Coraz bliżej jesteśmy końca sezonu zasadniczego w rosyjskiej Premier Lidze. W najbliższy weekend drużyny piłkarskie w największym kraju świata staną do rywalizacji już po raz 27. Kibice żywo się interesują tym, co się stanie na boiskach. Zwłaszcza że w Sankt Petersburgu i Kazaniu będą świadkami dwóch megahitów.
Zdecydowanie najciekawiej powinno być w północnej stolicy. Tam aktualny mistrz kraju i lider rozgrywek, Zenit Sankt Petersburg, podejmie znajdujące się w ścisłej czołówce Dynamo Moskwa. Gdyby ten mecz rozgrywany był w marcu lub kwietniu, wskazania faworyta tego starcia nie sprawiałoby żadnych problemów. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na wygraną zawodników z Pietrowskiego. W obecnym momencie rozgrywek szanse przedstawiają się raczej w sposób wyrównany. Obie drużyny w ostatnim czasie w Premier Lidze prezentują się świetnie, choć obu też zdarzają się wpadki. Podopieczni Luciano Spallettiego pokazali charakter, uzyskując wygraną z Rubinem Kazań, mimo przegrywania 0:2, remisując ze Spartakiem Moskwa 2:2 lub aplikując Kryljom i Krasnodarowi po pięć goli. Chwały jednak im nie przynosi porażka 2:4 z Lokomotiwem, mimo że do przerwy prowadzili 2:0. Dynamo największe pretensje może mieć do siebie za porażkę 0:1 z Kryljami. Nieatwo też mu się grało z Anży i Kubaniem, którym również uległo. Z drugiej strony pokonanie 6:2 Tereka czy wygrana aż 4:0 z wiceliderem rozgrywek i wicemistrzem, CSKA Moskwa, robi wrażenie.

Jeżeli porównywać zaczniemy składz obu drużyn, zyskuje na tym Zenit. Wiaczesław Małafiejew w bramce już nieraz udowadniał, że swój fach zna nie od dziś. Do tego dochodzi skuteczna defensywa kierowana przez Aleksandra Aniukowa, kreatywna pomoc z Dannym na czele oraz najlepszy ligowy strzelec, Aleksandr Kieżakow. Jednak „Biało-niebiescy” mają kim walczyć przeciwko takim tuzom. Gorszy od napastnika Zenitu wcale przecież nie jest Andrij Woronin, który uznawany jest za jednego ze zdecydowanie najlepszych piłkarzy sezonu. Również Anton Szunin udowadnia w tym sezonie klasę, co w ostatnim czasie owocuje powołaniami do reprezentacji Rosji. Natomiast grający w pomocy Paweł Nechajczyk, Igor Siemszow i Aleksandr Samiedow nieraz pokazali, że są w stanie rozmontować każdą defensywę. Ponadto na niekorzyść Dynama przemawia statystyka bezpośrednich spotkań. W ciągu siedmiu ostatnich lat moskwianie odnieśli zaledwie trzy zwycięstwa przy ośmiu Zenitu. Ponadto podopieczni Siergieja Siłkina od ponad siedmiu lat ani razy nie wygrali na Pietrowskim. Każda seria kiedyś się kończy, a obecny skład ekipy ze stolicy postara się, by przełamanie zaszło już w sobotę.
Nie mniej ciekawie powinno być w niedzielę w stolicy Tatarstanu. Tam dwukrotny w ostatnich latach czempion, Rubin Kazań, podejmie aż dziewięciokrotnego zdobywcę mistrzostwa Rosji, Spartaka Moskwa. Więcej szans na wygraną raczej należy przyznać podopiecznym Walerego Karpina. Na korzyść „Miaso” przemawia przede wszystkim w miarę ustabilizowana forma. W ostatnich pięciu spotkaniach wygrali trzykrotnie, uzyskując także dwa remisy. Rubin natomiast gra kratkę. O ile porażka 2:3 z Zenitem i remis 1:1 z Lokomotiwem ujmy graczom Kurbana Bierdyjewa nie przynoszą, o tyle porażka 1:3 z Krasnodarem powodem do dumy zdecydowanie nie jest. Rubinowi zdecydowanie nie pomaga to, że znajduje się w fazie przebudowy. Co prawda, podczas okresu transferowego przybyło kilku zawodników, lecz trzeba wiedzieć, że Obafemi Martins w Kazaniu już raz się nie sprawdził, a Nelson Valdez dotychczas wyróżnił się tylko niestrzeleniem rzutu karnego. Na korzyść Rubinu jednak przemawia osoba jego trenera. Kurban Bierdyjew podczas swojej pracy zebrał ogromne doświadczenie, nieraz już pokonał Spartaka i z pewnością zna receptę na zespół Walerego Karpina. Za kazańczykami przemawia również statystyka bezpośrednich spotkań. W ciągu ostatnich siedmiu lat to Rubin częściej wygrywał. Co ciekawe, od trzech sezonów jeżeli któraś z drużyn odnosi nad drugą zwycięstwo, ma to miejsce na wyjeździe. Czy oznacza to, że rosną tym samym szanse Spartaka? O tym przekonamy się w niedzielę.










