Piłkarze Anży Machaczkała znów udowodnili, że będą się liczyć w walce o awans do europejskich pucharów. W sobotę drużyna ze stolicy Dagestanu ograła na wyjeździe Rubin Kazań 3:0 (0:0) i awansowała na czwarte miejsce w ligowej tabeli.
Rubin przystąpił do rywalizacji z Anży osłabiony jedynie brakiem Cesara Navasa. Dużo więcej problemów miał opiekun Anży, Gadżi Gadżijew. Do Kazania nie mógł zabrać bowiem kontuzjowanych Jucileia da Silvy, Jana Holendy oraz Diego Tardelliego, a także niezgłoszonego do rozgrywek ligowych Balazsa Dzsudzsaka.
Niewiele brakło, aby gospodarze wyszli na prowadzenie już w pierwszej minucie meczu. Gokdeniz Karadeniz wypatrzył w polu karnym Anży niepilnowanego Bibarsa Natcho, ale strzał Izraelczyka minął o pół metra słupek bramki strzeżonej przez byłego gracza Rubinu, Nukriego Rewiszwiliego. Również gracze z Machaczkały zmarnowali dobrą okazję na zdobycie gola. Z rzutu rożnego dośrodkował Roberto Carlos, a strzał głową Alego Gadżibiekowa przeleciał tuż nad poprzeczką bramki „Tatarów”. Chwilę później kibice zgromadzeni na trybunach Stadionu Centralnego zobaczyli pierwszy celny strzał w tym spotkaniu. Zza pola karnego uderzył Władimir Diadun, Rewiszwili był jednak na posterunku.
Po kwadransie gry w sytuacji sam nam z Siergiejem Ryżykowem znalazł się napastnik Anży Aleksandr Prudnikow. Gracz wypożyczony ze Spartaka Moskwa jednak źle przyjął piłkę, co pomogło Salvatore Bocchettiemu w skutecznej interwencji. W odpowiedzi szybki atak przeprowadził Karadeniz, który później dośrodkował na głowę Diaduna, jednak napastnik gospodarzy przestrzelił z kilku metrów.
Przez kolejnych piętnaście minut na murawie niewiele się działo, aż strzałem z woleja popisał się Ałan Kasajew. To uderzenie było tyleż efektowne, co niecelne i na tablicy świetlnej nadal utrzymywał się rezultat bezbramkowy. 180 sekund później Rewiszwili bez problemu wybronił strzał Natcho zza linii pola karnego. Ostatecznie w trakcie trwania pierwszej części meczu kibice nie doczekali się bramek i na przerwę oba zespoły schodziły przy wyniku 0:0.
Druga połowa, podobnie jak pierwsza, zaczęła się od groźnej akcji „Tatarów”. W pole karne wbiegł Kasajew i zagrał mocną piłkę wzdłuż bramki, ale Diadun został uprzedzony przez Nukriego Rewiszwiliego.
W 51. minucie skuteczny cios zadali za to goście z Dagestanu. Rzut wolny z około czterdziestu metrów wykonywał Roberto Carlos. Piłkę uderzoną przez Brazylijczyka próbował wyłapać Ryżykow, ale zrobił to tak niefortunnie, że wybił ją przed siebie. Do bezpańskiej futbolówki dopadł Machacz Gadżijew i bez problemu skierował ją do siatki. To drugie trafienie pomocnika Anży w tym sezonie ligowym.
Trener Rubinu, Kurban Bierdyjew, widząc nieporadność swoich zawodników zdecydował się wpuścić na boisko drugiego napastnika. W 56. minucie miejsce aktywnego, choć nieskutecznego Ałana Kasajewa zajął Aleksiej Miedwiediew. Pięć minut później bliski zdobycia samobójczego gola był obrońca Anży Joao Carlos. Brazylijczyk tak niefortunnie interweniował po dośrodkowaniu Cristiana Ansaldiego, że trącona przez niego piłka minęła o kilkanaście centymetrów słupek własnej bramki.










