Przed nami ostatnia kolejka polskiej Ekstraklasy. Kolejka w, której niejeden zespół może uniknąć degradacji, a także, zdobyć upragnione Mistrzostwo. Mistrza Polski, co prawda, znamy na 90 % i ten tytuł Wiśle nie ma już prawa uciec. Jednak o wiele ciekawiej zapowiada się walka na dole tabeli – do gry wkroczył przecież PZPN, nie przyznając zespołowi ŁKS-u licencji na grę w następnym sezonie.
Mecz życia dla Cracovii, mecz ostatniej szansy dla podopiecznych trenera Franciszka Smudy. Od wyniku tego spotkania zależą dwie rzeczy: utrzymanie się Cracovii i kwestia ewentualnego Mistrzostwa dla poznaniaków.
Lech, jeśli chce myśleć poważnie o 1. pozycji w tabeli musi wygrać, przypuszczalnie ostatni mecz na ławce trenerskiej w Poznaniu Franciszka Smudy. Oczywiście sama wygrana nie gwarantuje „majstra”, ponieważ Kolejorz musi patrzeć też na boisko w Krakowie, gdzie grać będą zespoły Wisły i Śląska.
W obozie Cracovii sytuacja ukazuje się nieco inaczej. Podopieczni Artura Płatka na chwilę obecną są w bezpiecznej strefie, wyprzedzając Górnika Zabrze, Lechię Gdańsk, lecz jedynie dzięki lepszemu bilansowi spotkań.
Jednak, by spokojnie myśleć o utrzymaniu, muszą wygrać sobotni mecz w Poznaniu. Trzy punkty co prawda nie mogą zagwarantować zachowania ligowego bytu, ale zapewniają jedno – podopieczni trenera Płatka nie spadną, mogą jednak bronić Ekstraklasy w barażach.
Wśród poznańskich kibiców zdania są podzielone. Jedni twierdzą, że nawet jeśli Śląsk „podłoży się” Wiśle, Lech będzie walczył „do upadłego”. Druga grupa śmiało deklaruje „przyjaźnie”, zarówno pomiędzy kibicami i graczami Lecha i Cracovii, jak i Wisły i Śląska, na czym skorzystają krakowskie zespoły. Biała Gwiazda zdobędzie kolejny tytuł mistrzowski, a Pasy utrzymają się elicie.
Która wersja będzie prawdziwa? Odpowiedź w sobotę ok. godziny 19.
Górnik Zabrze – Polonia Warszawa
Pomimo kończącego się sezonu na stadionie w Zabrzu nie będzie atmosfery „piłkarskiego pikniku”. Drużyna gospodarzy, która przez prawie cały rok utrzymywała się na ostatnim miejscu w lidze musi, podobnie jak Cracovia, „gryźć trawę” podczas sobotniego meczu.
Zabrzanie rundę wiosenną mogą uznać za całkiem udaną, zdobyli bowiem 17 punktów w 12 spotkaniach w tym roku, jednak słabsza runda jesienna nie pozwala górnikom wyrwać się ze strefy spadkowej.
„Czarne Koszule” pomimo zawirowań na ławce trenerskiej i słabszej postawy w rundzie wiosennej, cały czas walczą o udział w Lidze Europejskiej – następczyni Pucharu UEFA.
Szczęście uśmiechnęło się jednak do warszawiaków z momentem zdobycia przez Lecha Pucharu Polski. Poznaniacy już mają gwarancję na występy w europejskich pucharach i jeśli zajmą drugą lokatę w tabeli, prawo do gry w Europejskiej Lidze otrzyma czwarta drużyna w tabeli.
W drużynie z Zabrza nie zagrają pauzujący od dłuższego czasu z powodu kontuzji Damian Gorawski i Tomasz Zahorski. Na boisko nie wybiegnie też zawieszony za nadmiar żółtych kartek Przemysław Pitry. Trener Kasperczak może jednak wystawić do gry dwóch rekonwalescentów Adama Banasia i Dariusza Kołodzieja.
