W poniedziałek końca dobiegła szósta kolejka rosyjskiej Premier Ligi. W jednym rozgrywanym tego dnia starciu Dynamo zremisowało z Anży Machaczkała 2:2. Kryzys moskwian jest aż nadto widoczny. Gracze ze stolicy, mimo dobrej gry w pierwszej połowie, jeden punkt uratowali rzutem na taśmę.
Już na początku spotkania piłkarze Dynama dali przeciwnikom do zrozumienia, kto będzie dyktować warunku gry. Klub ze stolicy prezentował się z bardzo dobrej strony, raz po raz nękając bramkę Nukriego Rewiszwilego. Wśród gospodarzy wyróżniał się Kevin Kuranyi. Były napastnik reprezentacji Niemiec w pierwszym kwadransie miał trzy okazje, lecz niedokładność partnerów i defensywa gości nie pozwoliły mu na oddanie skutecznego strzału. Świetną sytuację zmarnował Siemszow, którego zablokował Gadżirbiekow. W 15. minucie po jego błędzie miała miejsce zakończona niepowodzeniem dwójkowa akcja Kuranyiego z Samiedowem.

Dynamo dzieliło i rządziło na boisku. Po tym, jak Rewiszwili popisał się, uprzedzając Woronina próbującego dobiec do podania niemieckiego napastnika, nie poszczęściło się Fernandezowi. Argentyński defensor po dośrodkowaniu z rożnego oddał minimalnie niecelny strzał głową. Mniej więcej w połowie tej części na poważnie do głosu zaczynali dochodzić przyjezdni, lecz ich akcje niwelowała moskiewska defensywa z Władimirem Granatem i Leandro Fernandezem na czele. W 29. minucie sporo napracować musiał się Szunin, broniąc potężne uderzenie Roberto Carlosa z rzutu wolnego.
Końcowe fragmenty pierwszej połowy okazały się popisem „Biało-niebieskich”. Udawało im się dochodzić do sytuacji podbramkowych, lecz na ogół zawodziło ostatnie podanie. Dwukrotnie Kuranyi nieskutecznie dogrywał do Siemszowa, a raz Fernandez Smołowowi. Po próbie z dystansu Sapiety Dynamo wywalczyło rzut rożny, po którym argentyński obrońca trafił w słupek. Nukri Rewiszwili nękany głównie był dośrodkowaniami z kornerów, które, na jego szczęście, nie przynosiły rezultatów. W końcówce Gruzin obronił jeszcze Siemszowa w krótki róg.
Druga połowa również rozpoczęła się od akcji Dynama. „Biało-niebiescy” nie byli już jednak tak pewni. Niby mieli przewagę, ale z ich ataków niewiele wynikało. Gospodarze nie potrafili poważniej zagrozić bramce Rewiszwilego. Widząc to, pełniący obowiązki pierwszego trenera Siergiej Siłkin zdecydowało się na wpuszczenia na boisko Aleksandra Kokorina w miejsce niemającego dobrego dnia Fiodora Smołowa. Tuż po tym gracze ze stolicy przeżyli szok. Za faul w polu karnym drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę ujrzał Igor Siemszow. Do piłki ustawionej jedenaście metrów od bramki Szunina podszedł Roberto Carlos, dając prowadzenie zespołowi Anży.
Taki stanem rzeczy przyjezdni jednak długo się nie cieszyli. Mimo gry w dziesiątkę, Dynamo nie zrezygnowało z walki o choćby jeden punkt. Strzeliwszy bramkę na 1:0, piłkarze z Machaczkały myśleli chyba, że pełną pulę mają już w kieszeni. Skarcił ich za to wpuszczony niedługo wcześniej na plac boju Kokorin, wyrównując stan meczu. Jednak przewaga liczebna gości z Machaczkały robiła swoje. Podopieczni Gadżiego Gadżijewa mieli coraz więcej okazji. W 68. minucie szansę na trafienie miał Holenda, ale, mimo że piłka poszła po rykoszecie, Szunin sobie z nią poradził. Ale 240 sekund później było już 2:1 dla przyjezdnych, a strzałem pod poprzeczkę piłkę w siatce umieścił Angbwa.











