Reprezentacja Polski słabo rozpoczęła eliminacje do mundialu w Katarze. Pojawiła się jednak także dobra wiadomość. Nasi rywale ze zbliżających się mistrzostw Europy również nie radzili sobie najlepiej. Wygrała jedynie reprezentacja Szwecji, choć na własnym stadionie męczyła się z Gruzją. Hiszpania i Słowacja niespodziewanie rozpoczęły kwalifikacje od remisów z europejskimi przeciętniakami.
Mecz z Andorą nie wzbudza większych emocji. Polscy kibice żyją już raczej kolejnym pojedynkiem z Anglią na Wembley. Po spotkaniu z Anglikami możemy zaś skupić się na przygotowaniach do opóźnionego o rok Euro 2020. Już wiadomo, że przed tym turniejem nasza kadra zmierzy się w meczach towarzyskich z Rosją i Islandią. Na razie nie zachwycają zarówno nasi sparingpartnerzy, jak i rywale na zbliżających się mistrzostwach.
Zlatan wrócił
Oczy kibiców na całym świecie nie były oczywiście zwrócone na mecz Szwedów z Gruzinami, tym niemniej trudno było w ogóle zignorować to spotkanie. Wszystko za sprawą Zlatana Ibrahimovicia. Gwiazdor Milanu powrócił bowiem do kadry narodowej po prawie pięcioletniej przerwie. „Ibra”, jak to ma w zwyczaju, zadbał o odpowiedni rozgłos i nawet rozpłakał się na przedmeczowej konferencji prasowej.
Powrót do szwedzkiej reprezentacji nie był w jego wykonaniu efektowny, ale za to efektywny. Ibrahimović przebywał na boisku do 84. minuty, natomiast w 35. minucie zanotował asystę przy trafieniu Viktora Claessona. W swoim stylu przyjął klatką piersiową zagraną w pole karne piłkę, odgrywając ją następnie do swojego rodaka. Oprócz tego, może poza licznymi pojedynkami w powietrzu, niczym szczególnym się nie wyróżnił.
Gra całej reprezentacji nie była jednak wystarczająco dobra. Tak naprawdę Ibrahimović nie pokazał pełni swoich umiejętności, bo jego koledzy byli niezwykle statyczni. Nawet po zdobytej bramce nie poszli za ciosem, choć Gruzini nie należą do wymagających rywali. Blado wypadł zwłaszcza Dejan Kulusevski. Zawodnik Juventusu Turyn nie dał za wiele w ofensywie, a jego dwa niecelne podania zakończyły się groźnymi kontratakami Gruzinów.
„Ibra” zapewnił po meczu, że Szwedzi w kolejnych spotkaniach będą wyglądać lepiej. Jednocześnie popełniają jednak wiele prostych błędów, które w starciach z mocniejszymi przeciwnikami mogły być katastrofalne w skutkach. Rozczarowania postawą zespołu nie krył selekcjoner Janne Andersson. Jako jedyny pozytyw spotkania trener Szwedów wymienił zdobycie trzech punktów, wyrażając pewne obawy przed kolejnym meczem z Kosowem.










