Choć Dania i Szwecja formalnie nie sąsiadują ze sobą, to zostały połączone 7-kilometrowym mostem na cieśninie Sund. Oba kraje ściśle ze sobą współpracują na wielu płaszczyznach. Jest właściwie tylko jedna dziedzina, w której sąsiedzi zza miedzy zapominają o wszystkim i walczą na śmierć i życie. To sport. Dzisiaj czekają nas kolejne derby Skandynawii o wielką stawkę.
W maju 1913 roku kilkadziesiąt tysięcy osób zasiadło na drewnianych trybunach Stadionu Olimpijskiego w Sztokholmie, by obejrzeć pierwsze w historii derby Skandynawii. Prestiżowe spotkanie 10:0 wygrali Duńczycy, co było nie lada szokiem. Od tego pojedynku rozpoczęła się historia meczów tych dwóch reprezentacji, w której regularnie dopisywane są kolejne rozdziały. Jak dotąd rozegrano 103 spotkania (45 wygranych Szwecji, 18 remisów i 40 zwycięstw Danii).
Drogi obu reprezentacji łączyły się regularnie. Przez wiele lat obie drużyny rokrocznie rozgrywały spotkanie towarzyskie o nieoficjalny prymat w Skandynawii. Oba kraje przez lata, mimo dobrych zawodników, z zazdrością musiały spoglądać na południe Europy, gdzie najczęściej trafiały europejskie trofea.
Wszystko zmieniło się na początku lat 90. podczas Euro ’92, kiedy to Szwecja i Dania po raz pierwszy spotkały się w meczu o punkty. Gospodarze turnieju wygrali 1:0, ale to Duńczycy zostali zapamiętani przez kibiców futbolu. Wtedy powstała legenda „Duńskiego Dynamitu”, drużyny, w której prym wiedli bracia Laudrupowie, Peter Schmeichel itd.
https://www.youtube.com/watch?v=oJ8MefDj5Uo
Finałowy mecz Euro ’92, Dania 2:0 Niemcy
W cieniu tamtego niespodziewanego sukcesu niezauważona została dobra postawa Szwedów, którzy na „własnym” Euro zajęli 4. miejsce, a był to jedynie przedsmak tego, na co stać było dopiero tworzącą się ekipę Brolina, Larssona i Ravelliego. Dwa lata później na mundialu w Stanach Zjednoczonych reprezentacja „Trzech Koron” zdobyła brązowy medal. Cały świat zaczął spoglądać na Skandynawię jako na miejsce, które zacznie odgrywać dominującą rolę w futbolu. Tak się jednak nie stało…
Historia pewnego remisu
Najsłynniejszy mecz pomiędzy bohaterami tego tekstu odbył się na Euro 2004. Przed ostatnią kolejką fazy grupowej w grze o awans liczyła się Szwecja, Dania i Włochy. Reprezentacja Italii musiała wygrać w ostatnim spotkaniu z Bułgarią i czekać na rozstrzygnięcie w starciu skandynawskich drużyn. Im do awansu wystarczał jeden możliwy wynik – remis 2:2.
W 89. minucie w zamieszaniu pod bramką Sorensena piłka trafiła do Martina Jonsona, a ten zdobył gola. Wszyscy Szwedzi znajdujący się na Estadio do Bessa w Porto wybuchnęli radością. To była bramka na wagę awansu. Tyle tylko, że duńscy piłkarze i kibice nie wyglądali na załamanych. Ten wynik ich także premiował do ćwierćfinału. Miało być 2:2 i tak też się skończyło.
Prezes włoskiej federacji oskarżał Skandynawów o ustawienie wyniku, bezstronni obserwatorzy z niesmakiem przyglądali się temu „widowisku”, ale UEFA nie znalazła dowodów na nielegalne działanie ze strony obu zainteresowanych drużyn. Zasadne jest pytanie, czy w tej sprawie zadziałała miłość wobec sąsiadujących krajów, czy może chłodna, skandynawska kalkulacja. Obie opcje w przypadku tych zespołów są bardzo prawdopodobne.











