadko grający w Liverpoolu Jovanović, a na murawę wszedł Zoran Tosić. W drugiej odsłonie spotkania obserwatorzy wreszcie doczekali się bramek. Jednak gol Kuzmanovicia z 60. minuty szybko został zneutralizowany przez wyrównanie Kinka, które nastąpiło 180 sekund później. Wielką radość zagwarantował gościom Konstantin Wasiljew, który jakiś czas później pokonał broniącego Stojkovicia. Tuż przed końcem decydujący cios zadali sobie jednak sami Serbowie, którzy mają prawo czuć się rozczarowani. Samobójczą bramkę zdobył bowiem Luković.
Walia – Bułgaria 0:1
Reprezentacja Walii zagrała bez swojego kapitana, leczącego uraz, Craiga Bellamy’ego. Zamiast niego opaskę przybrał Ashley Williams, obrońca Swansea City. Od pierwszej minuty zagrał będący w całkiem niezłej formie zawodnik Tottenhamu, Gareth Bale. Lepsze wrażenie sprawiała ekipa Bułgarii, która w pierwszej połowie zneutralizowała poczynania rywala. Podopieczni Briana Flynna ze swoją grą nie mieli za wiele do powiedzenia. Bramka wisiała w powietrzu i w końcu padła, aczkolwiek w drugiej odsłonie spotkania. Szczęśliwym zawodnikiem okazał się być Popow. Do ostatniego gwizdka sytuacja nie uległa zmianie, a jeszcze na koniec spotkania, po brutalnym faulu na Rangełowie, wyrzucony z boiska został Gunter.
Czarnogóra – Szwajcaria 1:0
Przed tym spotkaniem wydawać się mogło, że Czarnogóra nie będzie miała nic do powiedzenia. Zresztą Szwajcarzy nieraz pozytywnie zaskoczyli, vide chociażby mecz z Hiszpanią podczas mundialu. Ich przewaga była widoczna, aczkolwiek gospodarze dzielnie się bronili, chociaż niewiele stworzyli w ofensywie. Poprawę miało zwiastować wejście Kascelana po przerwie. Zawodnik ten znany jest z występów w Jagiellonii Białystok. Co ciekawe, sytuacja po drugiej połowie wyglądała o wiele lepiej, a to ze względu na zaskakującego gola dla Czarnogóry. W 67. minucie decydujący cios zadał Mirko Vucinić, na co dzień napastnik AS Roma. Wynik utrzymał się do końca spotkania i trzeba szczerze powiedzieć, że gospodarze ku uciesze lokalnych kibiców zaskoczyli na plus.
Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu. Bądź pierwszy.