W 18. kolejce Ekstraklasy mogliśmy obejrzeć kilka bardzo ciekawych spotkań. Bez wątpienia zaskoczeniem kolejki są wygrane Śląska Wrocław, Zagłębia Lubin oraz Cracovii Kraków. Ozdobą tej kolejki były piękne bramki, do których coraz częściej przyzwyczajają nas ligowcy. Wygląda na to, że Ekstraklasa niczym Kopciuszek przeradza się z przeciętnej ligi w szalenie ciekawe rozgrywki.
Sebastian Mila zdobył bardzo ładną bramkę (fot. Mikołaj Olszewski / iGol.pl)
W 18. kolejce padły 23 bramki, co daje średnią 2,88 bramki na mecz. W minionej kolejce byliśmy świadkami wyjątkowo pięknych bramek, których autorami byli Sebastian Mila, Ariel Borysiuk, Maciej Małkowski oraz Marcin Radzewicz. Warto też odnotować, że zakończyła się seria 19 spotkań Jagiellonii bez porażki na własnym boisku. Zakończyła się też doskonała passa Krzysztofa Kotorowskiego. Bramkarz Lecha pozostawał niepokonany w Ekstraklasie przez 540 minut, sposób na przechytrzenie poznańskiego golkipera znalazł dopiero Mateusz Klich.
Śląsk niespodziewanie ograł Legię
Górnik zremisował z Arką (fot. Dariusz Hermiesz / górnikzabrze.pl)
Mecz w Warszawie rozpoczął się udanie dla gospodarzy, ponieważ już w 7. minucie objęli oni prowadzenie. Przepięknym strzałem z pierwszej piłki popisał się Borysiuk. Jedyna dobra okazja gości w pierwszej połowie zakończyła się zdobyciem przez nich bramki. Po wrzutce Sztylki na długim słupku piłkę otrzymał Kaźmierczak, który uderzył bez zastanowienia z woleja. Futbolówka wpadła przy krótszym słupku bramki Skaby, który w tej sytuacji nie miał nic do powiedzenia. Śląsk wyszedł na prowadzenie na początku drugiej połowy po przepięknym strzale Sebastiana Mili. Szkoda tylko, że zagrywający do niego futbolówkę Ćwielong był na pozycji spalonej w momencie, gdy sam ją otrzymywał. Goście mogli jeszcze podwyższyć wynik, lecz Kaźmierczak nie wykorzystał rzutu karnego. Legia, która ma walczyć o mistrzostwo, po raz kolejny straciła punkty.
Andrzej Niedzielan o mały włos nie wyleciał z boiska (fot. Tomasz Kubicki / korona-kielce.pl)
Górnik Zabrze po rozgromieniu Zagłębia Lubin znacznie spuścił z tonu. Tym razem podopieczni trenera Nawałki musieli zadowolić się remisem z broniącą się przed spadkiem Arką Gdynia. Mecz zaczął się szczęśliwie dla czternastokrotnych mistrzów Polski, bo po golu Adama Banasia zabrzanie prowadzili 1:0. Jednak Emil Noll najpierw doprowadził do remisu, a następnie wyprowadził zespół z Gdyni na prowadzenie. Jeden punkt dla gości uratował w końcowej części spotkania Marcin Wodecki.
Sześć bramek w Kielcach
Ruch zdołał wygrać swoje spotkanie (fot. Mikołaj Olszewski / iGol.pl)
Rzadko zdarza się, by drużyny dzieliły się punktami pomimo trzech strzelonych bramek. Tak stało się w Kielcach, gdzie miejscową Koronę podejmowała Polonia Bytom. Spotkanie obfitowało w bardzo ładne gole, a najładniejszego zdobył skrzydłowy Polonii, doświadczony Marcin Radzewicz. W spotkaniu zawodnicy ujrzeli dwie czerwone kartki. Hernani oraz Korzym zdecydowanie zasłużyli na wyrzucenie z boiska, jednak upiekło się kolejnemu graczowi Korony, Andrzejowi Niedzielanowi. Były gracz między innymi Groclinu Grodzisk Wielkopolski, holenderskiego NEC, Wisły Kraków oraz Ruchu Chorzów powinien dostać czerwoną kartkę za celowe uderzenie rywala, jednak sędzia pokazał jedynie żółty kartonik.
Odrodzenie Ruchu
Kirm kolejny raz wpisuje się na listę strzelców (fot. Łukasz Libuszewski / igol.pl)
W ostatnich meczach Ruch nie zachwycał, wyniki chorzowian były na tyle słabe, że widmo spadku zaczęło zaglądać im głęboko w oczy. W meczu z Bełchatowem udało się podopiecznym trenera Fornalika nieco oddalić od siebie wizję degradacji. Głównymi architektami zwycięstwa byli Arkadiusz Piech i Maciej Jankowski. Ten drugi rozpoczął strzelanie bramek, a Wojciech Grzyb po znakomitej asyście Piecha podwyższył wynik na 2:0. Ozdobą spotkania był gol Macieja Małkowskiego, który z odległości 30 metrów wpakował piłkę tuż pod poprzeczkę bezradnie interweniującego Perdijicia.
