Choć mało kto zwraca na to uwagę, to mecz Polski z Danią z jest najistotniejszym w całych eliminacjach. Nie dlatego, że Skandynawowie to potencjalnie najtrudniejszy rywal w grupie. Powód jest o wiele bardziej prozaiczny. Porażka w sobotnie wieczór sprawi, że do lidera będziemy tracić już pięć punktów i margines błędów na resztę eliminacji skurczy się do minimum.
Terminarz nie jest sprzymierzeńcem reprezentacji Polski. Zaczęliśmy od meczu wyjazdowego z Kazachstanem, gdzie najważniejsze było uniknięcie straty punktów. Wyszło jak wyszło i od pierwszego spotkania ustawiliśmy się w roli goniącego. Potem Dania i Armenia u siebie, a za miesiąc wyjazd do Rumunii. Przy dobrej grze już w listopadzie moglibyśmy być w miarę spokojni co do naszej sytuacji w grupie. Druga opcja jest jednak dla nas bardziej niekorzystna, ale i bardziej prawdopodobna, bo już po dwóch meczach możemy tracić pięć punktów do lidera, a w dalszej perspektywie czeka nas spotkanie z Rumunami. W tym czasie Duńczycy zmierzą się z Czarnogórą i Kazachstanem u siebie.

Terminarz Danii (po lewej) i Polski w 2016 roku (fot. transfermarkt.de)
Porażka bolesna w skutkach
Puśćmy wodze fantazji. Sobota godzina 22:45. Sędzia gwiżdże koniec spotkania. Niestety reprezentacja Polski po heroicznej walce nie potrafi pokonać bramkarza rywali i przegrywa 1:0. Adam Nawałka mówi o tym, że drużyna nie grała źle, ale zabrakło skuteczności i w następnych ośmiu spotkaniach nie mamy możliwości się potknąć. Taki wynik to realny scenariusz, co pokazują kursy bukmacherów. Jesteśmy faworytami (kurs 2,15), ale zwycięstwo Duńczyków nie jest nieprawdopodobne (kurs 3,30). To banał, ale Skandynawowie nam zwyczajnie nie leżą. Jak taki wynik wpłynąłby na sytuacje w tabeli?
Dania byłaby pewnym liderem z sześcioma punktami na koncie, a Polska znalazłaby się gdzieś na szarym końcu z jednym oczkiem. Pięć punktów różnicy na samym starcie eliminacji. Po meczu do zdobycia będzie 24 punkty, więc wszystko może się zmienić, ale doskonale wiemy, jak trudno odrabia się taką stratę punktową. A pamiętajmy, że na mundial bezpośrednio wchodzi lider grupy, osiem z dziewięciu drugich drużyn z poszczególnych grup stworzy pary barażowe. Patrząc na wyniki z poprzednich eliminacji, zdobycz punktowa powyżej 20 punktów daje zwykle pewny awans z pierwszego miejsc, natomiast na baraże powinno wystarczyć około 16–17 oczek.
Dla Duńczyków zwycięstwo w Warszawie będzie kluczem do awansu na mistrzostwa w Rosji. Główny rywal pokonany na wyjeździe. Dałoby im to też swego rodzaju bufor bezpieczeństwa. Dania bez żadnych konsekwencji mogłaby pozwolić sobie np. na utratę punktów na „gorącej ziemi” w Armenii i Kazachstanie, porażkę w meczach z Rumunią i Polską itd.
Z kolei my przy porażce w sobotnim meczu znajdziemy się na musiku. Koniec z traceniem punktów w meczach z potencjalnie słabszą trójką: Czarnogórą, Kazachstanem, Armenią (pięć zwycięstw dałoby nam 15 punktów). Musielibyśmy jednak wygrać na wyjeździe w Danii i prawdopodobnie nie przegrać w meczach z Rumunią. Jest to realny scenariusz, naszą reprezentację stać na to, ale pomni wydarzeń z ostatnich dwóch dekad, nie wyobrażamy sobie, że Polacy byliby w stanie wyjść z takiej opresji. Prędzej wszystko zawaliłoby się i skończylibyśmy na czwartym miejscu w grupie jak za czasów Waldemara Fornalika.