W tą sobotę możemy być świadkami spadku 14-krotnego mistrza Polski, 4-krotnego wicemistrza kraju, 6-krotnego triumfatora rozgrywek o Puchar Polski oraz zdobywcy Superpucharu Polski i Pucharu Ligi.
Jeśli tak się stanie, sobota, 30. maja 2009 r. przejdzie do historii polskiego futbolu. Niechlubnej historii…
Legia Warszawa – Ruch Chorzów
To już czwarty pojedynek między zespołami z Warszawy i Chorzowa w tym sezonie. Legioniści przed spotkaniem na pewno pałają żądzą zemsty za przegrany półfinał Pucharu Polski. Mimo że podopieczni Jana Urbana byli faworytem dwumeczu, to właśnie „Niebiescy” dwa razy pokonali warszawiaków 1:0.
W tym pojedynku jedynie Legia teoretycznie ma o co walczyć. Chorzowianie mają zapewnione utrzymanie w ekstraklasie i wygrana zagwarantuje im awans na 7 miejsce w tabeli.
Z kolei podopieczni Jana Urbana mają jeszcze szanse na zajęcie drugiego miejsca. Jednak do tego potrzebna jest strata punktów przez Lecha Poznań.
Ewentualne zwycięstwo niewiele zmieni w ogólnej ocenie sezonu. Ten dla graczy z Łazienkowskiej jest stracony. Nic dziwnego, że już teraz zarząd planuje zmiany przed następnymi rozgrywkami.
Jeszcze przed ostatnim meczem kilku zawodników dowiedziało się, że może szukać sobie nowego klubu. W następnym sezonie w koszulce Legii nie zobaczymy Piotra Rockiego, najprawdopodobniej Tito wróci do Hiszpanii, a wolną rękę w wyborze klubu dostał Pance Kumbev.
Piast Gliwice – Lechia Gdańsk
Pewny już utrzymania w krajowej elicie Piast Gliwice w spotkaniu ostatniej kolejki Ekstraklasy zmierzy się z Lechią Gdańsk. Dla podopiecznych trenera Dariusza Fornalaka sobotnie spotkanie będzie grą o pietruszkę.
Dla gości to starcie jest kolejnym meczem o wszystko. Jeżeli gdańszczanom nie uda się wywieźć z Gliwic kompletu punktów, najpewniej po roku gry pożegnają się z krajową elitą.
Piast po ostatnim zwycięstwie nad wodzisławską Odrą jest już pewny ligowego bytu. Niebiesko-czerwoni z 33. punktami na koncie zajmują dziesiąte miejsce w tabeli. – Cieszymy się, że zostajemy w ekstraklasie – mówią zadowoleni piłkarze beniaminka.
Pomimo braku wagi ostatniego spotkania w sezonie, zawodnicy i sam trener zapewniają jednak, że mają o co walczyć. – Nie ma mowy o żadnym odpuszczeniu meczu. Zamierzamy wygrać dla siebie – mówi obrońca, Kamil Glik.
Lechia do najbliższego pojedynku przystąpi z nożem na gardle. Po 29. kolejkach zgromadziła 29. punktów, dokładnie tyle samo co dwa inne zespoły: Górnik Zabrze i Cracovia Kraków.
W sobotę podopieczni Tomasza Kafarskiego będą mieli okazję uciec spod gilotyny.
Do szczęścia może wystarczyć gdańszczanom jedynie remis, jednak, w takim przypadku, swoich meczy nie mogą wygrać gracze Cracovii i Górnika. Standardowo, wiele będzie zależało od wyników innych spotkań, w których zmierzą się zespoły próbujące uniknąć spadku.
ŁKS Łódź – Polonia Bytom
Pojedynek ten można zatytułować: „Ten ostatni mecz”. Mecz z bytomską „szarańczą” kończy sezon dla graczy z al. Unii. Kończy w sensie sportowym, bo po czwartkowej decyzji komisji odwoławczej ds. licencji niemal pewna jest wojna prawników związku i Łódzkiego KS-u.
