Po dobrym spotkaniu HSV pokonało na wyjeździe SC Freiburg 1:2. Dzięki temu zwycięstwu hamburczycy opuścili ostatnie miejsce w tabeli, a spadł na nie właśnie zespół z Freiburga.
Spotkanie lepiej zaczęli gospodarze, którzy w kilku pierwszych minutach dwukrotnie mogli wyjść na prowadzenie. Jednak strzały głową Pavla Krmasa i Papissa Demby Cisse’a przeleciały obok bramki strzeżonej przez Jaroslava Drobnego. Chwilę później, w 12. minucie, niespodziewanie gola zdobyli goście. Na listę strzelców wpisał się Heung Min Son. Młody Koreańczyk popisał się sporym instynktem strzeleckim i sprytnym strzałem umieścił piłkę obok interweniującego Olivera Baumanna.
Po golu gra się znacznie uspokoiła, gospodarze jakby nie chcieli doprowadzić do wyrównania, a gościom nie zależało na podwyższeniu prowadzenia. Dopiero po dziesięciu minutach zawodnicy Freiburga zdołali stworzyć sobie groźną sytuację strzelecką. Strzał oddał, nie kto inny, jak Cisse, jednak pomylił się. Cztery minuty później w dobrej sytuacji znalazł się Yacine Abdessadki, ale nie potrafił skierować piłki do siatki. Gospodarze zdecydowanie przejęli inicjatywę, nie pozwalając hamburczykom na wyprowadzenie futbolówki z ich połowy. Razili jednak nieskutecznością i nie potrafili pokonać dobrze dysponowanego Drobnego. Czeski golkiper okazywał się lepszy od Cisse’a, Cedricka Makiadiego i dwukrotnie od Juliana Schustera. Na sześć minut przed końcem pierwszej połowy przypomnieli o sobie zawodnicy HSV. Groźnym strzałem z dystansu popisał się Gojko Kacar, ale przeleciał on tuż nad poprzeczką. W 43. minucie mocne uderzenie Johannesa Fluma o kilka centymetrów minęło bramkę czeskiego bramkarza.
Już w 2. minucie drugiej części spotkania na listę strzelców wpisał się najskuteczniejszy zawodnik gospodarzy – Papiss Demba Cisse. Senegalczyk udowodnił, że jest jednym z najlepszych napastników Bundesligi i strzelił już siódmą bramkę w tym sezonie. Minutę później jeszcze raz mógł potwierdzić swoją klasę i wyprowadzić swój zespół na prowadzenie, ale tym razem fatalnie skiksował i uderzył obok słupka. W 53. minucie przed szansą na gola staną Mladen Petrić, jednak Chorwat nie potrafił wykorzystać dogodnej sytuacji. Na niecałe pół godziny przed końcem spotkania kunsztem bramkarskim popisał się Drobny, który we wspaniały sposób obronił uderzenie Makiadiego. W 74. minucie znów na prowadzenie wyszli goście. Gola zdobył Ivo Ilicević, który na boisku pojawił się zaledwie osiem minut wcześniej.
W 81. minucie mogło, a nawet powinno być 2:2. Sędzia spotkania, Deniz Aytekin, podyktował „jedenastkę” dla gospodarzy, a do piłki podszedł Cisse. Senegalski snajper zachował się jednak najgorzej jak mógł i posłał futbolówkę w trybuny. Ta sytuacja zdecydowanie podłamała zawodników Freiburga, którzy chyba przestali wierzyć w możliwość zdobycia choćby punktu. Na dwie minuty przed końcem spotkania głową strzelał jeszcze Krmas, ale Drobny złapał piłkę bez najmniejszego wysiłku. W doliczonym czasie gry na strzał rozpaczy zdecydował się Schuster, jednak był on o tyle mocny, co niecelny. Chwilę później sędzia zdecydował się zakończyć spotkanie.








