8. seria spotkań za nami. Czego się po niej dowiedzieliśmy? Poznaliśmy pierwszych uczestników mistrzostw Europy, a kilka zespołów na dobre pożegnało się z przyszłorocznym turniejem, który odbędzie się we Francji. Przyjrzyjmy się, jak wygląda sytuacja w poszczególnych grupach.
GRUPA A
Sensacja stała się faktem: Islandia po raz pierwszy w historii awansowała na mistrzostwa Europy. Co dziwne, zrobiła to z przytupem, zostawiając w tyle takie ekipy jak Turcja czy Holandia, z którymi do tej pory zdobyła wszystkie możliwe punkty. Na ogonie chłopakom z krainy fiordów siedzą Czesi, którzy także mogą już rezerwować bilet do Francji. Niespodziewanie o miejsce barażowe powalczą dwa zespoły, które były faworytami tej grupy. W gorszej sytuacji zdecydowanie jest drużyna „Oranje”, która zawodzi na całej linii, a zeszłotygodniowe porażki potwierdzają tylko jej tragiczną formę. W dwóch ostatnich spotkaniach Turcy zmierzą się z dwiema reprezentacjami, które są już pewne awansu. Podopieczni Danny’ego Blinda natomiast także zmierzą się z naszymi zachodnimi sąsiadami, ale najpierw wybiorą się do Kazachstanu. Teoretycznie ich awans nadal jest realny.

GRUPA B
Przed czwartkowymi spotkaniami Walia wiedziała, że stoi przed historyczną szansą i że wszystko leży w jej rękach. Gareth Bale i spółka pierwszą przeszkodę minęli nie bez trudu, gola na wagę zwycięstwa pomocnik Realu Madryt strzelił bowiem dopiero w samej końcówce. Podobnie było z Belgią. „Czerwone Diabły” z Cyprem grały beznadziejnie, ale na kilka minut przed ostatnim gwizdkiem potrafiły zadać decydujący cios. Podopieczni Marca Wilmotsa nie pozostawili za to złudzeń Bośni, która aktualnie nie łapie się nawet na baraże. Dwa pierwsze zespoły w tabeli są już niemal pewne, a o utrzymanie 3. miejsca do końca walczyć będzie Izrael.


