Wisła odprawiła Widzew z bagażem dwóch bramek
Lechia górą w meczu z Jagiellonią (fot. Maciej Gilewski / jagiellonia.pl)
Wisła Kraków jako lider podejmowała na własnym boisku Widzew Łódź. Dodatkowego smaczku temu spotkaniu dodawał pojedynek dwóch bardzo chwalonych w pierwszych spotkaniach rundy wiosennej zawodników, Meliksona i Dzalamidze. Mimo słabej pierwszej połowy, gospodarze zdołali zdobyć bramkę. Strzelcem był będący w bardzo dobrej formie Małecki. Drugi gol jest bez wątpienia zasługą Meliksona, który przebiegł z piłką przez całe boisku, po czym padł w polu karnym faulowany przez Mielcarza. Bramkarz Widzewa obejrzał czerwoną kartkę, a jedenastkę na raty wykorzystał „Kirm”. Słoweniec musiał dobijać swój strzał, ponieważ przy strzale ze stojącej piłki fenomenalnie interweniował Kaniecki. Wisła wygrała kolejne spotkanie i po tej kolejce nad drugą Jagiellonią ma już cztery punkty przewagi, co umacnia ją w roli faworyta do tytułu.
Trzy bramki w kilka minut
Nowy nabytek Zagłębia, Dawid Abwo, kolejny raz imponuje (fot. Mikołaj Olszewski / iGol.pl)
W spotkaniu pomiędzy Jagiellonią Białystok a Lechią Gdańsk trzy bramki padły w zaledwie kilku minutowym odstępie. W pierwszej części meczu dominująca Lechia nie potrafiła udokumentować swojej przewagi, jednak w drugiej połowie zrobiła to w trzy minuty. Gospodarzom nie pomogła ładna bramka Jarosława Laty, który wykorzystał dobre dośrodkowanie Tomasza Kupisza. W ostateczności Lechia wygrała wyjazdowe spotkanie, a Jagiellonia może coraz poważniej zastanawiać się nad swoją kiepską formą.
Coś się zaczyna, coś kończy…
Cracovia wygrała z Lechem w meczu przyjaźni (fot. Łukasz Libuszewski / igol.pl)
Spotkanie Zagłębia z Polonią było przełomowe dla szkoleniowców obu drużyn. Dla Jana Urbana był to pierwszy mecz na ławce trenerskiej „Miedziowych”, dla Theo Bosa – ostatni. Mecz w wykonaniu polonistów wyglądał tak, jakby to piłkarze chcieli zwolnić holenderskiego trenera. Zawodnicy „Czarnych Koszul” byli bardzo pasywni, totalnie bezproduktywni, ich gra w żaden sposób nie przypominała gry drużyny aspirującej do gry w europejskich pucharach (jedynym, który nie zawiódł, był po raz kolejny Przyrowski). Brylowali natomiast gospodarze, a gola na wagę trzech punktów zdobył w 13. minucie Michał Stasiak.
Cracovia szczęśliwie wygrywa z Lechem
Mecz pomiędzy Cracovią a Lechem był spotkaniem dwóch zaprzyjaźnionych klubów. Na boisku obyło się jednak bez sentymentów. Mistrzowie Polski dominowali właściwie tylko w pierwszych 20 minutach, kiedy to z dobrej strony pokazał się Rudnevs, kilkakrotnie stwarzając zagrożenie pod bramką świetnie grającego Kaczmarka. Cracovia zwyciężyła po bramce Mateusza Klicha. Futbolówka odbita jeszcze od Marcina Kikuta przelobowała Kotorowskiego, dzięki czemu „Pasy” mogły cieszyć się z trzeciego zwycięstwa w tym sezonie. Wydaje się, że podopieczni Jurija Szatałowa wyszli z dołka, a początek rundy wiosennej wskazuje na to, że ich spadek nie jest jeszcze przesądzony. To spotkanie pokazało również, że Lech nie jest na tyle silny, by walczyć w tym sezonie o tytuł.
Zapraszamy również do wysłuchania audycji Magazyn Ekstraklasy, która jak co tydzień została wyemitowana w poniedziałek o godzinie 19:00.