– Decyzję tę uznajemy za błędną i krzywdzącą. Komisja licencyjna nie podała szczegółów uzasadnienia swojej decyzji, prócz zdawkowego stwierdzenia, że jej powodem jest „sytuacja finansowa Klubu”. Jest to niezrozumiałe tym bardziej, że po raz pierwszy od dawna sytuacja finansowa ŁKS S.S.A. wyraźnie się poprawiła – zaświadczył w oświadczeniu prezes ŁKS Roman Gałuszka.
W sobotnim spotkaniu nie zobaczymy byłego reprezentanta Polski – Tomasza Hajto, który w poprzednim meczu z Ruchem ujrzał czerwony kartonik. Wątpliwy jest też występ, urodzonego w Erewaniu, Wahana Gevorgyana, który związał się 3-letnim kontraktem z Jagiellonią Białystok.
Przed rozpoczęciem obecnego sezonu 2008/2009 piłkarskiej ekstraklasy w podobnej sytuacji znalazł się najbliższy rywal łodzian Polonia Bytom, która niemal do ostatniej chwili nie wiedziała w której lidze w owym sezonie wystąpi. Jak widać klub z Bytomia w Ekstraklasie występuję i w przekroju całego sezonu radził sobie nieźle, oraz zrealizował cel, którym było utrzymanie.
Arka Gdynia – Odra Wodzisław Śląski
W sobotę w Gdyni dojdzie do kolejnego już, emocjonującego pojedynku, który może zadecydować o losie obu walczących drużyn.
Przed tym spotkaniem gospodarze dryfują na ostatnim miejscu w tabeli, a gracze znad czeskiej granicy znajdują się nad strefą spadkową, ale w zależności od wyniku sytuacja może być diametralnie inna.
Odra, chcąc się otrzymać nie może przegrać, podopieczni trenera Chojnackiego muszą wygrać i patrzeć na wyniki rywali w walce o utrzymanie. Gdynianie w tej rundzie nie przebudzili się jeszcze z zimowego snu i ich przebudzenie musi nastąpić pod koniec maja, inaczej pożegnają się z Ekstraklasą.
W zmianie stylu gry i wyników zespołu nie pomogła nawet zmiana szkoleniowca. Marek Chojnacki prowadził Arkę w siedmiu meczach, ale ani jednego nie wygrał.
Jeżeli jego podopiecznym uda się zdobyć pierwsze tej wiosny trzy punkty, wtedy wszystko będzie możliwe i, zależnie od rezultatów Cracovii, Lechii oraz Górnika, Arka może się utrzymać, spaść, albo zagrać w barażach.
Odra natomiast przed ostatnią kolejką ma wprawdzie trzy punkty przewagi nad strefą spadkową, ale jej porażka i wygrane rywali mogą zepchnąć ją nawet na 15. miejsce i sprawić, że w przyszłym sezonie zagra w I lidze. Aby tego uniknąć wystarczy jej jednak remis.
O tym czy Arce uda się uciec spod gilotyny dowiemy się po ostatnim gwizdku Pawła Gila, który poprowadzi to spotkanie.
Wisła Kraków – Śląsk Wrocław
Gdy Hubert Siejewicz rozpocznie sobotnie spotkanie Wisły ze Śląskiem, Biała Gwiazda będzie mistrzem Polski. Goście, jeśli chcą zapisać się w historii polskiego futbolu, jako drużyna która odebrała Wiśle mistrzostwo, muszą na Reymonta wygrać (przy założeniu, że Lech pokona Cracovię).
Według krakowskich mediów, Kraków jest gotowy na mistrzowską fetę. Jako główne miejsce do świętowania sukcesu wskazują Runek Główny. Zanim jednak rynek w Krakowie się zapełni fanami Wisły, piłkarze Wisły i Śląska ostatni raz w tym sezonie wyjdą na boisko.
