Po weekendowych spotkaniach polskiej ligi fani futbolu w Polsce mieli prawo czuć niedosyt bramek. W trakcie wtorkowych meczów padło „aż” 5 goli, ale i to nie zaspokoiło polskich kibiców. Skrajnie różne nastroje panują w Warszawie – Polonia ucieka kontrkandydatom do tytułu. Natomiast Legia straciła fotel wicelidera na rzecz GKS Bełchatów, a jutro mogą ją przegonić jeszcze Lech i Wisła.

Arka Gdynia licząc na przerwanie złej passy 6 meczów bez zwycięstwa przejechała cały kraj, by zmierzyć swoje siły z zespołem Cracovii, który dla odmiany na zwycięstwo czeka od… 2 kolejki. W 22. minucie spotkania Michał Łabędzki znalazł się w polu karnym Cracovii i podciął piłkę nad Marcinem Cabajem, ale do szczęścia brakowało mu kilku centymetrów. W 35. minucie na atak Arki odpowiedziała Cracovia strzałem z ośmiu metrów Nowaka. W pierwszej połowie sytuację do strzelenia gola zmarnował jeszcze Dariusz Pawlusiński, którego ubiegł Norbert Witkowski. Przez długi czas w drugiej połowie brakowało sytuacji strzeleckich. Dopiero w 66. minucie gdynianie groźnie zaatakowali, a 10 minut później Marcin Chmiest stanął oko w oko z Cabajem, ale fatalnie przestrzelił. Potem strzelał jeszcze Pietroń, ale bez skutku bramkowego. Po doliczeniu 3 minut Włodzimierz Bartos gwizdnął po raz ostatni. Po meczu żadna ze stron nie mogła być zadowolona z tego wyniku, który przedłuża czarne serie obu drużyn.
Polonia Warszawa 1-0 Piast Gliwice
W pojedynku lidera Ekstraklasy i 11. drużyny ligi faworyt mógł być tylko jeden. Jednak Polonia w ostatnim meczu zaledwie zremisowała z Jagiellonią Białystok, a gliwiczanie zwyciężyli we Wrocławiu Śląsk. Od początku Polonia ruszyła do ataku. Pierwsza bramka dla Polonii padła już w 8. minucie, ale sędzia słusznie nie zaliczył bramki. W 15. minucie Filip Ivanovski strzelił z główki w okienko, ale Grzegorz Kasprzik szczęśliwie wybronił piłkę. W 36. minucie pierwszą poważną okazję do strzelenia bramki miał Piast – Mariusz Muszalik strzelał, ale Sebastian Przyrowski wybił piłkę na róg. To sprawiło, że gra nieco się wyrównała. W 64. minucie gracze Polonii domagali się rzutu karnego po ręce Kaszowskiego, ale sędzia Dawid Piasecki nakazał grać dalej. Jednak 15 minut później arbiter podyktował rzut karny. Karny po wątpliwym faulu Jarosława Kaszowskiego wykorzystał Radek Mynar, a do końca meczu rezultat nie uległ już zmianie. Piast może czuć po tym spotkaniu niedosyt – mimo nienajlepszej gry lidera Ekstraklasy, nie udało im się wywieźć punktów ze stolicy.
GKS Bełchatów 1-0 Legia Warszawa












