Na końcu ubiegłego sezonu Bundesligi czas na Volksparkstadion zatrzymał się i to dosłownie. Obecny na północnej trybunie słynny zegar zatrzymał się na 54 latach, 261 dniach, 36 minutach i 10 sekundach. Dokładnie tyle czasu minęło, od kiedy HSV gościło w najwyższej lidze w Niemczech od początku jej istnienia. Widmo spadku zaglądało klubowi w oczy w latach 2014 i 2015, lecz udawało się z tego wychodzić obronną ręką. Poprzednia kampania zakończyła się jednak klęską, na którą złożyło się wiele czynników.
Obecnie klub chce zmazać plamę na honorze i jest na najlepszej drodze, by powrócić do najwyższej klasy rozgrywkowej. Bałagan po kilku szkoleniowcach, którzy pracowali w HSV w ubiegłym sezonie posprzątał 37-letni Hannes Wolf, eks-trener Vfb Stuttgart. Zespół nazywany „dinozaurem Bundesligi” ma dziś nowy etos pracy. Informuje o tym nowy prezydent, Bernd Hoffmann:
„Chyba ma to sens, żeby po spadku zacząć wszystko od nowa. Może to pozwoli nam naprawić wszystkie błędy.”
Tych było bez liku. Począwszy od częstych zmian na stanowiskach trenerów czy dyrektorów, po nieudane transfery i brak wyciąganych wniosków. Czytając opinie ekspertów, nietrudno zauważyć, że każdy, kto pociągał za sznurek w HSV uważał, że swoją pracę wykonuje bardzo dobrze. Tak jednak nie było, o czym klub z północy Niemiec boleśnie się przekonał.
Siła ognia
Aktualnie klub jest liderem na zapleczu Bundesligi. Szczególną uwagę należy zwrócić na linię defensywną, która jest drugą najlepszą z ligowej stawki. O sile ofensywnej stanowi trio: Lasogga, Narey i Holtby. Pierwszy z nich miał udział przy 12 golach w 16 spotkaniach. Narey z kolei to 24-latek, który zaliczył sześć trafień i dwie asysty. Holtby to kapitan zespołu i najbardziej doświadczony gracz, w dodatku jeden z najstarszych. Niemiecki pomocnik liczy 28 wiosen i ma za sobą występy między innymi w Tottenhamie czy Schalke. W ostatnich czterech spotkaniach miał udział przy takiej samej liczbie bramek. To, co przykuwa największą uwagę, to fakt, że średnia wieku wynosi 23,3 lata. Trener Wolf nie boi się dawać szansy młodym, o czym świadczy wystawianie do składu wielkiej nadziei niemieckiego futbolu – Fiete Arp’a. Ten 19-latek do 2020 roku na pewno dołączy do Bayernu Monachium, o czym poinformowano na dniach.
Czas na zmiany
Hannes Wolf nie zapomniał o piłkarzach, z którymi pracował. Ze Stuttgartu do Hamburga sprowadził na zasadzie wypożyczenia Orela Mangalę i Berkaya Ozcana. Każdy z nich miał już swój udział przy niejednym trafieniu. Przed kilkunastoma godzinami klub poinformował również o przyszłych transferach. Pierwszy z nich będzie miał miejsce pierwszego kwietnia i wywołał pozytywne emocje wśród sympatyków. Michael Mutzel obecnie pracujący dla Hoffenheim będzie piastował w Hamburgu miano dyrektora sportowego. Jak wiadomo, jest to dziś ważna funkcja w większości topowych klubów i zapewne korzystna. Drugim nabytkiem będzie Jan Gyamerah, defensor pozyskany z Vfl Bochum. Ten 23-latek nominalnie gra jako prawy obrońca, lecz może również wystąpić jako stoper i defensywny pomocnik. Zdaniem trenera, pozyskanie tego piłkarza to strzał w dziesiątkę.