– Gra na remis byłaby zabójstwem. Rywale mogą przecież zdobyć bramkę. Będziemy grali o zwycięstwo w jak najwyższych rozmiarach – zapowiada na oficjalnej stronie Wisły Piotr Ćwielong.
O wynik sobotniego spotkania obawia się także trener Maciej Skorża. – Ten sezon nauczyła nas przede wszystkim pokory i szacunku dla rywali, dlatego nie obawiam się przyjemnego meczu czy spacerku w sobotę – mówi trener.
Wisła nie zamierza kalkulować, tylko zaatakować od pierwszych minut. – Chcemy zrobić wszystko, co w naszej mocy żeby wygrać. Skupić się tylko na przeciwniku i na tym co mamy do wykonania, a całą tą otoczkę zostawić z boku – dodał opiekun Wisły.
Dla Ryszarda Tarasiewicza mecz z Wisłą będzie także poligonem doświadczalnym. Na własne oczy przekona się, na których zawodników będzie mógł w przyszłym sezonie liczyć.
Po przejściu klubu przez Zygmunta Solorza, Śląsk zapowiada walkę w przyszłym sezonie o najwyższe cele.
Jagiellonia Białystok – GKS Bełchatów
Ostatnie ligowe spotkanie w tym sezonie w Białymstoku nie zapowiada się zbyt emocjonująco.
Przemawia za tym wiele aspektów. Jaga już dawno utrzymała się w lidze, a przychylność GKS-u może się przydać w przyszłym sezonie, kiedy trzeba będzie odrabiać straty.
Białostoczanie jak i bełchatowianie wiodą prym w rundzie wiosennej. Jaga zdobyła 16 punktów, GKS o trzy więcej.
Sobotni mecz to także pojedynek dwóch młodych, zdolnych piłkarzy: Kamila Grosickiego oraz Dawida Nowaka.
Czy w Białymstoku zobaczymy piłkarskie święto czy piłkarski piknik? O tym zadecydują piłkarze, jednak przede wszystkim ci z Bełchatowa, którzy nadal walczą o European League.
Przed nami ostatnia kolejka polskiej Ekstraklasy. Kolejka w, której niejeden zespół może uniknąć degradacji, a także, zdobyć upragnione Mistrzostwo. Mistrza Polski, co prawda, znamy na 90 % i ten tytuł Wiśle nie ma już prawa uciec. Jednak o wiele ciekawiej zapowiada się walka na dole tabeli – do gry wkroczył przecież PZPN, nie przyznając zespołowi ŁKS-u licencji na grę w następnym sezonie.
Mecz życia dla Cracovii, mecz ostatniej szansy dla podopiecznych trenera Franciszka Smudy. Od wyniku tego spotkania zależą dwie rzeczy: utrzymanie się Cracovii i kwestia ewentualnego Mistrzostwa dla poznaniaków.
Lech, jeśli chce myśleć poważnie o 1. pozycji w tabeli musi wygrać, przypuszczalnie ostatni mecz na ławce trenerskiej w Poznaniu Franciszka Smudy. Oczywiście sama wygrana nie gwarantuje „majstra”, ponieważ Kolejorz musi patrzeć też na boisko w Krakowie, gdzie grać będą zespoły Wisły i Śląska.
W obozie Cracovii sytuacja ukazuje się nieco inaczej. Podopieczni Artura Płatka na chwilę obecną są w bezpiecznej strefie, wyprzedzając Górnika Zabrze, Lechię Gdańsk, lecz jedynie dzięki lepszemu bilansowi spotkań.
Jednak, by spokojnie myśleć o utrzymaniu, muszą wygrać sobotni mecz w Poznaniu. Trzy punkty co prawda nie mogą zagwarantować zachowania ligowego bytu, ale zapewniają jedno – podopieczni trenera Płatka nie spadną, mogą jednak bronić Ekstraklasy w barażach.