A ja pozwolę sobie na odrobinę wróżbiarstwa…I
według mnie mistrz LEGIA WARSZAWA!!! A spadają
Polonia Bytom i Arka Gdynia;P
~
~Emil
Co do spadających mogę ci przyznać racje ale
wątpię aby Legia została mistrzem … Według mnie
mistrzem będzie Wisła Kraków
Dodaj komentarz
W 18. kolejce Ekstraklasy mogliśmy obejrzeć kilka bardzo ciekawych spotkań. Bez wątpienia zaskoczeniem kolejki są wygrane Śląska Wrocław, Zagłębia Lubin oraz Cracovii Kraków. Ozdobą tej kolejki były piękne bramki, do których coraz częściej przyzwyczajają nas ligowcy. Wygląda na to, że Ekstraklasa niczym Kopciuszek przeradza się z przeciętnej ligi w szalenie ciekawe rozgrywki.
Sebastian Mila zdobył bardzo ładną bramkę (fot. Mikołaj Olszewski / iGol.pl)
W 18. kolejce padły 23 bramki, co daje średnią 2,88 bramki na mecz. W minionej kolejce byliśmy świadkami wyjątkowo pięknych bramek, których autorami byli Sebastian Mila, Ariel Borysiuk, Maciej Małkowski oraz Marcin Radzewicz. Warto też odnotować, że zakończyła się seria 19 spotkań Jagiellonii bez porażki na własnym boisku. Zakończyła się też doskonała passa Krzysztofa Kotorowskiego. Bramkarz Lecha pozostawał niepokonany w Ekstraklasie przez 540 minut, sposób na przechytrzenie poznańskiego golkipera znalazł dopiero Mateusz Klich.
Śląsk niespodziewanie ograł Legię
Górnik zremisował z Arką (fot. Dariusz Hermiesz / górnikzabrze.pl)
Mecz w Warszawie rozpoczął się udanie dla gospodarzy, ponieważ już w 7. minucie objęli oni prowadzenie. Przepięknym strzałem z pierwszej piłki popisał się Borysiuk. Jedyna dobra okazja gości w pierwszej połowie zakończyła się zdobyciem przez nich bramki. Po wrzutce Sztylki na długim słupku piłkę otrzymał Kaźmierczak, który uderzył bez zastanowienia z woleja. Futbolówka wpadła przy krótszym słupku bramki Skaby, który w tej sytuacji nie miał nic do powiedzenia. Śląsk wyszedł na prowadzenie na początku drugiej połowy po przepięknym strzale Sebastiana Mili. Szkoda tylko, że zagrywający do niego futbolówkę Ćwielong był na pozycji spalonej w momencie, gdy sam ją otrzymywał. Goście mogli jeszcze podwyższyć wynik, lecz Kaźmierczak nie wykorzystał rzutu karnego. Legia, która ma walczyć o mistrzostwo, po raz kolejny straciła punkty.
Wodecki bohaterem Górnika
Andrzej Niedzielan o mały włos nie wyleciał z boiska (fot. Tomasz Kubicki / korona-kielce.pl)
Górnik Zabrze po rozgromieniu Zagłębia Lubin znacznie spuścił z tonu. Tym razem podopieczni trenera Nawałki musieli zadowolić się remisem z broniącą się przed spadkiem Arką Gdynia. Mecz zaczął się szczęśliwie dla czternastokrotnych mistrzów Polski, bo po golu Adama Banasia zabrzanie prowadzili 1:0. Jednak Emil Noll najpierw doprowadził do remisu, a następnie wyprowadził zespół z Gdyni na prowadzenie. Jeden punkt dla gości uratował w końcowej części spotkania Marcin Wodecki.
Sześć bramek w Kielcach
Ruch zdołał wygrać swoje spotkanie (fot. Mikołaj Olszewski / iGol.pl)
Rzadko zdarza się, by drużyny dzieliły się punktami pomimo trzech strzelonych bramek. Tak stało się w Kielcach, gdzie miejscową Koronę podejmowała Polonia Bytom. Spotkanie obfitowało w bardzo ładne gole, a najładniejszego zdobył skrzydłowy Polonii, doświadczony Marcin Radzewicz. W spotkaniu zawodnicy ujrzeli dwie czerwone kartki. Hernani oraz Korzym zdecydowanie zasłużyli na wyrzucenie z boiska, jednak upiekło się kolejnemu graczowi Korony, Andrzejowi Niedzielanowi. Były gracz między innymi Groclinu Grodzisk Wielkopolski, holenderskiego NEC, Wisły Kraków oraz Ruchu Chorzów powinien dostać czerwoną kartkę za celowe uderzenie rywala, jednak sędzia pokazał jedynie żółty kartonik.
