Od momentu kontuzji Manuela Almunii, za Łukaszem Fabiańskim już pięć meczów w roli pierwszego bramkarza Arsenalu Londyn. Czy Fabian udowodnił, że zasługuje na miano numeru jeden w ekipie The Gunners? iGol.pl rozmawiał o tym z Krzysztofem Dowhaniem.
Jakby pan ocenił grę Łukasza Fabiańskiego w meczu 33. kolejki Premiership z FC Liverpool? Jedni bowiem bardzo chwalą Fabiana za występ w spotkaniu z The Reds, inni krytykują…

Zdecydowanie skłaniałbym się ku pierwszej opinii. Fabiański z LFC zagrał naprawdę bardzo dobrze. Puścił co prawda cztery gole, ale nie wynikały one z braku umiejętności, ale bardziej z braku szczęścia.
Z czego pana zdaniem wynika taka „huśtawkowa” forma Fabiańskiego? Fabian dobrze zagrał w obu meczach 1/4 finału Ligi Mistrzów z Villarreal i teraz z Liverpool, wcześniej zawiódł w spotkaniach z Wigan Atheltic i Chelsea Londyn.
Cóż, Fabian na co dzień nie ma okazji grać przeciwko takim rywalom z jakimi mierzył się we wtorek czy w sobotę. Nie ma zbyt dużego doświadczenia w Premiership, zaś na koncie małą ilość spotkań. Moim zdaniem Łukasz zawiódł jednak tylko w spotkaniu z Chelsea, które faktycznie mu nie wyszło, w pozostałych meczach spisał się bardzo dobrze.
Czy tymi pięcioma meczami, które Fabiański ostatnio rozegrał, udowodnił, że zasługuje by być pierwszym bramkarzem Arsenalu Londyn?
Ocena tego na pewno należy do Arsene Wengera i trenera bramkarzy w zespole Kanonierów. Te spotkania, które Fabiański rozegrał będą jednak procentować w przyszłości. Polak zdobył już jakieś doświadczenie, będzie otrzymywał kolejne szanse, w których wykorzysta to czego nauczył się wcześniej, z pewnością więc będzie prezentował się lepiej.
Jakby pan porównał Fabiańskiego z Manuelem Almunią?
To są dwa zupełnie różne typy bramkarzy, dysponujący różnymi warunkami fizycznymi. Łukasz jest na pewno szybszy, lepiej gra na przedpolu. Czasami zdarza się Fabiańskiemu źle obliczyć tor lotu piłki, czasem wychodzi za daleko przed własne pole karne, ale taka jest rola dzisiejszego bramkarza. Nie wystarczy już tylko bronić uderzenia rywali. Trzeba przewidywać jak zagra przeciwnik i jeszcze przed obrębem szesnastki wybijać piłkę.
Jaka przyszłość czeka więc Fabiana? Almunia wkrótce powinien wrócić do zdrowia…
Trudno powiedzieć. Łukasz na pewno szansę, którą otrzymał wykorzystał, natomiast też nie można powiedzieć, że gdy Almunia znów zacznie bronić to tylko dlatego, że jest lepszym bramkarzem. Dzisiaj każdy wielki klub musi mieć dwóch równorzędnych golkiperów, gdzie jednak muszą być podzielone rolę na bramkarza numer jeden i dwa i trzeba to zaakceptować. Fabiański pokazał się z bardzo dobrej strony, nie zawiódł. Swoją grą na pewno przekonał kibiców i Arsene Wengera, że ten w każdej chwili może na niego liczyć.











