Nie takiego początku w wykonaniu „Biało-Czerwonych” oczekiwali kibice. W pierwszym naszym spotkaniu Euro U-21 2017 przegrywamy ze Słowacją. Na szczęście (w nieszczęściu) pozostali rywali grupowi we wcześniejszym meczu podzielili się punktami. W Lublinie nasz południowy sąsiad zagrał znacznie spokojniej i na większym luzie. Wynik 1:2 obrazuje rzeczywisty przebieg spotkania, w którym Słowacja górowała wyraźnie.W przeddzień pierwszego dnia Euro U-21 na konferencji prasowej trener Polski Marcin Dorna podkreślał, że drużyna jest gotowa i piłkarze dadzą z siebie wszystko na boisku. Oczywiście rola gospodarza wiąże się z pewną presją. Mimo to starano się mówić o braku nacisku na naszą kadrę, bo na mistrzostwach są znacznie silniejsze ekipy. Na pewno nie trafiliśmy też do łatwej grupy. Trener Słowacji Pavel Hapal też był dobrej myśli przed pierwszym spotkaniem. Jedynym problemem szkoleniowca rywali była… analiza gry Polski. Jako gospodarze przed mistrzostwami Europy graliśmy tylko mecze towarzyskie, więc trudno było określić, jak zagramy pod presją w spotkaniu o punkty.
W Lublinie o 20:30 odbyła się jeszcze ceremonia otwarcia mistrzostw. Jeżeli chodzi już o samo spotkanie, to w przypadku Polski skład na bój przeciwko Słowacji można było niemal w całości napisać sobie na papierze kilka godzin przed meczem. Jedynymi wątpliwościami/zagadkami było to, czy obok Jana Bednarka pojawi się wracający po ciężkiej kontuzji Jarosław Jach oraz czy zagramy z Patrykiem Lipskim w środku, czy może z drugim napastnikiem – Jarosławem Niezgodą. Za czerwoną kartkę Dawid Kownacki miał nałożoną karę jednego spotkania.
Nasz dzisiejszy rywal to nie była drużyna przypadkowo. Słowacy w eliminacjach do Euro w swojej grupie wygrali sześć spotkań, jedno zremisowali i jedno przegrali. Wyprzedzili m.in. Holandię i Turcję. Najgroźniejszymi ogniwami w kwalifikacjach byli Adam Zrelak (pięć goli), Martin Chrien (cztery gole) i Jaroslav Mihalik (sześć asyst). Byliśmy gotowi na to, co może pokazać rywal. Tylko teoretycznie.










