Stało się. To, co wisiało w powietrzu od dłuższego czasu, dziś stało się faktem. Parma została bankrutem. Zmiana właściciela, dająca nadzieję na lepsze jutro, okazała się gwoździem do trumny klubu z niemałą przeszłością.
Problemów, z którymi drużyna z regionu Emilia-Romana borykała się od początku sezonu, nie sposób wymienić jednym tchem. Do genezy nieszczęść nie będziemy wracać, powiedziane zostało już prawie wszystko. Wystarczy wspomnieć, że w dużej mierze, jak to zwykle bywa, chodziło o pieniądze. A właściwie ich brak.
Kibice włoskiego zespołu długi czas żyli nadzieją na poprawę koszmarnego stanu. Ten pojawił się w postaci zmiany właściciela. Kiedy Giampiero Maneti stawał się właścicielem klubu, uiszczając swojemu poprzednikowi zapłatę w wysokości jednego euro, sympatycy „Ducalich” wzięli do siebie jego zapowiedzi rychłej poprawy stanu rzeczy. Padały wtedy obietnice uregulowania zaległych wypłat oraz postawienia na nogi podupadłego kolektywu. Od środy „wybawiciel” siedzi w areszcie, zatrzymany za pranie pieniędzy. Inwestycja miała zatuszować nieczyste sprawki „przedsiębiorcy”, który związany z grupą hakerską widział w klubie przykrywkę do przestępczej działalności. Co do sądowego orzeczenia o bankructwie klubu, wystarczyło dziesięciominutowe posiedzenie. Do klubu wprowadzeni zostali dwaj kuratorzy, panowie: Alberto Guiotto oraz Angelo Anedda. Ci będą przyglądać się temu, czy podczas wprowadzania stanu upadłości nie dojdzie do żadnych nadużyć.
Teoretycznie Parma ma szanse dokończyć sezon. Pieniądze, służące pomocy w osiągnięciu celu, zaoferowali przedstawiciele władz Serie A. Na zasadzie kilkumilionowej pożyczki. Jaka czeka przyszłość znaną włoską markę, zależeć będzie od tego, czy zjawi się ktoś chętny do zainwestowania w klub i regulację obecnych długów. Jeśli się tak stanie, zespół w kolejnej odsłonie włoskich potyczek zobaczymy w Serie B, jeśli nie, Parmę czeka degradacja aż do Serie D. Wiązałoby się to nie tylko z upokorzeniem rozgrywania meczów w amatorskiej lidze, ale także z wymuszoną zmianą nazwy. To spowodowałoby koniec klubu, który dobrze znamy z występów zarówno we włoskiej ekstraklasie, jak i na europejskich stadionach.











