Po odwołaniu starcia Zenitu z CSKA miano hitu 18. kolejki przejęły derby Moskwy. Tym razem zmierzyły się w nich Dynamo i Lokomotiw. Gospodarze nie zawiedli swoich pupili i pokonali na Arena Chimki dwukrotnych mistrzów Rosji 3:0. Bohaterem spotkania został strzelec dwóch bramek, Kevin Kuranyi.
Starcie Lokomotiwu z Dynamem miało nieco inny charakter niż dotychczas rozgrywane potyczki derbowe. Oba zespoły nie mogą się odnaleźć w tym sezonie. Konfrontacja z lokalnym rywalem była najlepszą z możliwych okazji do udowodnienia sobie, że chociaż teamowi nie idzie najlepiej, nadal stać go na podniesienie się i zwycięstwo w tak prestiżowym starciu.
Pierwsze minuty meczu upłynęły pod znakiem wzajemnego badania się. W nich wyróżnił się Luke Wilkshire. Australijczyk ładnie zauważył Kevina Kuranyiego, który dał się złapać w pułapkę ofsajdową, a potem z daleka nie trafił w bramkę. Po chwili Haminu Dramani zażegnał niebezpieczeństwo po podaniu Tomislava Dujmovicia w pole karne. Goście odpowiedzieli lekkim strzałem Dramaniego, z którego wyłapaniem żadnych problemów nie miał Władimir Gabułow.
Im dłużej trwał mecz, tym aktywniejszy stawał się zakupiony z Schalke Gelsenkirchen Kuranyi. Były reprezentant Niemiec najpierw został zablokowany przez dobrze grającego Rodolfo, a po chwili dwukrotnie pokazał się na pozycji partnerom, którzy nie potrafili obsłużyć go dokładnym podaniem. W rewanżu gospodarzom dał się we znaki Ołeksandr Alijew, lecz jego zagrania nie wykorzystał Dramani. Ukraiński pomocnik po pół godzinie gry w swoim stylu uderzył z wolnego, jednak piłkę zablokował Aleksandru Epureanu.
Chwilę później w niebezpieczeństwie znalazł się Guilherme. Na jego szczęście Marko Basa w ostatniej chwili powstrzymał Kuranyiego. Odpowiedź „Parowozu” była niemal natychmiastowa. Po akcji Traore Torbinskiemu udało się minął Gabułowa, a utracie bramki zapobiegł stacjonujący na linii bramkowej Epureanu. Na 180 sekund przed końcem pierwszej połowy starania podopiecznych Miodraga Bożovicia zostały nagrodzone. Piłka w końcu wpadła do siatki Lokomotiwu, a jej zdobywcą okazał się bardzo aktywny w pierwszej połowie Kuranyi. Pierwsza partia zakończyła się jednobramkowym prowadzeniem Dynama.
Jurij Siomin długo nie czekał i od początku drugiej połowy wprowadził do gry Dramane’a Traore i Dmitrija Tarasowa. Jednak pierwszy o sobie przypomniał Alijew, oddając niecelny strzał. Po dwóch akcjach Dynama próbkę swoich możliwości pokazał Syczow. Reprezentacyjny napastnik wpadł w pole karne Gabułowa, a przed pokonaniem go powstrzymała go jedynie ofiarna interwencja Wilkshire’a. Uaktywnili się goście, lecz defensywa miejscowych nadal spisywała się bez zarzutu. Przyjezdnym udało się stworzyć groźną sytuację po rzucie rożnym wicelidera klasyfikacji strzelców, lecz sędzia dopatrzył się faulu na golkiperze „Biało-niebieskich”.
Podczas gdy ukraiński pomocnik zanotował kolejne niecelne dośrodkowanie, o zdobycie bramki pokusił się Igor Siemszow. Oddał dwa potężne uderzenia, z których jedna z trudem obronił Guilherme, a drugie zablokował jego rodak, Rodolfo. W 70. minucie defensywny pomocnik Dynama spróbował po raz trzeci, lecz tym razem chybił. Jednak 180 sekund później brazylijski bramkarz po raz drugi sięgnął po piłkę do siatki. Ponownie jego katem okazał się Kuranyi.










