W zamykającym 28. kolejkę spotkań AC Milan, po dość słabej grze, ostatecznie zwycięża Chievo Werona 1:0 i do prowadzącego Interu traci już tylko jeden punkt.
Po środowym blamażu i pożegnaniu się z Ligą Mistrzów piłkarze AC Milan przyjechali na swój stadion, by rozegrać mecz przeciwko 12. w tabeli Chievo Werona. Na konferencji prasowej trener Leonardo był spokojny o swoją posadę i zapowiedział walkę do upadłego w tym spotkaniu. Natomiast przybysze z Werony chcieli sprawić niespodziankę i po raz pierwszy w historii wygrać na stadionie im. Giuseppe Meazzy. Trener Leonardo miał wielkie problemy ze skompletowaniem linii obrony. Kilka dni przed meczem koszmarnej kontuzji doznał Nesta, ponadto nie mogli wystąpić kontuzjowani: Antonini, Bonera, Onyewu, Mancini oraz Pato.
Pierwsze 20 minut to była bardzo szarpana, nieuporządkowana gra z obu stron. Lekką przewagę mieli piłkarze gospodarzy, jednak dobrze zorganizowana obrona przeciwnika nie pozwoliła na stworzenie dogodnych sytuacji, aż do 24. minuty, kiedy to po krótkim rozegraniu rzutu rożnego David Beckham popisał się bardzo precyzyjnym podaniem wprost na głowę Boriello, ten jednak z pięciu metrów nie potrafił pokonać Stefana Sorrentino. W kolejnych minutach „Rossoneri” opanowali środek boiska, jednak z trudem konstruowali akcje.
Przyjezdni dopiero w końcówce pierwszej odsłony doszli do sytuacji, kiedy to w 42. minucie ostre dośrodkowanie zamykał Mantovani. Piłka przeleciała nad Abbiatim, ale zatrzymała się na poprzeczce. W 45. minucie po strzale Mario Yepesa piłka wpada do bramki, jednak asystent szybkim ruchem wzniósł, niesłusznie, chorągiewkę – spalony. Możemy mówić o rażącym błędzie arbitra.
W pierwszej połowie meczu zawodnicy walczyli, bardzo często grali na pograniczu faulu. Nie możemy mówić o braku zaangażowania, lecz powstała mała wojenka, a elementów czysto piłkarskich było jak na lekarstwo. Najbardziej wyróżniającym piłkarzem był bez wątpienia przeżywający drugą młodość Ronaldinho.
Drugie 45 minut nie zmieniło obrazu gry. Znów przeważał Milan, często zawodnicy byli brutalnie faulowani i długo leżeli na murawie. Najlepsza okazja dla przyjezdnych to 53. minuta. Rigioni długą, prostopadłą piłką uruchomił dobrze grającego tego dnia Sergio Pellissiera. Ten z kolei minął wychodzącego bramkarza gospodarzy i automatycznie uderzył na bramkę. Strzał okazał się zbyt słaby. Z każdą minutą „Rossoneri” powiększali swoją przewagę. Na placu gry „Pippo” Inzaghi zmienił Gattuso. Minutę później – Ronaldinho kapitanie uderzył prawą nogą, półgórna piłka odbiła się od długiego słupka i wyszła w pole. Do końca meczu to już tylko Milan grał w piłkę, rozpaczliwie szukając gola. Bezproduktywnego Pirlo zastąpił Seedorf. W samej końcówce mediolański superstrzelec wpadł w „szesnastkę”, jednak na prosty zwód nie dał się nabrać Sardo. Doliczony czas gry – rzut wolny daleko od bramki. Szybkie podanie otrzymał Seedorf. Ten minął jednego obrońcę, będąc na rogu pola karnego bez zastanowienia uderzył z prostego podbicia. Piłka wpadła w same „widełki”. Piękny gol zapewnił pełną pulę drużynie z Mediolanu.
Mecz nie pasował do 28. kolejki Serie A. Padła tutaj tylko jedna bramka, co było znacznie poniżej średniej. Piłkarze Leonardo dość długo nie mogli pokonać głęboko broniącej się drużyny Chievo. Momentami mecz był brzydki, zbyt dużo brutalnej gry. Jednak Milan dopełnia swego, wrzuca drugi bieg i jest już bardzo blisko lokalnego rywala. Tak, jak mówił przed meczem Leonardo – pozostało jeszcze dziesięć spotkań i wszystko może się zdarzyć.










