O wielkim rozczarowaniu mogą mówić kibice w Machaczkale. Miejscowe Anży przez całą potyczkę z Lokomotiwem miało miażdżącą przewagę. Jednak to gracze Jose Couceiro wrócą do domu z trzema punktami dzięki wygranej 1:0.
Spotkanie to rozpoczęło się w sposób wymarzony dla gości. Minęło zaledwie pięć minut od rozpoczynającego je gwizdka, a „Loko” wyszło na prowadzenie. Po wstrzeleniu piłki w „szesnastkę” przez Ignatjewa Rewiszwili nie zrozumiał się ze swoimi obrońcami, co wykorzystał Caicedo, zdobywając gola. 120 sekund później mogło być już 2:0, lecz gruziński bramkarz dobrze zachował się przy strzale Maicona. W rewanżu gospodarze wywalczyli rzut wolny. Egzekwujący go Gadżijew znalazł dziurę w murze, ale spudłował. Zaraz po zablokowanym uderzeniu Głuszakowa akcja przeniosła się na drugą stronę, ale techniczne zagranie Boussoufy nie dotarło do Gadżirbiekowa. Na parę minut przed końcem niezłą bombę w kierunku bramki Anży posłał Głuszakow. Rewiszwili miał z tym trochę kłopotów, lecz na raty zażegnał niebezpieczeństwo. W odpowiedzi nieco indywidualnych umiejętności chciał pokazać Żyrkow, na co nie pozwolił mu Da Costa.

Ten sam zawodnik chwilę później przeciął podanie kierowane do Eto’o. Za to akcję później mógł stać się antybohaterem swojej drużyny. Na jego szczęście, na tyle zmienił tor lotu piłki posłanej przez Gadżirbiekowa, że Guilherme sobie z tym poradził. Niedługo później Anży zagroziło rywalom po rzucie rożnym. Po dośrodkowaniu Gadżijewa niepewnie zachował się brazylijski golkiper, ale sytuację wyjaśnił Ibricić. Reprezentant Bośni i Hercegowiny po chwili pokazał się po drugiej stronie, niecelnie główkując. Zaraz po tym w kolejnym ataku Anży jeden z defensorów skutecznie uniemożliwił dokładny strzał Żyrkowowi, za co niecelnym uderzeniem odpłacił się Ignatiew. Nim minęło pół godziny, sporo szczęścia miał „Parowoz”. Po wstrzeleniu piłki przez byłego gracza Chelsea obrońcy wybili ją wprost pod nogi Angbwy, który trafił w poprzeczkę. Zaraz po tym futbolówka kopnięta przez Gadżijewa minęła Guilherme i zmierzała do siatki, ale z linii bramkowej wybił ją Głuszakow.
Trwało prawdziwe oblężenie bramki Lokomotiwu. Po przerwaniu przez Burłaka podania Gadżijewa „Loko” zaliczyło jeden z nielicznych wypadów ofensywnych. Niebezpieczeństwo szybko zażegnał Ahmedow. Gdy do końca tej części meczu brakowało siedmiu minut, udanie w obronie zaprezentował się Maicon, powstrzymując Żyrkowa. Chwilę później Burłak ponownie popisał się przy wrzutce Gadżijewa. Za to w końcówce „Parowoz” zrewanżował się atakiem, po którym Da Costa wstrzelił futbolówkę w „szesnastkę”. Na jego nieszczęście, nie było tam żadnego partnera. Chwilę później z zagrania Janbajewa nie potrafił skorzystać Ibricić.










