Udinese Calcio wygrało z Milanem 1:0 w meczu otwierającym 27. kolejkę Serie A. Bohaterem meczu został strzelec jedynego gola, Antonio Di Natale, który jest żywą ikoną ekipy z Udine. Dzięki temu zwycięstwu podopieczni Francesco Guidolina oddalili się od strefy spadkowej.
Drużyna Milanu mecz z Udinese traktowała jako ostatnie przetarcie przed meczem rewanżowym z Atletico, w Madrycie, który odbędzie się w najbliższy wtorek w ramach 1/8 finału Ligi Mistrzów. W pierwszy meczu góra była ekipa ze stolicy Hiszpanii, która wygrał na San Siro 1:0. Zespół ze stolicy mody przed tą serią gier nadal plasował się na odległym, bo 10. miejscu w tabeli z dorobkiem 35 punktów na koncie, tracąc do piątego Interu sześć punktów. Drużyna Piotr Zielińskiego, po 26. kolejkach zajmuje 15. lokatę, mając 28 oczek na koncie i tylko siedem punktów przewagi nad strefą spadkową. Faworyta tej konfrontacji ciężko było wskazać, gdyż obie ekipy mają ważne cele do osiągnięcia. Wiele jednak wskazywało, że na Stadio Friuli padnie wynik remisowy. W pierwszym meczu w rundzie jesiennej górą był Milan, który wygrał na własnym obiekcie 1:0.

Od początku gospodarze tego meczu chcieli pokazać gościom, że nie zamierzają poddawać się bez walki. Już w 4. minucie prowadzenie Udinese mógł dać Roberto Pereyra, który to postanowił sprawdzić, w jakiej formie znajduje się golkiper Milanu. Christian Abbiatii jednak poradził sobie z uderzeniem Argentyńczyka. Ekipa z Udine nie zamierzała poprzestawać na atakowaniu bramki rywala. Dobrą szansę zmarnował defensor gospodarzy, Silvan Widmer, po którego strzale piłka przeszła obok bramki Abbiatiego. Piłkarze przyjezdni nie mieli zamiaru tylko się bronić, wszak przyjechali do Udine po trzy punkty i szukali swoich szans w kontratakach. Wielka ochotę do gry w zespole Milanu wykazywał Giampolo Pazzini, który był bliski zdobycia bramki po dośrodkowaniu De Sciglio, ale futbolówka po jego uderzeniu głową minęła cel, jakim była bramka gospodarzy. Przed przerwą raz jeszcze z dobrej strony pokazał się Pazzini, ale tym razem na jego drodze stanął bramkarz ekipy ze Stadio Friuli. Do przerwy bramek nie oglądaliśmy.
Po zmianie stron bramkę, dającą prowadzenie, mógł zdobyć Robinho, który wykorzystał dobre podanie od Emanuelsona, ale po raz kolejny na drodze Milanu stanął świetnie dysponowany w tym meczu golkiper „Zebr”. Przez długi czas obie drużyny próbowały objąć prowadzenie, ale piłka jak zaczarowana nie chciała wpaść do żadnej z bramek. Jednak, jak mówi staropolskie powiedzenie, co się od wlecze, to nie uciecze i fani zgromadzeni na Stadio Friuli doczekali się bramki. W 80. minucie Bruno Fernades zagrał piłkę do Antonio Di Natale, a doświadczony snajper nie pozostawił złudzeń i pokonał Abbiatiego. Do końca meczu wynik nie uległ zmianie i niespodziewanie to gospodarze cieszyli się ze zwycięstwa. Piłkarze z Mediolanu, muszą szybko zapomnieć o tej porażce, jeśli marzą o awansie do 1/4 finału Ligi Mistrzów. Piotr Zieliński cały mecz spędził na ławce rezerwowych Udinese.











