W starożytnym Egipcie władzę trzymał Faraon, a najniższy szczebel w hierarchii przypadał chłopom. Wykonywali oni bowiem kawał ciężkiej roboty i częścią swoich plonów płacili podatki… Mówiąc w skrócie, nie było im do śmiechu… Bardzo podobnie sytuacja wygląda w Bytomiu i Sosnowcu, gdzie – nazwani przez dziennikarzy – „FC Bezdomni” obniżają poziom polskiej Orange Ekstraklasy…
2×90 i 2×4:0 – to bilans ostatnich spotkań Polonii Bytom. Grając na wyjeździe z Kolporterem Koroną i Górnikiem Zabrze, który niedawno zbierał jeszcze mocne baty, podopieczni Fornalaka przegrali różnicą czterech goli. Wcześniej było jeszcze 0:2 z Groclinem i 0:1 z Sosnowcem. Jak taki zespół trafił do piłkarskiej elity? Tego nie wie nikt, bo samym kolektywem cudów się nie zdziała. „Mamy zasadę: jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. A gwiazdy? One się wykreują w trakcie ligi” – powiedział mi na początku sezonu Marcin Radzewicz. Minęło siedem kolejek i trudno wskazać wyróżniające się postacie w drużynie Polonii. Owszem, jest młodziutki Zieliński, który ma się promować, ale jest również prawie młodziutki, bo ledwie 37-letni, Żmija.
Bawią mnie również opinie o „gwieździe” kumpla bezdomnej Poloni Bytom – Zaglębia Sosnowiec. Od dłuższego czasu pałętał się po drugoligowych klubach, strzelając więcej lub mniej bramek, a teraz otrzymał szansę gry w elicie. Każdy kto zachwyca się Folcem zapomniał chyba, komu zaaplikował ten napastnik trzy bramki w bieżących rozgrywkach. Dwie Polonii, która ma najgorszą – nie licząc Sosnowca – obronę i jedną Jagiellonii, która defensywę również ma dziurawą. Żeby jednak nie ganić jedynie pana Marcina, radzę spojrzeć na nazwiska pozostałych napastników.
Jeżeli Grzegorz Rasiak jest obiektem żartów całego narodu piłkarskiego, to domagam się powołania dla jego imiennika – Kmiecika. Gwarantowany ubaw po pachy. Pamiętam mecz z zeszłego sezonu, gdy ŁKS grał z Koroną. Wtedy w łódzkim zespole plan był jasny – wybijamy daleko, do przodu, Grzesiu wygrywa pojedynki główkowe i zgrywa piłkę. Szkoda tylko, że syn słynnego Kazimierza Kmiecika za każdym razem przegrywał powietrzną walkę z o dziesięć centymetrów niższym Kicińskim, po czym padał na murawę, błagalnie unosząc ręce do góry. Piotra „Bagneta” Bagnickiego wywoływać z szeregu nie zamierzam, bo cenzurka, którą wypracował swoimi występami w Koronie, powinna wystarczyć wszystkim.
Powracając do dziurawej defensywy: w siedmiu spotkaniach Polonia straciła dwanaście bramek, a Zagłębie piętnaście. Aż nie wiem czy śmiać się, czy płakać. Obroną obydwu ekip kierują albo próbujący bezskutecznie zrobić wielką karierę w przeszłości kopacze (jak Kaliciak – wszak grał w belgijskim Koninklijke Sint-Truidense VV) albo nieudolnie kopiący futbolówkę grajkowie.
Wciąż mało? Trener bytomian – Dariusz Fornalak nie posiada wymaganej w pierwszej lidze klasy szkoleniowej PRO. Z tego też powodu do protokołu wpisywane jest nazwisko Zdzisława Podedwornego. A na jakim stadionie gra Polonia? To zależy… Głównie grali na wyjeździe, dwukrotnie przyjmowali swoich przeciwników na obiekcie chorzowskiego Ruchu. Natomiast Sosnowiec gra na obiekcie Odry Wodzisław.










