Piast Gliwice rozgromił Zagłębie Lubin 4:1 w pierwszym sobotnim spotkaniu Ekstraklasy. Choć Zagłębie rozpoczęło mecz o wiele lepiej, Piast pokazał, jak zespół powinien podnosić się po zadanym ciosie.
Oba zespoły przystąpiły do tego spotkania z zerowym dorobkiem punktowym. Wniosek o zdobycie trzech oczek w tym spotkaniu szybciej złożyli piłkarze z Lubina. Już w dziewiątej minucie świetnym zgraniem do Micanskiego popisał się Caicedo, a bułgarski napastnik sprytnie poradził sobie z obrońcami i skierował piłkę do siatki. Wcześniej Miedziowi aż trzykrotnie próbowali pokonać Szmatułę. Wszystko wskazywało na to, że kibice na stadionie w Gliwicach będą oglądać mecz z głowami spuszczonymi w dół, ale ku ich zaskoczeniu Piastunki zdołały się przebudzić. W 17. minucie Zagłębie 20 metrów przed bramką zostawiło sporo miejsca Wilczkowi, a temu nie pozostało nic innego, jak celnie i mocno przymierzyć. Tor lotu piłki próbował jeszcze zmienić Aleksander Ptak, ale nie zdołał sięgnąć futbolówki, która zatrzepotała w siatce. Bramka okazała się wodą na młyn Piasta. Z minuty na minutę podopieczni Dariusza Fornalaka grali coraz lepiej. W 34. minucie bardzo dobrze dośrodkował z rzutu wolnego tuż przed linią „szesnastki” Daniel Chylaszek, w polu karnym powalczył rosły Kamil Glik i zdobył swojego pierwszego gola w Ekstraklasie.

Wynik 2:1 utrzymał się do przerwy, a na drugą połowę Zagłębie wyszło bez niemrawego Michała Golińskiego, ale z dynamicznym napastnikiem Wojciechem Kędziorą. Zmiana poskutkowała tylko na pierwsze 10 minut spotkania, które przebiegało pod dyktando Zagłębia. Później do głosu ponownie doszedł Piast. W 55. minucie w znakomitej okazji znalazł się Sebastian Olszar, ale doświadczony napastnik przegrał pojedynek z bramkarzem gości. Przytomność umysłu zachował natomiast Kamil Wilczek, który dopadł do odbitej przez bramkarza piłki i uderzył precyzyjnie z ostrego kąta, zdobywając drugiego gola w meczu. Zagłębie było w tym momencie na łopatkach, ale Piastowi było jeszcze mało. W 72. minucie Gliwiczanie znakomicie wyprowadzili kontrę, którą efektownie zakończyli asystujący Jakub Smektała i strzelający Sebastian Olszar.
Zagłębie walczyło o honorowe trafienie i było bardzo bliskie celu. Wojciech Kędziora na siedem minut przed końcem spotkania trafił w poprzeczkę. Przy wyskakiwaniu do dośrodkowanej piłki napastnik Zagłębia zderzył się głowami z Kamilem Glikiem. Karetka zabrała tego pierwszego do szpitala. Pierwsze diagnozy wskazywały na wstrząśnienie mózgu.
Po ostatnim gwizdku szał radości zapanował w Gliwicach. Piast może świętować pierwsze zwycięstwo w tym sezonie, natomiast czarne chmury zbierają się nad ekipą Zagłębia Lubin. Porażki z Legią i Wisłą dało się usprawiedliwić, ale kompromitacji z Piastem – już nie. Jeśli Miedziowi będą kontynuowali swoją niechlubną passę, to kariera Andrzeja Lesiaka jako trenera Zagłębia zakończy się bardzo szybko.