W dwumeczu Realu Madryt z Chelsea właściwie przez cały czas było widać, kto aktualnie jest lepszym zespołem. Angielska drużyna kontrolę w tej parze straciła może na 20–30 minut z całych 180 rozegranych. Ekipa Thomasa Tuchela nie dała szans najbardziej utytułowanemu klubowi w Europie. Nawet gdy Realowi udało się przedrzeć pod bramkę Chelsea, w bramce czekał już postrach wszystkich napastników – Edouard Mendy. To jego interwencje sprawiły, że Real nawet przez chwilę nie mógł marzyć o awansie.
Sprowadzony latem do Londynu bramkarz ze szczególnie dobrej strony pokazał się w rewanżu. To był znakomity transfer całego pionu sportowego „The Blues”. Ile znaczy dobry bramkarz w finale Ligi Mistrzów, pokazał Liverpool pokonany w Kijowie właśnie przez Real Madryt. Wówczas wydatnie do tego przyczynił się wyszydzany do dziś Loris Karius. Trudno przypuszczać, żeby podobne „cuda” w finale wyprawiał Mendy.
Po nieudanej przygodzie z Kepą między słupkami tym razem bramki Chelsea strzeże właściwy człowiek. Kibicom Realu po tym meczu mogły przypomnieć się popisy Carlosa Kameniego z Malagi. Courtois nie pozostawał dłużny, prawdopodobnie był najlepszym zawodnikiem Realu w tym dwumeczu. Jednak o przegranych nikt nie pamięta, dlatego na czołówkach pojawić musi się Mendy.
Późne początki
Mendy na najwyższym poziomie w piłkę grać zaczął dopiero w wieku 24 lat. Pięć lat później stanowi o sile finalisty Champions League. Niezły progres, trzeba przyznać. W 2016 roku opuścił zespół B Marsylii i za darmo, na stałe, przeniósł się do Stade Reims, w którym spędził trzy pełne sezony. W tym czasie występował zarówno na boiskach Ligue 1, jak i Ligue 2. Już tam pokazywał olbrzymią klasę. Na 85 rozegranych spotkań rywale nie pokonali go aż w 36 meczach. Nieźle jak na ligowego średniaka. Z Reims przeniósł się z kolei do ligowego konkurenta – Rennes.
Na północy Francji spędził zaledwie rok. Jednak był to na tyle udany okres, że we wrześniu 2020 roku Chelsea zdecydowała się go wykupić za 24 miliony euro. Czyli kwotę ponad trzykrotnie przewyższającą jego wartość rynkową. Jak na razie niewątpliwie był to transfer udany. Kibice Chelsea mogą oglądać mecz spokojnie, widząc, że w ich bramce stoi Mendy. Wysoki (197 cm) bramkarz daje swojemu zespołowi olbrzymi spokój, dzięki niemu defensywa londyńczyków może być pewna o ostatnią instancję za swoimi plecami.









