W dwóch pierwszych sobotnich meczach Bełchatów pokonuje Chorzów, a w derbach Trójmiasta wygrywają gdańszczanie, dzięki temu będąc wyżej w tabeli niż sąsiedzi – gdynianie.
W pierwszym sobotnim meczu 25. kolejki rodzimej Ekstraklasy mogliśmy obejrzeć pojedynek Ruchu Chorzów z ekipą GKS-u Bełchatów. Była to pierwsza wygrana bełchatowian nad chorzowianami w historii występów w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Autorem gola, określanego w Bełchatowie jako historycznego, został Krzysztof Janus, który wykorzystał dokładne podanie Bartłomieja Chwalibogowskiego. Napastnik gości najpierw uderzał głową, lecz Matko Perdijic odbił strzał. Bramkarz gospodarzy wobec dobitki był jednak bezradny.
Dla podopiecznych Bogusława Pietrzaka nastał czas w którym powinni wygrywać. W sobotnim meczu sytuacji do strzelenia gola dla „Niebieskich” było niewiele, sędzia za to ukarał pięcioma żółtymi kartkami piłkarzy z Górnego Śląska.
Ruch po raz kolejny przegrał i okazało się, że w tym roku trybuny Stadionu Śląskiego nie są dla niego szczęśliwe.
Derby dla „Zielono-Białych”!
Drużyny z Trójmiasta są najsłabszymi ekipami tej wiosny. Fatalna gra sprawiła, że obie ekipy – myśląc o utrzymaniu – jak powietrza potrzebują punktów.
Derby Trójmiasta długo zawodziły kibiców zgromadzonych na gdańskim stadionie. Emocje przyniosły dopiero ostatnie minuty gry.
W 76. minucie gry kapitalną akcję przeprowadził Piotr Wiśniewski, który oddał potężny strzał z 20 metrów. Piłka wylądowała tuż przy słupku zaskoczonego Witkowskiego. Trzy minuty później było już 2:0. Po strzale Mysony piłka odbiła się od słupka, wylądowała koło Buzały, a temu nie pozostało nic innego, jak umieszczenie jej w bramce gdynian.
Lechia miała jeszcze kilka okazji na podwyższenie prowadzenia, ale to podopieczni Marka Chojnackiego zdobyli honorowego gola po uderzeniu Trytki z najbliższej odległości. Dzięki wygranej Lechici przeskoczyła w tabeli Arkę i oddaliła się na cztery oczka od strefy spadkowej. Arka zaś odniosła szóstą tej wiosny, a czwartą z rzędu porażkę.











