Obrońca Lecha Poznań, Ivan Djurdjević, w ostrych słowach ocenił postawę swojej drużyny w przegranym spotkaniu Pucharu Polski z Wisłą Kraków.
Zrobiliście dziś wszystko, co mogliście, aby awansować?
Myślę, że tak. Znowu rozegraliśmy mecz, w którym mieliśmy wiele okazji do strzelenia bramki, popełniliśmy jeden malutki błąd, który kosztował nas bardzo wiele. Przegrana w piątym kolejnym spotkaniu to dla nas trudny moment. Nie ukrywam, że jest to nasza wina. Kiedy nic nie idzie, powinno się wykorzystać każdą, nawet najmniejszą sytuację. Jest sporo do poprawy, wiele rzeczy, których od dawna brakuje w Lechu i o których teraz nie warto mówić. Jest spore ciśnienie, ale całego nie udźwigniemy.
Gdy jest się w formie, to takie sytuacje, jakie mieliście dzisiaj, po prostu się wykorzystuje.
Myślę, że już od kilku spotkań brakuje nam skuteczności. Teraz przed nami jeszcze więcej pracy. Musimy potrenować strzały. Zostało dziesięć spotkań do końca sezonu, więc kiedyś musimy tego gola strzelić. Po dzisiejszym meczu wielu nas już pewnie skreśliło, ale my będziemy walczyć do końca.
Wasza dyspozycja zależy od wielu czynników, atmosfery w klubie, sytuacji w tabeli czy od czegoś jeszcze innego?
Od dłuższego czasu jest z tym problem, wszyscy o tym wiedzą i nie ma tu niczego do ukrycia. Musimy zacząć ze sobą rozmawiać na boisku, bo to jedyne miejsce, gdzie możemy wszystko naprawić. Zdaję sobie sprawę z tego, że wszyscy oczekiwali przejścia do kolejnej fazy Pucharu Polski. Dzisiaj wydaje mi się jednak, że to, co pokazał Lech, to maksimum naszych możliwości. Nie był to mecz, w którym cały czas się broniliśmy, ale zwykle bywa tak, że jak nie wykorzystuje się takich okazji jak dziś, to się mecz przegrywa. My jako zawodowcy musimy walczyć do końca i ratować honor klubu.
Czy stać Was jeszcze na awans do europejskich pucharów?
Nikt tego nie wie, nie jestem wróżką. Dopóki jest na to matematyczna szansa, jest to możliwe. Wkurza nas to, że cały czas mówimy o mobilizacji na następne spotkanie, a okazuje się, że kolejny mecz przegrywamy. Jest to frustrujące, ale musimy się ogarnąć i w następnym meczu zacząć to wszystko odbudowywać. Mówią, że jestem hurraoptymistą, ale pamiętam, jak było kiedyś, jak w podobnych momentach nas już skreślano, a jednak potrafiliśmy coś osiągnąć. Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości odbudujemy nasz wizerunek.
Trener Rumak powiedział przed meczem, że w przypadku braku awansu może dojść do rewolucji. Obawia się Pan, że spowoduje to odsunięcie niektórych zawodników od pierwszej drużyny?
Jesteśmy zawodowcami i każdy musi być odpowiedzialny za swoją postawę. Wiele już straciliśmy, ale trzeba walczyć do końca. Strata do czwartego miejsca jest duża, ale jeśli szybko zareagujemy na problemy, to wszystko jest jeszcze możliwe.










