Ekstraklasa: Gościnni ślązacy, Legia i ŁKS górą!


Zimno, chłodno, mokro i śnieżnie, ale na szczęście w piątkowych spotkaniach inaugurujących 15 kolejkę Ekstraklasy piłkarzom chciało się biegać. Grano wyłącznie na Śląsku, wygrywali wyłącznie goście. W Bytomiu Polonia niespodziewanie uległa ŁKS-owi 2:3, a na Stadionie Śląskim w szlagierze kolejki Ruch przegrał z Legią 0:1.


Udostępnij na Udostępnij na

Polonia Bytom (8) – ŁKS (15) 2:3 (1:1)
1:0 – Podstawek’35, 1:1 – Vayer’44, 2:1 – Zabłocki’51, 2:2 – Kascelan’70(karny), 2:3 – Czerkas’76

Bytomska rewelacja tegorocznych rozgrywek była zdecydowanym faworytem tego spotkania. Podopieczni Marka Motyki opromienieni dobrymi występami u siebie z Legią i Lechem w ostatnich kolejkach liczyli na kolejne 3 punkty, tym bardziej, że będący w głębokim kryzysie ŁKS nie wygrał od 10 kolejek. W ubiegłym sezonie jednak to ŁKS był górą, nikt jednak – może za wyjątkiem debiutującego na ławce trenerskiej Grzegorza Wesołowskiego – nie twierdził, że stać ich na powtórzenie sukcesu sprzed roku.

Od początku spotkania atakowali gospodarze, a łodzianie (szczególnie za sprawą Czerkasa) ograniczali się do kontrataków. W 27. minucie Podstawek zmarnował podanie Trzeciaka, ale 8 minut później zachował się, jak na czołowego napastnika ekstraklasy przystało, i wpakował piłkę pod poprzeczkę bramki Wyparły. Był to 8. gol napastnika „szarańczy” w tym sezonie.

Wydawało się, że Polonia pójdzie za ciosem, ale gola strzelili goście. Po centrze Biskupa najprzytomniej w polu karnym zachował się Węgier Vayer i do przerwy niespodziewanie był remis 1:1. Był to zaledwie 3. gol łodzian w ostatnich 10 spotkaniach.

Druga połowa znowu rozpoczęła się od ataków podopiecznych trenera Motyki. W 51. minucie doszło do kuriozalnej sytuacji. Przy akcji ofensywnej swojego zespołu kontuzji nabawił się Zabłocki, ale mimo to zdołał strzelić bramkę! Chwilę później niefortunny strzelec opuścił boisko.

A potem nastąpiło 6 minut, które wstrząsnęło Polonią. W 70. minucie Przybylski sfaulował w polu karnym Gevorgyana, który na boisku zameldował się zaledwie 3 minuty wcześniej. Jedenastkę na bramkę zamienił Kascelan i znowu mieliśmy remis. Goście zwietrzyli swoją szansę i na kwadrans przed końcem wyszli na prowadzenie. Wyróżniający się w tym spotkaniu Czerkas wykorzystał złe ustawienie Peskovicia i pokonał go z niemal zerowego kąta.

Gospodarze rozpaczliwie próbowali doprowadzić do wyrównania, ale padający śnieg utrudniał im zadanie. Końcowy gwizdek z prawdziwą ulgą przyjęli „ełkaesiacy”, którzy wygrali po raz pierwszy od 12 września. A szczególne powody do zadowolenia miał ich nowy trener.

Polonia: Pesković – Basta, Owczarek, Klepczyński, Komorowski – Trzeciak (62, Wolański), Przybylski, Grzyb, Jaromin (78, Sokolenko), Podstawek, Zabłocki (52, Zieliński)

ŁKS: Wyparło – Kascelan, Adamski, Ognjanović (73, Mowlik), Marciniak – Biskup (67, Gevorgyan), Vayer (58, Kujawa), Leszczyński, Drumlak, Stachowiak – Czerkas

Sędziował: Grzegorz Gilewski (Radom)

Ruch Chorzów (7) – Legia Warszawa (4) 0:1 (0:0)
0:1 – Chinyama’64

Szlagier kolejki rozegrano na chorzowskim Stadionie Śląskim. Spotkali się w nim giganci polskiego futbolu, czyli drużyny zajmujące 1. i 3. miejsce w tabeli wszech czasów naszej najwyższej klasy rozgrywkowej. Ruch mógł przynajmniej zremisować, ale zmarnowany rzut karny sprawił, że ostatecznie w 131. spotkaniu między tymi drużynami po raz 51. górą okazała się warszawska Legia.