Odrodzenie Ruchu
Kirm kolejny raz wpisuje się na listę strzelców (fot. Łukasz Libuszewski / igol.pl)
W ostatnich meczach Ruch nie zachwycał, wyniki chorzowian były na tyle słabe, że widmo spadku zaczęło zaglądać im głęboko w oczy. W meczu z Bełchatowem udało się podopiecznym trenera Fornalika nieco oddalić od siebie wizję degradacji. Głównymi architektami zwycięstwa byli Arkadiusz Piech i Maciej Jankowski. Ten drugi rozpoczął strzelanie bramek, a Wojciech Grzyb po znakomitej asyście Piecha podwyższył wynik na 2:0. Ozdobą spotkania był gol Macieja Małkowskiego, który z odległości 30 metrów wpakował piłkę tuż pod poprzeczkę bezradnie interweniującego Perdijicia.
Wisła odprawiła Widzew z bagażem dwóch bramek
Lechia górą w meczu z Jagiellonią (fot. Maciej Gilewski / jagiellonia.pl)
Wisła Kraków jako lider podejmowała na własnym boisku Widzew Łódź. Dodatkowego smaczku temu spotkaniu dodawał pojedynek dwóch bardzo chwalonych w pierwszych spotkaniach rundy wiosennej zawodników, Meliksona i Dzalamidze. Mimo słabej pierwszej połowy, gospodarze zdołali zdobyć bramkę. Strzelcem był będący w bardzo dobrej formie Małecki. Drugi gol jest bez wątpienia zasługą Meliksona, który przebiegł z piłką przez całe boisku, po czym padł w polu karnym faulowany przez Mielcarza. Bramkarz Widzewa obejrzał czerwoną kartkę, a jedenastkę na raty wykorzystał „Kirm”. Słoweniec musiał dobijać swój strzał, ponieważ przy strzale ze stojącej piłki fenomenalnie interweniował Kaniecki. Wisła wygrała kolejne spotkanie i po tej kolejce nad drugą Jagiellonią ma już cztery punkty przewagi, co umacnia ją w roli faworyta do tytułu.
Trzy bramki w kilka minut
Nowy nabytek Zagłębia, Dawid Abwo, kolejny raz imponuje (fot. Mikołaj Olszewski / iGol.pl)
W spotkaniu pomiędzy Jagiellonią Białystok a Lechią Gdańsk trzy bramki padły w zaledwie kilku minutowym odstępie. W pierwszej części meczu dominująca Lechia nie potrafiła udokumentować swojej przewagi, jednak w drugiej połowie zrobiła to w trzy minuty. Gospodarzom nie pomogła ładna bramka Jarosława Laty, który wykorzystał dobre dośrodkowanie Tomasza Kupisza. W ostateczności Lechia wygrała wyjazdowe spotkanie, a Jagiellonia może coraz poważniej zastanawiać się nad swoją kiepską formą.
Coś się zaczyna, coś kończy…
Cracovia wygrała z Lechem w meczu przyjaźni (fot. Łukasz Libuszewski / igol.pl)
Spotkanie Zagłębia z Polonią było przełomowe dla szkoleniowców obu drużyn. Dla Jana Urbana był to pierwszy mecz na ławce trenerskiej „Miedziowych”, dla Theo Bosa – ostatni. Mecz w wykonaniu polonistów wyglądał tak, jakby to piłkarze chcieli zwolnić holenderskiego trenera. Zawodnicy „Czarnych Koszul” byli bardzo pasywni, totalnie bezproduktywni, ich gra w żaden sposób nie przypominała gry drużyny aspirującej do gry w europejskich pucharach (jedynym, który nie zawiódł, był po raz kolejny Przyrowski). Brylowali natomiast gospodarze, a gola na wagę trzech punktów zdobył w 13. minucie Michał Stasiak.
Cracovia szczęśliwie wygrywa z Lechem
Mecz pomiędzy Cracovią a Lechem był spotkaniem dwóch zaprzyjaźnionych klubów. Na boisku obyło się jednak bez sentymentów. Mistrzowie Polski dominowali właściwie tylko w pierwszych 20 minutach, kiedy to z dobrej strony pokazał się Rudnevs, kilkakrotnie stwarzając zagrożenie pod bramką świetnie grającego Kaczmarka. Cracovia zwyciężyła po bramce Mateusza Klicha. Futbolówka odbita jeszcze od Marcina Kikuta przelobowała Kotorowskiego, dzięki czemu „Pasy” mogły cieszyć się z trzeciego zwycięstwa w tym sezonie. Wydaje się, że podopieczni Jurija Szatałowa wyszli z dołka, a początek rundy wiosennej wskazuje na to, że ich spadek nie jest jeszcze przesądzony. To spotkanie pokazało również, że Lech nie jest na tyle silny, by walczyć w tym sezonie o tytuł.
Zapraszamy również do wysłuchania audycji Magazyn Ekstraklasy, która jak co tydzień została wyemitowana w poniedziałek o godzinie 19:00.