Kiedyś talent czystej wody, który wielu spisało już na straty. Po latach zakrętów i wytężonej pracy włożonej w powrót do wysokiej dyspozycji, Divock Origi zdołał ocalić karierę na Anfield Road. Obecnie jest tajną bronią Jürgena Kloppa oraz pierwszym zmiennikiem ofensywnego tercetu Liverpoolu. Bohaterem sympatyków „The Reds” i zawodnikiem z drugiego planu, bez którego nie może obyć się jednak niemiecki menedżer.
Po zakończeniu wypożyczenia do Lille OSC, które było jednym z warunków przeprowadzenia transferu definitywnego do Liverpoolu, Divock Origi w końcu mógł dołączyć do zespołu z Anfield Road. Z rozwojem talentu belgijskiego snajpera wiązano w czerwonej części Merseyside duże nadzieje. Mimo że na przybycie zawodnika do klubu Brendan Rodgers musiał czekać rok, to menedżer z Irlandii Północnej uparcie pomijał gracza przy desygnowaniu podstawowej jedenastki. Pewne miejsce na środku formacji ataku Liverpoolu miał Christian Benteke. Nawet mimo faktu, że w trakcie okresu przygotowawczego Divock Origi prezentował bardzo solidną dyspozycję.
Brak szans dla byłego zawodnika Lille OSC w pierwszym zespole tylko spotęgował spekulacje, że transfer młodego Belga nie był pomysłem Brendana Rodgersa, lecz pozostałych członków komitetu transferowego. Grupy oprócz Irlandczyka z Północy, złożonej również ze skautów i przedstawicieli zarządu. Uparte wystawianie w pierwszej jedenastce Christiana Benteke miało być kolejną odsłoną walki menedżera o całkowity wpływ nad wzmocnieniami.
Działania szkoleniowca nie przyniosły jednak oczekiwanego efektu. Po poprzednim nieudanym sezonie pozycja Brendana Rodgersa w klubie z czerwonej części Merseyside mocno podupadła. Wewnętrzne wojny menedżera i słaby start w kolejnej kampanii przelały czarę goryczy. Na początku października 2015 roku menedżer został zwolniony przez władze Liverpoolu. Odejście Irlandczyka z Północy z klubu z Anfield Road okazało się nowym początkiem w Liverpoolu dla Divocka Origiego.
Kontuzja, która rozpoczęła walkę
Zatrudnienie Jürgena Kloppa w miejsce Brendana Rodgersa było dobrą wiadomością dla belgijskiego snajpera oraz pozostałych młodych graczy. Niemiecki menedżer w Borussii Dortmund nie wahał się stawiać na niedoświadczonych zawodników. Na Anfield Road szkoleniowiec tylko potwierdził swoje preferencje. W pierwszym spotkaniu pod okiem Jürgena Kloppa w podstawowej jedenastce wybiegł Divock Origi, lecz decyzja szkoleniowca po części była spowodowana kontuzją Christiana Benteke. W kolejnych tygodniach młody Belg udowodnił jednak, że w porównaniu do konkurenta o miejsce w zespole znacznie szybciej przyswajał filozofię gegenpressingu – stylu gry preferowanego przez byłego trenera Borussii Dortmund.
Z każdym kolejnym tygodniem Divock Origi robił większe postępy pod okiem Jürgena Kloppa. Zagoszczeniu na stałe w pierwszej jedenastce Belgowi przeszkodziły jednak urazy mięśniowe i kontuzja kolana. Niespodziewanie po zakończeniu półtoramiesięcznej absencji forma Belga wskoczyła na znacznie wyższy poziom. Strzelał kolejne bramki oraz asystował zarówno w Premier League, jak i Lidze Europy, stając się filarem ofensywy Liverpoolu. Serie udanych występów snajpera skutecznie zakończyła jednak kontuzja spowodowana brutalnym faulem Ramiro Funesa Moriego w kwietniowych derbach z Evertonem na Anfield Road.