Wśród poznańskich kibiców zdania są podzielone. Jedni twierdzą, że nawet jeśli Śląsk „podłoży się” Wiśle, Lech będzie walczył „do upadłego”. Druga grupa śmiało deklaruje „przyjaźnie”, zarówno pomiędzy kibicami i graczami Lecha i Cracovii, jak i Wisły i Śląska, na czym skorzystają krakowskie zespoły. Biała Gwiazda zdobędzie kolejny tytuł mistrzowski, a Pasy utrzymają się elicie.
Która wersja będzie prawdziwa? Odpowiedź w sobotę ok. godziny 19.
Górnik Zabrze – Polonia Warszawa
Pomimo kończącego się sezonu na stadionie w Zabrzu nie będzie atmosfery „piłkarskiego pikniku”. Drużyna gospodarzy, która przez prawie cały rok utrzymywała się na ostatnim miejscu w lidze musi, podobnie jak Cracovia, „gryźć trawę” podczas sobotniego meczu.
Zabrzanie rundę wiosenną mogą uznać za całkiem udaną, zdobyli bowiem 17 punktów w 12 spotkaniach w tym roku, jednak słabsza runda jesienna nie pozwala górnikom wyrwać się ze strefy spadkowej.
„Czarne Koszule” pomimo zawirowań na ławce trenerskiej i słabszej postawy w rundzie wiosennej, cały czas walczą o udział w Lidze Europejskiej – następczyni Pucharu UEFA.
Szczęście uśmiechnęło się jednak do warszawiaków z momentem zdobycia przez Lecha Pucharu Polski. Poznaniacy już mają gwarancję na występy w europejskich pucharach i jeśli zajmą drugą lokatę w tabeli, prawo do gry w Europejskiej Lidze otrzyma czwarta drużyna w tabeli.
W drużynie z Zabrza nie zagrają pauzujący od dłuższego czasu z powodu kontuzji Damian Gorawski i Tomasz Zahorski. Na boisko nie wybiegnie też zawieszony za nadmiar żółtych kartek Przemysław Pitry. Trener Kasperczak może jednak wystawić do gry dwóch rekonwalescentów Adama Banasia i Dariusza Kołodzieja.
W tą sobotę możemy być świadkami spadku 14-krotnego mistrza Polski, 4-krotnego wicemistrza kraju, 6-krotnego triumfatora rozgrywek o Puchar Polski oraz zdobywcy Superpucharu Polski i Pucharu Ligi.
Jeśli tak się stanie, sobota, 30. maja 2009 r. przejdzie do historii polskiego futbolu. Niechlubnej historii…
Legia Warszawa – Ruch Chorzów
To już czwarty pojedynek między zespołami z Warszawy i Chorzowa w tym sezonie. Legioniści przed spotkaniem na pewno pałają żądzą zemsty za przegrany półfinał Pucharu Polski. Mimo że podopieczni Jana Urbana byli faworytem dwumeczu, to właśnie „Niebiescy” dwa razy pokonali warszawiaków 1:0.
W tym pojedynku jedynie Legia teoretycznie ma o co walczyć. Chorzowianie mają zapewnione utrzymanie w ekstraklasie i wygrana zagwarantuje im awans na 7 miejsce w tabeli.
Z kolei podopieczni Jana Urbana mają jeszcze szanse na zajęcie drugiego miejsca. Jednak do tego potrzebna jest strata punktów przez Lecha Poznań.
Ewentualne zwycięstwo niewiele zmieni w ogólnej ocenie sezonu. Ten dla graczy z Łazienkowskiej jest stracony. Nic dziwnego, że już teraz zarząd planuje zmiany przed następnymi rozgrywkami.
Jeszcze przed ostatnim meczem kilku zawodników dowiedziało się, że może szukać sobie nowego klubu. W następnym sezonie w koszulce Legii nie zobaczymy Piotra Rockiego, najprawdopodobniej Tito wróci do Hiszpanii, a wolną rękę w wyborze klubu dostał Pance Kumbev.