Pierwsza połowa, mimo stale pogarszających się warunków atmosferycznych, toczyła się w niezłym tempie. Przez dłuższy czas żadnej z drużyn nie udało się stworzyć zagrożenia pod bramką. Emocje zaczęły się około 20 minuty. Najpierw strzał Iwańskiego w ładnym stylu obronił Pilarz, a 3 minuty później Mucha sfaulował w polu karnym Jezierskiego i sędzia Paweł Gil wskazał na wapno. Słowacki bramkarz zrehabilitował się w pełni, broniąc strzału Grzyba w pięknym stylu.

Legia, która w tym sezonie na wyjazdach spisuje się bardzo przeciętnie, miała optyczną przewagę, ale nic z niej nie wynikało. Dopiero pod koniec pierwszej części dwa razy strzelał Rybus (bronił Pilarz) i raz Grzelak, który pomylił się o naprawdę niewiele.

W drugiej połowie walka znowu toczyła się w środku pola. W 56. minucie kąśliwym strzałem z dystansu popisał się Scherfchen, Mucha wybił piłkę przed siebie wprost pod nogi Zająca. Ekslechita zmarnował jednak i tę wyborną szansę, trafiając w padającego bramkarza Legii.

Ruch gola nie strzelił, strzeliła go Legia. W 64. minucie do dośrodkowania Iwańskiego najwyżej wyskoczył Chinyama i z kilku metrów wpakował piłkę do siatki obok rozpaczliwie interweniującego Pilarza. Tym sposobem reprezentant Zimbabwe zdobył swojego 9. gola w tym sezonie.

Po uzyskaniu prowadzenia Legia uspokoiła grę i wysokim pressingiem rozbijała nieporadne ataki „niebieskich”. Nie ograniczała się jednak tylko do defensywy i między 69. a 71. minutą stworzyła dwie dogodne sytuacje do zdobycia goli. Najpierw z kilku metrów fatalnie spudłował Iwański, a potem z dystansu o centymetry pomylił się Roger.

W 89. minucie piłka po strzale Grzyba zatrzepotała w siatce Legii, ale sędzia słusznie dopatrzył się w tej akcji spalonego. W odpowiedzi piękną główką popisał się Roger, ale jego strzał sparował na rzut rożny Pilarz. To była ostatnia szansa na zdobycie gola i mecz zakończył się zasłużonym, pierwszym na wyjeździe od 19 września, zwycięstwem Legionistów.

Ruch: Pilarz – Sadlok, Grodzicki, Adamski, Grzyb – Balaz (56, Sobiech), Scherfchen, Jezierski (76, Fabus), Zając (79, Jakubowski), Baran – Ćwielong

Legia: Mucha – Rzeźniczak, Choto, Astiz, Wawrzyniak – Rybus, Iwański, Vukovic, Rocki (46, Roger) – Grzelak (46, Radovic), Chinyama (87, Arruabarrena)

Sędziował: Paweł Gil (Lublin). Widzów: 10 000.

Komentarze
Michał Wiśniewski (gość) - 15 lat temu

"W 89 minucie piłka po strzale Grzyba zatrzepotała w
siatce Legii, ale sędzia słusznie dopatrzył się w tej
akcji spalonego. W odpowiedzi piękną główką popisał
się Radovic, ale jego strzał sparował na rzut rożny
Pilarz". Chciałem zaznaczyć, że główką strzelał nie
Radovic, a Roger, który był bardzo bliski pokonania
Pilarza, ale bramkarz "Niebieskich" zachował się
bardzo dobrze.

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze