W hicie 12. kolejki rosyjskiej Premier Ligi Dynamo Moskwa zremisowało 1:1 z Zenitem Sankt Petersburg. Przed tym pojedynkiem oba zespoły z dorobkiem 19 punktów zajmowały odpowiednio czwarte i drugie miejsce w tabeli. Spotkanie stało na bardzo dobrym poziomie i do końca trzymało widzów w napięciu.
Początek meczu był wyrównany. Oba zespoły ze spokojem wymieniały podania i nie były w stanie oddać celnego strzału na bramkę rywala. W 7. minucie kontratak Dynama zapowiadał się obiecująco, ale ostatecznie nic z niego nie wyszło. Chwilę później dwóch zawodników gości zderzyło się głowami. Na szczęście nic poważnego im się nie stało. W 11. minucie świetną okazje miało Dynamo. Jednak Samiedow nie wykorzystał nieporozumienia bramkarza Zenitu z obrońcą i nie trafił do niemal pustej bramki. Od tego momentu tempo spotkania zdecydowanie wzrosło. Akcja przenosiła się spod jednej bramki pod drugą. Wzrósł też poziom agresji. Żółte kartki obejrzeli Luković i Siemszow.

W 17. minucie fantastyczną okazję na objęcie prowadzenia mieli gospodarze. Ale Wiaczesław Małafiejew świetnie obronił strzał Woronina. Pięć minut później wydarzyła się dogodna okazja dla Zenitu, ale uderzenie Fajzulina z 10 metrów kapitalnie obronił golkiper Dynama. Kolejny błąd obrona Zenitu popełniła w 25. minucie, ale Kuranyi fatalnie spudłował, strzelając zza linii pola karnego kilka metrów nad bramką. Przewaga gospodarzy była coraz bardziej widoczna. Niedługo po poprzedniej akcji kolejne uderzenie Woronina. Małafiejew wypluł piłkę przed siebie, ale obrońcy Zenitu uratowali sytuację.
Na niespełna 10 minut przed końcem pierwszej połowy zobaczyliśmy znakomite uderzenie Samiedowa z lewej strony boiska. Małafiejew po raz kolejny uchronił jednak Zenit przed stratą gola. Podopieczni trenera Spallettiego starali się odgryzać rywalom, ale robili to nieudolnie. W 40. minucie żółtą kartkę obejrzał Kokorin. Zaraz po tym rozgorzało ogromne zamieszanie w polu karnym Dynama. Było kilka strzałów zawodników Zenitu, ale żaden nie trafił do bramki. Akcja natychmiast przeniosła się pod drugą bramkę. Mocno z 18 metrów strzelał Kokorin, jednak Kuranyi stanął na drodze piłki i uchronił rywali przed stratą gola. W samej końcówce obie drużyny starały się jeszcze zagrozić rywalowi, ale ostatecznie w pierwszej połowie goli nie było. Mimo bezbramkowego remisu, kibice zgromadzeni na Arenie Chimki mogli być zadowoleni z poziomu spotkania.













