Zakończyło się pierwsze niedzielne spotkanie 8. kolejki Premier Ligi. Jeden z hitów nie rozczarował. Po pełnym emocji, okazji bramkowych i dramaturgii spotkaniu Dynamo zremisowało u siebie z CSKA 2:2, ratując remis w ostatniej chwili.
Od pierwszych minut piłkarze obu drużyn dawali do zrozumienia, że żaden inny wynik poza zwycięstwem ich nie interesuje. W 3. minucie, gdyby nie zgubił piłki, w niebezpiecznej sytuacji mógłby znaleźć się Woronin. W rewanżu uderzał Doumbia, którego zablokował Kołodin. 60 sekund później padła bramka. Dobre dośrodkowanie w pole karne Dzagojewa wylądowało na głowie Ignaszewicza, a ten nie dał szans Szuninowi. Dynamo szybko chciało odpowiedzieć, ale po podaniach Misimovicia Kuranyi chybiał lub dał się łapać na spalonym. Aktywności Niemcowi pozazdrościł Necid. Jednak jego podania w polu karnym celnością nie grzeszyły.

Dynamo nie rezygnowało z możliwości wyrównania strat. Po kwadransie w dwóch sytuacjach do pokonania Akinfiejewa znalazł się Woronin. W obu przypadkach okazał się nieskuteczny. Chwilę później golkiper „Sbornej” poradził sobie z futbolówką po odbitym od obrońcy strzale Samiedowa. „Biało-niebiescy” zaznaczali swoją coraz większą przewagę, CSKA głównie się broniło, ale nie przekładało się to na gole. Gospodarze nie uderzali zbyt mocno, jak Lomić w 26. minucie, albo pudłowali, jak Misimović w 28. Skupione na ataku Dynamo po dwóch kwadransach mogło zapłacić za to wysoką cenę. Na jego szczęście Tosić chybił, mając przed sobą już tylko Szunina.
120 sekund później bramkarz gospodarzy wykazał się znakomitym refleksem i odwagą, powstrzymując Necida. Miejscowi zareagowali na to dośrodkowaniem Woronina do Kuranyiego, którego uprzedził Akinfiejew. Niedoszły strzelec mógł jeszcze w pierwszej połowie zaliczyć asystę, lecz po jego podaniu Samiedow spudłował, oraz samemu strzelić gola. Za drugim razem nie wykorzystał jednak podania Misimovicia. W 45. minucie Dynamo dopięło swego. Niemiecki napastnik „Biało-niebieskich” chytrze odegrał piłkę Woroninowi, a ten nie dał żadnych szans bramkarzowi CSKA. Radość miejscowych mogła nie trwać długo, gdyż 60 sekund później sam na sam z Szuninem znalazł się Necid. Golkiper gospodarzy uratował jednak swój zespół, popisując się kapitalną interwencją.
Drugą połowę z wysokiego C zaczęli „Wojskowi”. Próbował Tosić, lecz został zablokowany przez Lomicia, a strzał Doumbii padł łupem golkipera Dynama. W rewanżu z dystansu próbował Kołodin. Piłka, odbiwszy się od któregoś z obrońców, zmyliła Akinfiejewa, ale ten w swoim stylu sobie z nią poradził. Chwilę później soczystą bombką popisał się Kuranyi, ale i tym razem bramkarz CSKA stanął na wysokości zadania. W 55. minucie kapitan gości świetnie odczytał zamysł Misimovicia i uprzedził Niemca na przedpolu. W rewanżu kapitalną grą we własnym polu karnym popisał się Woronin. Najpierw w wyścigu po futbolówkę uprzedził Dzagojewa, a sekundy później zablokował uderzenie Necida.