Piast Gliwice – Lechia Gdańsk
Pewny już utrzymania w krajowej elicie Piast Gliwice w spotkaniu ostatniej kolejki Ekstraklasy zmierzy się z Lechią Gdańsk. Dla podopiecznych trenera Dariusza Fornalaka sobotnie spotkanie będzie grą o pietruszkę.
Dla gości to starcie jest kolejnym meczem o wszystko. Jeżeli gdańszczanom nie uda się wywieźć z Gliwic kompletu punktów, najpewniej po roku gry pożegnają się z krajową elitą.
Piast po ostatnim zwycięstwie nad wodzisławską Odrą jest już pewny ligowego bytu. Niebiesko-czerwoni z 33. punktami na koncie zajmują dziesiąte miejsce w tabeli. – Cieszymy się, że zostajemy w ekstraklasie – mówią zadowoleni piłkarze beniaminka.
Pomimo braku wagi ostatniego spotkania w sezonie, zawodnicy i sam trener zapewniają jednak, że mają o co walczyć. – Nie ma mowy o żadnym odpuszczeniu meczu. Zamierzamy wygrać dla siebie – mówi obrońca, Kamil Glik.
Lechia do najbliższego pojedynku przystąpi z nożem na gardle. Po 29. kolejkach zgromadziła 29. punktów, dokładnie tyle samo co dwa inne zespoły: Górnik Zabrze i Cracovia Kraków.
W sobotę podopieczni Tomasza Kafarskiego będą mieli okazję uciec spod gilotyny.
Do szczęścia może wystarczyć gdańszczanom jedynie remis, jednak, w takim przypadku, swoich meczy nie mogą wygrać gracze Cracovii i Górnika. Standardowo, wiele będzie zależało od wyników innych spotkań, w których zmierzą się zespoły próbujące uniknąć spadku.
ŁKS Łódź – Polonia Bytom
Pojedynek ten można zatytułować: „Ten ostatni mecz”. Mecz z bytomską „szarańczą” kończy sezon dla graczy z al. Unii. Kończy w sensie sportowym, bo po czwartkowej decyzji komisji odwoławczej ds. licencji niemal pewna jest wojna prawników związku i Łódzkiego KS-u.
– Decyzję tę uznajemy za błędną i krzywdzącą. Komisja licencyjna nie podała szczegółów uzasadnienia swojej decyzji, prócz zdawkowego stwierdzenia, że jej powodem jest „sytuacja finansowa Klubu”. Jest to niezrozumiałe tym bardziej, że po raz pierwszy od dawna sytuacja finansowa ŁKS S.S.A. wyraźnie się poprawiła – zaświadczył w oświadczeniu prezes ŁKS Roman Gałuszka.
W sobotnim spotkaniu nie zobaczymy byłego reprezentanta Polski – Tomasza Hajto, który w poprzednim meczu z Ruchem ujrzał czerwony kartonik. Wątpliwy jest też występ, urodzonego w Erewaniu, Wahana Gevorgyana, który związał się 3-letnim kontraktem z Jagiellonią Białystok.
Przed rozpoczęciem obecnego sezonu 2008/2009 piłkarskiej ekstraklasy w podobnej sytuacji znalazł się najbliższy rywal łodzian Polonia Bytom, która niemal do ostatniej chwili nie wiedziała w której lidze w owym sezonie wystąpi. Jak widać klub z Bytomia w Ekstraklasie występuję i w przekroju całego sezonu radził sobie nieźle, oraz zrealizował cel, którym było utrzymanie.
Arka Gdynia – Odra Wodzisław Śląski
W sobotę w Gdyni dojdzie do kolejnego już, emocjonującego pojedynku, który może zadecydować o losie obu walczących drużyn.
Przed tym spotkaniem gospodarze dryfują na ostatnim miejscu w tabeli, a gracze znad czeskiej granicy znajdują się nad strefą spadkową, ale w zależności od wyniku sytuacja może być diametralnie inna.
