Trener West Bromwich miał zastrzeżenia do pracy sędziego w poniedziałkowym meczu beniaminków. W spotkaniu Blackpool z „The Baggies” sędzia pokazał dwie czerwone kartki podopiecznym Di Matteo. Szczególne wątpliwości i kontrowersje wywołała pierwsza czerwona kartka, którą zobaczył Pablo Ibanez.
Przypomnijmy, że w 11. minucie spotkania rozpędzony napastnik „Mandarynek” wpadł w pole karne. Został jednak przewrócony przez hiszpańskiego obrońcę. Sędzia bez chwili zawahania pokazał czerwoną kartkę oraz wskazał na „wapno”. Całą sytuację postanowił skomentować Roberto Di Matteo.
– Rzut karny należał się gospodarzom, nie mogłem jednak zrozumieć, dlaczego nasz zawodnik został odesłany do szatni. Na pewno odwołamy się od tej decyzji. Pablo Ibanez nie faulował na czerwoną kartkę – powiedział szkoleniowiec rewelacyjnego w tym sezonie beniaminka.
Drugą czerwoną kartkę w 30. minucie otrzymał Gonzalo Jara. Chilijski obrońca bardzo brutalnie sfaulował gracza West Bromwich. Przy tej sytuacji nikt nie miał wątpliwości co do decyzji sędziego.
– W drugim przypadku nie ma dyskusji. Zagranie Gonzalo Jary było bezmyślne i sędzia nie mógł postąpić inaczej – dodał Di Matteo.
Po dynamicznym i emocjonującym meczu Blackpool zwyciężyło 2:1. West Bromwich po zdobyciu gola kontaktowego zapomniało, że gra w osłabieniu. Atakowało z ogromną pasją. Pod koniec spotkania mogło ukarać graczy „Mandarynek”. Piłkarze Blackpool bardzo się rozluźnili i nie wykorzystali wielu dogodnych sytuacji na zdobycie gola.










