Po zwycięstwie na inaugurację drugiej rundy Dynamo Moskwa musiało przełknąć gorycz porażki. Podopieczni Siergieja Siłkina polegli w Kazaniu, przegrywając 0:2. Co ciekawe, moskwianie już trzeci mecz z rzędu nie byli w stanie pokonać Siergieja Ryżykowa.
Mecz lepiej dla Rubinu zacząć się nie mógł. Już po 180 sekundach szansę na pokonanie Antona Szunina miał Nelson Valdez. Po wpadnięciu w pole karne i wstrzeleniu piłki przez Aleksandra Rjazancewa Paragwajczyk dał się złapać na spalonym. Jednak w następnej akcji futbolówka wpadła do siatki. Po zagraniu Witalija Kalieszyna piętą do Romana Eremenki podał Gokdeniz Karadeniz, a reprezentant Finlandii technicznym uderzeniem pokonał bramkarza. Trzy minuty musieliśmy czekać na odpowiedź Dynama. Zakończyła się ona zbyt dalekim wypuszczeniem sobie piłki przez Aleksandra Samiedowa. Niedługo po tym Valdez nie wykorzystał kiksa Szunina przy wybijaniu piłki. Nim minął kwadrans, „Biało-niebiescy” mieli jeszcze dwie okazje. Po rzucie rożnym sytuację wyjaśnił Siergiej Kisliak, a po akcji Aleksandra Kokorina szybko stratę zanotował Andrij Woronin.

W 18. minucie reprezentant Ukrainy po raz kolejny się nie popisał, przyjmując piłkę ręką. Goście popełniali sporo błędów i 240 sekund po wspomnianej akcji zemściło się to na nich. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego przyjezdni wybili futbolówkę w okolice linii pola karnego. Tam dopadł do niej Karadeniz, po czym, przy spóźnionej interwencji Szunina, podwyższył na 2:0. Nie wpłynęło to zbytnio na postawę moskwian. Nadal, delikatnie mówiąc, im nie szło. Mieli ogromne problemy z przedarciem się przez defensywę Rubinu, która wcale nie rozgrywała rewelacyjnego meczu. Gdy zegar wybił pół godziny, szanse na kolejne trafienie miał Eremenko, ale z jego słabym strzałem golkiper nie miał najmniejszych problemów.
Gdy rozpoczął się ostatni kwadrans pierwszej połowy, Kevina Kuranyiego od podania odciął Kalieszyn, ułatwiając złapanie piłki Siergiejowi Ryżykowowi. Defensor Rubinu w kolejnej akcji pokazał się w ataku, lecz został szybko powstrzymany. Parę chwil po tym w dogodnej sytuacji znalazł się były reprezentant Niemiec. Oddając strzał, upadł, ale sędzia nie dopatrzył się złamania przepisów. W rewanżu z dośrodkowania nie skorzystał Valdez, a po przejęciu futbolówki spudłował Christian Noboa. Na trzy minuty przed końcem pierwszej połowy najlepszą okazję tej części meczu mieli przyjezdni. Woronin wyprowadził sam na sam z Ryżykowem Zvjezdana Misimovicia, ale bramkarz szybko doskoczył do Bośniaka, wybijając piłkę na rzut rożny. Nim sędzia zakończył tę część spotkania, niecelne uderzenie zdążył jeszcze oddać Kisliak.
180 sekund po wznowieniu gry sam na sam z Szuninem mógł się znaleźć Karadeniz, gdyby obrońcy nie przecięli adresowanego do niego podania. Cztery minuty później w dobrej sytuacji był Valdez. W oddaniu strzału przeszkodził mu bramkarz, przechwytując adresowane do niego dośrodkowanie. Niedługo po tym w „szesnastkę” Dynama posłana została kolejna wrzutka. Tym razem Valdeza szukał Eremenko, a uderzenie głową zawodnika z Ameryki Południowej pewnie złapał Szunin. W rewanżu goście przeprowadzili bardzo dobrą kontrę, Woronin odegrał piłkę Kurnayiemu, któremu dokładny strzał uniemożliwił wychodzący z bramki Ryżykow.











