Walka o mistrzostwo toczy się od pewnego czasu w żółwim tempie. Drużyny pretendujące do tytułu często tracą punkty. Zaletą takiego obrotu zdarzeń jest to, że w walce o ligowy prymat liczy się aż pięć zespołów.
Dawno takiej sytuacji w polskiej lidze nie było, ale jeśli spojrzeć na tabelę zaplecza Ekstraklasy, tam w czołówce również tłok i o awans walka będzie się toczyć do ostatniej kolejki.
Zanim zaczniemy przypatrywać się beniaminkom zwróćmy uwagę na drużyny kandydujące do mistrzostwa kraju, a już na pewno do gry w pucharach, a więc GKS, Wisłę, Lecha i dwie ekipy z Warszawy.
Kontynuować swą passę

W piątek przyjdzie nam oglądać mecze tych pierwszych dwóch drużyn. Na inaugurację 26. kolejki Ekstraklasy bełchatowianie podejmować będą Polonię z Bytomia. GKS przetrzebiony kontuzjami we wtorek przegrał niespodziewanie z Odrą (0:2) w Pucharze Ekstraklasy. A jeszcze tydzień temu Rafał Ulatowski przekonywał, że jego drużyna jest gotowa do walki, mimo wszystko, na dwóch frontach. Aby z jego planów chociaż jedna rzecz się powiodła, GKS musi wygrać. Jeśli tego dokona, to odniesie szóste zwycięstwo z rzędu, tym samym kontynuując imponującą passę wygranych meczów w lidze. W Polonii również złe wieści napływają ze sztabów medycznych. Na pewno nie zagra Grzegorz Podstawek oraz Jerzy Brzęczek. Straty kadrowe Jurij Szatałow będzie chciał umniejszyć wystawiając „młodych gniewnych”. Łukasz Gikiewicz i Piotr Tomasik ponownie będą musieli udowodnić swą przydatność do drużyny. Faworytem jest GKS, które pierwsze spotkanie rozstrzygnęło na swoją korzyść wynikiem 2:1.
Jak zagra Wisła?
Krakowianie spokojnie wykorzystali remis Lecha z Legią w poprzedniej kolejce i wydaje się, że w tej rundzie spotkań status quo, jeśli chodzi o różnice punktowe w tabeli, zostanie zachowany. Wisła powinna pewnie zdobyć trzy punkty i z ulgą przypatrywać się poczynaniom najgroźniejszych rywali. Optymizmu Wiśle dodaje, można rzec „jak zwykle”, Paweł Brożek. Piłkarz znajduje się w fenomenalnej dyspozycji i kibice mogą liczyć na kolejne trafienia z jego strony. Co „Białej gwieździe” może przeciwstawić Piast? Niewiele. Jednak woli walki piłkarzom z Gliwic nie brakuje i na pewno będą starali się uszczknąć punkt faworytowi. Są zdeterminowani, co udowodnili wywożąc trzy oczka w zeszłym tygodniu ze stadionu ŁKS Łódź.
Sobotnia aura na Łazienkowskiej
Obecny lider, Warszawska Legia, zagra z „Rycerzami Wiosny”, jak jeszcze do niedawna często mówiło się o ekipie z Łodzi. Przydomek ten od pewnego czasu trochę „zbladł”, gdyż porażka z Jagiellonią i Piastem to nie to, czego oczekiwali kibice. Jednak nie można zapominać o pewnym zwycięstwie nad Arką i heroicznej walce w meczu z „Kolejorzem”. W tamtym meczu nietuzinkowymi interwencjami popisywał się Bogusław Wyparło. Jeśli on znów przypomni o sobie, to „Legionistom” może być na prawdę ciężko. Po stronie Legii jest jeden wielki atut – Takesure Chinyama. Zawodnik z Zimbabwe nie długo może się okazać nowym królem strzelców Ekstraklasy, jak i… hitem transferowym. O napastnika pyta już wiele renomowanych klubów.