Odra, chcąc się otrzymać nie może przegrać, podopieczni trenera Chojnackiego muszą wygrać i patrzeć na wyniki rywali w walce o utrzymanie. Gdynianie w tej rundzie nie przebudzili się jeszcze z zimowego snu i ich przebudzenie musi nastąpić pod koniec maja, inaczej pożegnają się z Ekstraklasą.
W zmianie stylu gry i wyników zespołu nie pomogła nawet zmiana szkoleniowca. Marek Chojnacki prowadził Arkę w siedmiu meczach, ale ani jednego nie wygrał.
Jeżeli jego podopiecznym uda się zdobyć pierwsze tej wiosny trzy punkty, wtedy wszystko będzie możliwe i, zależnie od rezultatów Cracovii, Lechii oraz Górnika, Arka może się utrzymać, spaść, albo zagrać w barażach.
Odra natomiast przed ostatnią kolejką ma wprawdzie trzy punkty przewagi nad strefą spadkową, ale jej porażka i wygrane rywali mogą zepchnąć ją nawet na 15. miejsce i sprawić, że w przyszłym sezonie zagra w I lidze. Aby tego uniknąć wystarczy jej jednak remis.
O tym czy Arce uda się uciec spod gilotyny dowiemy się po ostatnim gwizdku Pawła Gila, który poprowadzi to spotkanie.
Wisła Kraków – Śląsk Wrocław
Gdy Hubert Siejewicz rozpocznie sobotnie spotkanie Wisły ze Śląskiem, Biała Gwiazda będzie mistrzem Polski. Goście, jeśli chcą zapisać się w historii polskiego futbolu, jako drużyna która odebrała Wiśle mistrzostwo, muszą na Reymonta wygrać (przy założeniu, że Lech pokona Cracovię).
Według krakowskich mediów, Kraków jest gotowy na mistrzowską fetę. Jako główne miejsce do świętowania sukcesu wskazują Runek Główny. Zanim jednak rynek w Krakowie się zapełni fanami Wisły, piłkarze Wisły i Śląska ostatni raz w tym sezonie wyjdą na boisko.
– Gra na remis byłaby zabójstwem. Rywale mogą przecież zdobyć bramkę. Będziemy grali o zwycięstwo w jak najwyższych rozmiarach – zapowiada na oficjalnej stronie Wisły Piotr Ćwielong.
O wynik sobotniego spotkania obawia się także trener Maciej Skorża. – Ten sezon nauczyła nas przede wszystkim pokory i szacunku dla rywali, dlatego nie obawiam się przyjemnego meczu czy spacerku w sobotę – mówi trener.
Wisła nie zamierza kalkulować, tylko zaatakować od pierwszych minut. – Chcemy zrobić wszystko, co w naszej mocy żeby wygrać. Skupić się tylko na przeciwniku i na tym co mamy do wykonania, a całą tą otoczkę zostawić z boku – dodał opiekun Wisły.
Dla Ryszarda Tarasiewicza mecz z Wisłą będzie także poligonem doświadczalnym. Na własne oczy przekona się, na których zawodników będzie mógł w przyszłym sezonie liczyć.
Po przejściu klubu przez Zygmunta Solorza, Śląsk zapowiada walkę w przyszłym sezonie o najwyższe cele.
Jagiellonia Białystok – GKS Bełchatów
Ostatnie ligowe spotkanie w tym sezonie w Białymstoku nie zapowiada się zbyt emocjonująco.
Przemawia za tym wiele aspektów. Jaga już dawno utrzymała się w lidze, a przychylność GKS-u może się przydać w przyszłym sezonie, kiedy trzeba będzie odrabiać straty.
Białostoczanie jak i bełchatowianie wiodą prym w rundzie wiosennej. Jaga zdobyła 16 punktów, GKS o trzy więcej.
Sobotni mecz to także pojedynek dwóch młodych, zdolnych piłkarzy: Kamila Grosickiego oraz Dawida Nowaka.
Czy w Białymstoku zobaczymy piłkarskie święto czy piłkarski piknik? O tym zadecydują piłkarze, jednak przede wszystkim ci z Bełchatowa, którzy nadal walczą o European League.