Paulo Dybala zdobył dwie bramki dla US Palermo w meczu z Sampodrią Genua, dzięki czemu jego drużyna wygrała 2:0. Młody Argentyńczyk dał kibicom na Sycylii nadzieje, że ich klub wkrótce zacznie lepiej grać.
Walczące o ligowy byt Palermo zmierzyło się na Renzo Barbera z Sampdorią, która przed dzisiejszym spotkaniem miała tylko dwa punkty przewagi nad swoim rywalem. Mecz zapowiadał się mało interesująco ze względu na porę rozgrywania zawodów. W pojedynku nie było faworyta ze względu na formę obu zespołów.
Trener Sycylijczyków, Gian Piero Gasperini, dobrze wiedział, że sezon w Serie B znacznie osłabił beniaminka z Genui, ale musiał uważać, żeby jego drużyna na zakończenie obecnych rozgrywek nie skończyła podobnie jak Sampdoria dwa lata temu. Dlatego też od pierwszych minut zaatakowali gospodarze. Nic jednak z ich zamiarów nie wyszło, sytuację za sytuacją marnował bowiem Paulo Dybala, który dziś był szczególnie aktywny. W odpowiedzi na ofensywę gospodarzy co nieco pokazali przyjezdni. Zza pola karnego próbował Eder, jednak do spółki z Roberto Soriano nie potrafili dobrze sfinalizować akcji.
W pierwszej połowie meczu można było odnieść wrażenie, że cały plan Palermo na dzisiejszy pojedynek to wrzutki w pole karne, głównie z prawej strony, który niestety dla gospodarzy nie były zbyt dobre. Przez to napastnicy, głównie Brienza, byli odcięci od jakichkolwiek podań i trudno było im wywalczyć piłkę w polu karnym przeciwnika. W pierwszych 45 minutach bramek nie oglądaliśmy, co byłoby nie do pomyślenia w takim spotkaniu jeszcze dwa lata temu. Przeważali gospodarze, którzy niemal ciągle byli przy piłce, jednak nic konkretnego z tej przewagi nie wynikało. Kibice na Renzo Barbera czekali zatem z nadzieją, że po kwadransie odpoczynku piłkarze na boisku zaczną w końcu grać dobry futbol.
Druga połowa była dużo lepsza piłkarsko niż pierwsze trzy kwadranse. Znów ostro do pracy zabrali się gracze Palermo, których do walki prowadził młody Dybala. Wielki argentyński talent, z polskimi korzeniami, był najlepszym graczem drugiej połowy, co uczyniło go też najlepszym zawodnikiem meczu. Jednak po kolei. Jako że szarże Ilicicia z początku drugiej części gry nie przynosiły zamierzonego skutku, sprawy w swoje ręce wziął Paulo Dybala. Po asyście Franco Brienzy pokonał bramkarza gości i tym samym wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. Była wówczas 52. minuta meczu.
Dużo dobrego w grę Sampdorii w drugiej połowie wniósł Marcelo Estigarribia, który przez ostatnie miesiące zbierał cenne lekcje w Juventusie. Jednak sam Estigarribia to za mało na pobudzone Palermo. Na 20 minut przed końcem regulaminowego czasu gry było już 2:0. Wynik podwyższył ten sam duet, który wyprowadził Sycylijczyków na prowadzenie. Asystował Brienza, a piłkę w siatce po raz drugi w dzisiejszym meczu umieścił Dybala. Po drugim ciosie Sampdoria nie potrafiła się już podnieść. Sporadyczne ataki beniaminka nie potrafiły w żaden sposób zagrozić bramce gospodarzy.
Dużo lepsza druga połowa uratowała widowisko. Grające fatalnie w tym sezonie Palermo pokonało Sampdorię 2:0, a ojcem zwycięstwa został 19-letni Paulo Dybala. Dzięki niemu może Palermo odbije się od dna, na którym nadal się znajduje.










